OPISY MECZU NR 3 - BKS - WINIARY (PLAY OFF II RUNDA)
Wszyscy, którzy pojawili się w hali przy ul. Rychlińskiego byli świadkami jednego z najlepszych spotkań tego sezonu w Lidze Siatkówki Kobiet. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, pełen niesamowitych obron i ataków, trzymał w napięciu do ostatniej piłki. Zawodniczki obu zespołów zaprezentowały kibicom wszystkie swoje największe atuty.
Oba zespoły wyszły na mecz niezwykle zmobilizowane, zdając sobie sprawę, że zwycięstwo w tym pojedynku może być kluczowe w walce o awans do finału rozgrywek ligowych. Początek pierwszego seta wskazywał, że bardziej zdeterminowane są zawodniczki gospodyń. Dzięki dobrej grze, obchodzącej dziś urodziny, Joanny Staniuchy- Szczurek bielszczanki prowadziły 11:9. BKS grał skoncentrowany i cały czas utrzymywał kilkupunktową przewagę (16:12, 18:15, 20:17, 22:19, 25:22). Oprócz własnej dobrej gry miejscowe zawdzięczają zwycięstwo niedokładnym zagraniom kaliszanek. Seta skutecznym atakiem zakończyła Katarzyna Jaszewska.
W drugiej partii niewielką przewagę już na początku uzyskały przyjezdne (1:3, 3:6, 6:8). Skuteczna była zwłaszcza Tereza Matuszkova. Set ten był pełen długich i emocjonujących wymian, w wielu akcjach swoją klasę potwierdziła w obronie Paulina Maj, broniąc niekiedy wręcz niemożliwe piłki. Jednak, gdy Winiary doprowadziły do stanu 20:24 wydawało się, że w meczu będzie remis po 1. Jednak wtedy w polu zagrywki stanęła Jolanta Studzienna i wyraźnie utrudniła przyjęcie gościom. Udało się BKS-owi doprowadzić do remisu, aż w końcu dwoma udanymi atakami zakończyła partię Katarzyna Jaszewska.
Gdy wydawało się, że bielszczanki wyciągnęły wnioski z niedawnego meczu finałowego o Puchar Polski, w którym prowadziły z Winiarami już 2:0, żeby przegrać 2:3, do głosu doszły kaliszanki. Od początku do końca trzeciej odsłony prowadziły przyjezdne. W ich szeregach szczególnie wyróżniały się Milada Spalova i Eleonora Dziękiewicz.
Set czwarty był wyrównany, żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na większą przewagę niż dwupunktowa (6:4, 8:9, 13:12, 16:16, 21:19, 22:22, 24:24, 26:26). Najwartościowszą zawodniczką w tym secie była Anna Woźniakowska, skutecznie atakująca z każdej pozycji. Niesamowicie emocjonująca była końcówka tej partii, gdzie piłki setowe, a w przypadku BKS-u meczowe, miały oba zespoły. BKS zmarnował szansę zakończenia pojedynku w czterech setach i nie wykorzystał trzech meczboli. W wygraniu tej partii pomogły Winiarom błędy w końcówce, przez które zdobyły dwa decydujące punkty- siatka Jaszewskiej i wyrzucenia za antenkę Anny Podolec.
W tie breaku emocje osiągnęły apogeum. Tak jak w praktycznie całym meczu, przewaga była maksymalnie dwupunktowa. Od stanu 11:11 walka toczyła się punkt za punkt. Ani na moment żadna z drużyn nie straciła koncentracji, zdając sobie sprawę, o jaką stawkę toczy się gra. Piłki meczowe miały oba zespoły, szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną raz w drugą stronę. Sam wynik świadczy o tym, co działo się na parkiecie (24:22). Obie drużyny wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności. Ostatnia akcja należała do BKS-u, który zakończył to spotkanie blokiem na Eleonorze Dziękiewicz.
