Ulica Pawia biegnie między domami jednorodzinnymi na bielskim osiedlu Leszczyny. Zrobiło się o niej głośno w 2002 roku. Poszło o kilkunastometrowy odcinek, łączący się z główną arterią miasta - ul. Żywiecką. Droga była dziurawa, więc mieszkańcy poprosili miasto o remont. Gdy robotnicy położyli asfalt, na ulicy stanęły płoty.

Drogę zagrodził mieszkający obok Janusz Klisch. Tłumaczył, że to jego własność. Wybuchła awantura, bo z ulicy od dziesiątek lat korzystali okoliczni mieszkańcy. - To najkrótsze połączenie z ul. Żywiecką. Mieszka tu dużo starszych ludzi, którzy muszą teraz nadrabiać kawał drogi - twierdzili.

Geodeta wysłany przez Urząd Miasta przyznał Klischowi rację. Okazało się, że wylot ul. Pawiej biegł tędy tylko zwyczajowo. Teren przez lata należał do spółki wodociągowej Aqua, która miała tam przepompownię. W 2000 roku kupił go Klisch i zaczął produkcję spożywczego kwasku mlekowego. - Przed wyasfaltowaniem drogi po prostu nikt nie spojrzał ma mapy geodezyjne. Zrobiono to pod moją nieobecność. Chciałem sobie ten teren wyłożyć kostką - opowiada Klisch.

Mieszkańcy nie pogodzili się z płotami na wyasfaltowanej drodze i poszli do bielskiego sądu ze skargą na tzw. naruszenie posiadania. Ten przyznał im rację, dlatego w 2004 roku ustawione przez Klischa ogrodzenie zostało usunięte. Znowu zaczęły jeździć tędy samochody.
Więcej: gazeta.pl