Chcemy sukcesu w tym sezonie - zapowiada Ryszard Bortliczek, dyrektor BKS-u. Bielskie siatkarki zagrają jutro w Kaliszu mecz, którego stawką jest awans do finału ekstraklasy.

Za nami cztery półfinałowe mecze między Winiarami i BKS-em Aluprofem. Atut własnej hali nie odgrywa w tej rywalizacji wielkiej roli, oba zespoły wygrywały w obiektach przeciwniczek po jednym razie. - Według moich obserwacji obie drużyny grają u siebie słabiej niż na wyjeździe - mówi Ryszard Bortliczek, dyrektor BKS-u.

Trener Wiktor Krebok i jego podopieczne wyjechały do Kalisza dzisiaj rano. Ostatnią noc przed meczem spędzą w położonym przy rynku hotelu Europa.

- Jedziemy po zwycięstwo. Nie zrażamy się dotychczasowymi porażkami. Czujemy się mocne i chcemy wygrać w Kaliszu - zapewnia Edyta Kucharska. Skrzydłowa bielskiej drużyny wcześniej przez sześć lat grała w Kaliszu. - Teraz tam jest nowa hala, ja grałam jeszcze w starym obiekcie. Ale jeśli chce się zostać mistrzem, hala nie ma najmniejszego znaczenia - dodaje Kucharska.

W Bielsku-Białej bardzo chcą występów w Lidze Mistrzyń. Klub ma solidnego sponsora, zmodernizowaną halę i niezły zespół. Tylko sukces w Kaliszu może dać naszej drużynie awans do tych prestiżowych europejskich rozgrywek.

Po zakończeniu rundy zasadniczej mało kto spodziewał się, że Winiary mogą mieć jakiekolwiek kłopoty z awansem do finału - były wówczas zdecydowanie najlepszym zespołem, z zaledwie jedną porażką na koncie. Także przez ćwierćfinał kaliszanki przeszły jak burza, trzy razy wysoko pokonując Stal Mielec. I dopiero w półfinale zaczęły się schody - prowadzony przez Wiktora Kreboka Aluprof Bielsko-Biała jako pierwszy zespół w tym sezonie wygrał mecz z Winiary Arena, do tego dorzucił jedno zwycięstwo po tie-breaku na własnym parkiecie. Wobec tego o losach awansu do finału zdecyduje piąty mecz tych zespołów, dziś o godz. 18.30 w Kaliszu.

- Awans do finału mogłyśmy rozstrzygnąć w Bielsku. W tie-breaku [wygranym przez Aluprof 24:22 - przyp. red.] sędziowie podjęli kilka kontrowersyjnych decyzji. W pewnym momencie, gdy Edyta Kucharska zaatakowała w aut, już cieszyłyśmy się z wygranej. Arbiter uznał, że było to po bloku, którego tak naprawdę nie było - mówiła środkowa Winiar Eleonora Dziękiewicz. Jej zdaniem kluczem do środowego zwycięstwa powinno być ograniczenie do minimum własnych błędów. - W pierwszym secie sobotniego spotkania popełniłyśmy ich aż 16. A to oznacza, że rywalki niewiele musiały się wysilać, żeby wygrać seta - mówi Dziękiewicz.

- Winiary są do pokonania, ale pod warunkiem że zagramy równo w przyjęciu, bloku i ataku. Poza tym w niedzielę w kaliskim zespole rozgrywała Olga Owczynnikowa, której nie mieliśmy rozpracowanej. Ale teraz już nie damy się zaskoczyć - zapewnia libero bielszczanek Paulina Maj.

Na zwycięzcę rywalizacji bielsko-kaliskiej w finale czeka już Nafta Piła. W sobotę pierwszy mecz finałowy! Początek jutrzejszego spotkania w obiekcie Winiary Arena o godz. 18.30.

gazeta.pl