Mecz ten mógł zadowolić nawet najwybredniejszych miłośników siatkówki. Przez 2,5 godziny mogli oni oglądać w Bielsku- Białej siatkówkę najwyższych lotów. Było wszystko, co kibicom się podoba, skuteczne ataki, szczelne bloki, asy serwisowe i niezwykłe obrony. Pozostaje tylko sobie życzyć jak najwięcej takich spotkań w LSK. Po tym pojedynku bliższe awansu do finału są bielszczanki, którym wystarczy już tylko jedna wygrana. Najlepsza okazja ku temu już w niedzielę o 12.00. W bielskiej hali na pewno będzie komplet, spragnionych dobrego widowiska, widzów.
sportowefakty.pl
Po bardzo zaciętym meczu, siatkarki BKS Aluprof Bielsko-Biała pokonały w tie-breaku drużynę kaliskich Winiar 24:22. W półfinale play-off, po trzech meczach bielszczanki prowadzą 2-1.
Bielszczanki rozpoczęły spotkanie wyraźnie podbudowane ubiegłotygodniowym zwycięstwem w Kaliszu. W trakcie całego seta tylko trzykrotnie pozwoliły rywalkom na prowadzenie – 0:1, 0:2 i 1:2. Na pierwszej przerwie technicznej oba zespoły dzielił już dystans trzech „oczek” (8:5). Z małymi wahaniami (10:9, 11:10) gospodynie utrzymywały przewagę, powoli dokładając do niej kolejne punkty (16:12). W końcowej fazie gry popełniły jednak kilka błędów (22:21), na co natychmiast zareagował ich szkoleniowiec Wiktor Krebok. Okazał się to trafny zabieg, gdyż zdekoncentrowana przerwą Magdalena Godos pomyliła się w polu zagrywki (23:21). Kiedy w kolejnej akcji Anna Woźniakowska (24:21) zaatakowała w aut Aluprof był już bardzo blisko zwycięstwa. Kropkę nad "i" przy stanie 24:22 postawiła Katarzyna Jaszewska.
Druga partia przyniosła jeszcze więcej emocji. Już na wstępie kaliszanki „odskoczyły” BKS-owi na dwa „oczka” (1:3). Od tego momentu na parkiecie w Bielsku-Białej toczyła się walka punkt za punkt. Po serii kontr od stanu 10:13 gospodynie doprowadziły do remisu 14:14, a chwilę później wyszły na pierwsze w secie prowadzenie 18:17. Ich radość nie trwała jednak długo. Silne zagrywki Barańskiej, utrudniły im konstruowanie kolejnych akcji, dzięki czemu Winiary odskoczyły na trzy „oczka” (19:22). Przy stanie 20:24 mało kto wierzył jeszcze w jakąś niespodziankę. Tymczasem błąd serwisowy popełniła Milada Spalova, Anna Woźniakowska zaatakowała w aut, a dzieła dokończyła Jaszewska. Ex-kaliszanka zdobyła cztery kolejne punkty i zapewniła swojemu zespołowi zaskakujące zwycięstwo 26:24. Drugi set był chyba najlepszą częścią sobotniego spotkania. O jego poziomie świadczy najlepiej ilość błędów własnych popełnionych przez oba zespoły - Winiary pomyliły się zaledwie 4 razy, a BKS 6.
Po zmianie stron gra przebiegała pod dyktando liderek tabeli. Przez pół seta zespół BKS-u nie pozwalał im zdobyć przewagi większej niż trzy punkty, lecz od stanu 11:11 sytuacja zaczęła wymykać się bielszczankom spod kontroli. Seria niewymuszonych błędów sprawiła, że pięć kolejnych akcji padło łupem Winiar (11:16). Mimo walki gospodynie nie potrafiły odwrócić już losów seta. Najbliżej tego były przy stanie 18:21, jednak trener Prielożny wziął we właściwym czasie przerwę i „ostudził” gorące głowy swoich podopiecznych. Ostatecznie partia po ataku Terezy Matuskovej zakończyła się rezultatem 19:25.
W czwartej odsłonie prowadzenie często zmieniało „właściciela”. Bielszczanki od początku były stroną dominującą (4:2, 13:11), jednak nie potrafiły utrzymać raz zdobytej przewagi (8:9, 10:11, 15:16). Nerwowa atmosfera udzielała się szkoleniowcom. Przy stanie 12:11 Igor Prielożny został ukarany żółtą kartką za komentowanie decyzji sędziów. Po drugiej przerwie technicznej BKS wygrał cztery kolejne akcje (19:16), lecz głównie za sprawą bloku oraz Matuskovej Winiary wyrównały (23:23) i zdobyły pierwszą piłkę setową (23:24). Chwilę później dwa „meczbole” miał BKS, jednak nie przyniosły one rozstrzygnięcia. Wojnę nerwów lepiej wytrzymały przyjezdne, które zwyciężyły 29:27.
Mimo słabej inauguracji piątej partii (1:3) BKS pokazał, że wyciągnął wnioski z porażki z Winiarami w finale Pucharu Polski. Gospodynie wyszły na parkiet z wiarą w zwycięstwo, co zaowocowało prowadzeniem 8:5 przy zmianie stron. Po wznowieniu gry w roli głównej wystąpiła Eleonora Dziękiewicz, która popisała się skutecznym atakiem z krótkiej oraz blokiem na Jaszewskiej (8:7). W kolejnej akcji Jolanta Studzienna uderzyła z obiegu w aut i po przewadze BKS-u pozostały tylko wspomnienia (8:8). W dalszej części seta wynik oscylował w okolicach remisu. Chyba nikt nie spodziewał się dramaturgii jaka będzie towarzyszyła końcówce spotkania. Pierwszy meczbol należał do gospodyń, jednak nie przyniósł rozstrzygnięcia. Winiary miały cztery okazje, aby zakończyć pojedynek na swoją korzyść, BKS aż siedem. Właśnie siódma próba okazała się dla podopiecznych Wiktora Kreboka szczęśliwa. Przy stanie 23:22 „kiwka” Eleonory Dziękiewicz zatrzymała się na taśmie i w hali przy ul. Rychlińskiego rozległ się głośny okrzyk radości. Aluprof zwyciężył w niesamowitym tie-breaku 24:22 i w całym spotkaniu 3:2.
Mecz stał na niezłym, momentami bardzo dobrym poziomie. Jego cichą bohaterką była libero BKS-u, Paulina Maj, która znakomicie spisywała się w obronie.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Winiary Kalisz 3:2
(25:22, 26:24, 19:25, 27:29, 24:22)
Stan play-off: 2-1dla Aluprofu
Składy zespołów:
BKS: Sadurek, Studzienna, Kucharska, Podolec, Staniucha-Szczurek, Jaszewska, Maj (libero) oraz Wojtowicz, Niedzwiecka, Smak, Yaneva
Winiary: Godos, Spalova, Dziękiewicz, Matuskova, Barańska, Woźniakowska, Sawicka, Toborek, Żebrowska, Owczynnikowa
www.siatka.org
Siatkarki BKS Aluprof Bielsko-Biała wykonały połowę planu. Dzisiaj pokonały faworyta rozgrywek kaliskie Winiary 3:2. Tak dramatycznego meczu nie pamiętają najstarsi kibice BKS-u. Jeżeli nasze zawodniczki swoją wysoką formę, potwierdzą w jutrzejszym meczu, finał będzie należał do nich. A to już tylko maleńki krok od złotego medalu i mistrzostwa Polski.
Bielski klub ma w swoim dorobku siedem tytułów mistrza Polski. Po poprzednim sezonie, nikt nie chce wspominać rozgrywek ligowych. W połowie rundy zasadniczej, również nie było różowo. W konsekwencji swoje miejsce pracy stracił trener Jacek Skrok. Na jego miejscu pojawił się znany z solidnego warsztatu i… twardej ręki Wiktor Krebok. Trener powrócił do zawodu po dziesięciu latach. I wiele wskazuje na to, że będzie to wielki come back. Po zaledwie kilku miesiącach pracy ma szansę powalczyć o mistrzostwo Polski. Początkiem nadziei na końcowy ligowy sukces było wyeliminowanie z gry Muszynianki Muszyna, zespołu, który wyjątkowo „nie leżał” BKS-owi. Momentem kluczowym zaś wygrana w meczu wyjazdowym w Kaliszu, z Winiarami. Wtedy dziewczyny z Bielska-Białej uwierzyły, że stać je naprawdę na wiele. Pokazały to w dzisiejszym meczu. W pierwszej odsłonie pewnie wygrały do 22. Druga część zaczęła się bardziej nerwowo. Podopieczne Wiktora Kreboka przegrywały już 3:5 i 4:6, a następnie 19-22, umiały się jednak zmobilizować na tyle, by nie dać sobie wydrzeć wygranej z rąk. Tej mobilizacji zabrakło w trzeciej odsłonie. Tutaj od początku rządził kaliski zespół. Przyjezdne wygrały pewnie do 19. Wiernym kibicom BKS przeszły ciarki, przypomnieli sobie bowiem finał Pucharu Polski, w którym bielszczanki prowadziły 2:0, by przegrać 2:3. Najwyraźniej o tamtym spotkaniu przypomniały również sobie bielskie siatkarki i… wzięły się ostro do roboty. Mimo to i tak przegrały czwartego seta.
Nerwowo zrobiło się w połowie partii. Walka była bardzo wyrównana. Pojawiały się wyniki 16-16, 22-22, 23-23, 24-24, 25-25, 26-26, 27-27. Kibice byli bliscy palpitacji serca! Miejscowe regularnie obejmowały prowadzenie i traciły przewagę. Na przemian! Niestety nie udało się obronić zwycięstwa w tym secie. To był jednak dopiero przedsmak... tego co miało się wydarzyć w tie-breaku. Wystarczy tylko wspomnieć o końcowym wyniku tej partii. 24-22 w tie-breaku mówi wszystko!
Pozostaje wierzyć w końcowy sukces bielskiego zespołu w jutrzejszym meczu. Początek spotkania o 12. Wygrana w nim oznacza… co najmniej srebrny medal. Dziewczyny mają więc o co grać. Z pewnością przyda się im gorący doping kibiców. W finale na zwycięzcę bielsko-kaliskiej konfrontacji czeka już Farmutil Piła, który dzisiaj pewnie pokonał 3:0 Focus Park Bydgoszcz w meczu wyjazdowym.
super-nowa.pl
Oba zespoły wyszły na mecz niezwykle zmobilizowane, zdając sobie sprawę, że zwycięstwo w tym pojedynku może być kluczowe w walce o awans do finału rozgrywek ligowych. Początek pierwszego seta wskazywał, że bardziej zdeterminowane są zawodniczki gospodyń. Dzięki dobrej grze, obchodzącej dziś urodziny, Joanny Staniuchy- Szczurek bielszczanki prowadziły 11:9. BKS grał skoncentrowany i cały czas utrzymywał kilkupunktową przewagę (16:12, 18:15, 20:17, 22:19, 25:22). Oprócz własnej dobrej gry miejscowe zawdzięczają zwycięstwo niedokładnym zagraniom kaliszanek. Seta skutecznym atakiem zakończyła Katarzyna Jaszewska.
W drugiej partii niewielką przewagę już na początku uzyskały przyjezdne (1:3, 3:6, 6:8). Skuteczna była zwłaszcza Tereza Matuszkova. Set ten był pełen długich i emocjonujących wymian, w wielu akcjach swoją klasę potwierdziła w obronie Paulina Maj, broniąc niekiedy wręcz niemożliwe piłki. Jednak, gdy Winiary doprowadziły do stanu 20:24 wydawało się, że w meczu będzie remis po 1. Jednak wtedy w polu zagrywki stanęła Jolanta Studzienna i wyraźnie utrudniła przyjęcie gościom. Udało się BKS-owi doprowadzić do remisu, aż w końcu dwoma udanymi atakami zakończyła partię Katarzyna Jaszewska.
Gdy wydawało się, że bielszczanki wyciągnęły wnioski z niedawnego meczu finałowego o Puchar Polski, w którym prowadziły z Winiarami już 2:0, żeby przegrać 2:3, do głosu doszły kaliszanki. Od początku do końca trzeciej odsłony prowadziły przyjezdne. W ich szeregach szczególnie wyróżniały się Milada Spalova i Eleonora Dziękiewicz.
Set czwarty był wyrównany, żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na większą przewagę niż dwupunktowa (6:4, 8:9, 13:12, 16:16, 21:19, 22:22, 24:24, 26:26). Najwartościowszą zawodniczką w tym secie była Anna Woźniakowska, skutecznie atakująca z każdej pozycji. Niesamowicie emocjonująca była końcówka tej partii, gdzie piłki setowe, a w przypadku BKS-u meczowe, miały oba zespoły. BKS zmarnował szansę zakończenia pojedynku w czterech setach i nie wykorzystał trzech meczboli. W wygraniu tej partii pomogły Winiarom błędy w końcówce, przez które zdobyły dwa decydujące punkty- siatka Jaszewskiej i wyrzucenia za antenkę Anny Podolec.
W tie breaku emocje osiągnęły apogeum. Tak jak w praktycznie całym meczu, przewaga była maksymalnie dwupunktowa. Od stanu 11:11 walka toczyła się punkt za punkt. Ani na moment żadna z drużyn nie straciła koncentracji, zdając sobie sprawę, o jaką stawkę toczy się gra. Piłki meczowe miały oba zespoły, szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną raz w drugą stronę. Sam wynik świadczy o tym, co działo się na parkiecie (24:22). Obie drużyny wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności. Ostatnia akcja należała do BKS-u, który zakończył to spotkanie blokiem na Eleonorze Dziękiewicz.
Mecz ten mógł zadowolić nawet najwybredniejszych miłośników siatkówki. Przez 2,5 godziny mogli oni oglądać w Bielsku- Białej siatkówkę najwyższych lotów. Było wszystko, co kibicom się podoba, skuteczne ataki, szczelne bloki, asy serwisowe i niezwykłe obrony. Pozostaje tylko sobie życzyć jak najwięcej takich spotkań w LSK. Po tym pojedynku bliższe awansu do finału są bielszczanki, którym wystarczy już tylko jedna wygrana. Najlepsza okazja ku temu już w niedzielę o 12.00. W bielskiej hali na pewno będzie komplet, spragnionych dobrego widowiska, widzów.
sportowefakty.pl
Po bardzo zaciętym meczu, siatkarki BKS Aluprof Bielsko-Biała pokonały w tie-breaku drużynę kaliskich Winiar 24:22. W półfinale play-off, po trzech meczach bielszczanki prowadzą 2-1.
Bielszczanki rozpoczęły spotkanie wyraźnie podbudowane ubiegłotygodniowym zwycięstwem w Kaliszu. W trakcie całego seta tylko trzykrotnie pozwoliły rywalkom na prowadzenie – 0:1, 0:2 i 1:2. Na pierwszej przerwie technicznej oba zespoły dzielił już dystans trzech „oczek” (8:5). Z małymi wahaniami (10:9, 11:10) gospodynie utrzymywały przewagę, powoli dokładając do niej kolejne punkty (16:12). W końcowej fazie gry popełniły jednak kilka błędów (22:21), na co natychmiast zareagował ich szkoleniowiec Wiktor Krebok. Okazał się to trafny zabieg, gdyż zdekoncentrowana przerwą Magdalena Godos pomyliła się w polu zagrywki (23:21). Kiedy w kolejnej akcji Anna Woźniakowska (24:21) zaatakowała w aut Aluprof był już bardzo blisko zwycięstwa. Kropkę nad "i" przy stanie 24:22 postawiła Katarzyna Jaszewska.
Druga partia przyniosła jeszcze więcej emocji. Już na wstępie kaliszanki „odskoczyły” BKS-owi na dwa „oczka” (1:3). Od tego momentu na parkiecie w Bielsku-Białej toczyła się walka punkt za punkt. Po serii kontr od stanu 10:13 gospodynie doprowadziły do remisu 14:14, a chwilę później wyszły na pierwsze w secie prowadzenie 18:17. Ich radość nie trwała jednak długo. Silne zagrywki Barańskiej, utrudniły im konstruowanie kolejnych akcji, dzięki czemu Winiary odskoczyły na trzy „oczka” (19:22). Przy stanie 20:24 mało kto wierzył jeszcze w jakąś niespodziankę. Tymczasem błąd serwisowy popełniła Milada Spalova, Anna Woźniakowska zaatakowała w aut, a dzieła dokończyła Jaszewska. Ex-kaliszanka zdobyła cztery kolejne punkty i zapewniła swojemu zespołowi zaskakujące zwycięstwo 26:24. Drugi set był chyba najlepszą częścią sobotniego spotkania. O jego poziomie świadczy najlepiej ilość błędów własnych popełnionych przez oba zespoły - Winiary pomyliły się zaledwie 4 razy, a BKS 6.
Po zmianie stron gra przebiegała pod dyktando liderek tabeli. Przez pół seta zespół BKS-u nie pozwalał im zdobyć przewagi większej niż trzy punkty, lecz od stanu 11:11 sytuacja zaczęła wymykać się bielszczankom spod kontroli. Seria niewymuszonych błędów sprawiła, że pięć kolejnych akcji padło łupem Winiar (11:16). Mimo walki gospodynie nie potrafiły odwrócić już losów seta. Najbliżej tego były przy stanie 18:21, jednak trener Prielożny wziął we właściwym czasie przerwę i „ostudził” gorące głowy swoich podopiecznych. Ostatecznie partia po ataku Terezy Matuskovej zakończyła się rezultatem 19:25.
W czwartej odsłonie prowadzenie często zmieniało „właściciela”. Bielszczanki od początku były stroną dominującą (4:2, 13:11), jednak nie potrafiły utrzymać raz zdobytej przewagi (8:9, 10:11, 15:16). Nerwowa atmosfera udzielała się szkoleniowcom. Przy stanie 12:11 Igor Prielożny został ukarany żółtą kartką za komentowanie decyzji sędziów. Po drugiej przerwie technicznej BKS wygrał cztery kolejne akcje (19:16), lecz głównie za sprawą bloku oraz Matuskovej Winiary wyrównały (23:23) i zdobyły pierwszą piłkę setową (23:24). Chwilę później dwa „meczbole” miał BKS, jednak nie przyniosły one rozstrzygnięcia. Wojnę nerwów lepiej wytrzymały przyjezdne, które zwyciężyły 29:27.
Mimo słabej inauguracji piątej partii (1:3) BKS pokazał, że wyciągnął wnioski z porażki z Winiarami w finale Pucharu Polski. Gospodynie wyszły na parkiet z wiarą w zwycięstwo, co zaowocowało prowadzeniem 8:5 przy zmianie stron. Po wznowieniu gry w roli głównej wystąpiła Eleonora Dziękiewicz, która popisała się skutecznym atakiem z krótkiej oraz blokiem na Jaszewskiej (8:7). W kolejnej akcji Jolanta Studzienna uderzyła z obiegu w aut i po przewadze BKS-u pozostały tylko wspomnienia (8:8). W dalszej części seta wynik oscylował w okolicach remisu. Chyba nikt nie spodziewał się dramaturgii jaka będzie towarzyszyła końcówce spotkania. Pierwszy meczbol należał do gospodyń, jednak nie przyniósł rozstrzygnięcia. Winiary miały cztery okazje, aby zakończyć pojedynek na swoją korzyść, BKS aż siedem. Właśnie siódma próba okazała się dla podopiecznych Wiktora Kreboka szczęśliwa. Przy stanie 23:22 „kiwka” Eleonory Dziękiewicz zatrzymała się na taśmie i w hali przy ul. Rychlińskiego rozległ się głośny okrzyk radości. Aluprof zwyciężył w niesamowitym tie-breaku 24:22 i w całym spotkaniu 3:2.
Mecz stał na niezłym, momentami bardzo dobrym poziomie. Jego cichą bohaterką była libero BKS-u, Paulina Maj, która znakomicie spisywała się w obronie.
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Winiary Kalisz 3:2
(25:22, 26:24, 19:25, 27:29, 24:22)
Stan play-off: 2-1dla Aluprofu
Składy zespołów:
BKS: Sadurek, Studzienna, Kucharska, Podolec, Staniucha-Szczurek, Jaszewska, Maj (libero) oraz Wojtowicz, Niedzwiecka, Smak, Yaneva
Winiary: Godos, Spalova, Dziękiewicz, Matuskova, Barańska, Woźniakowska, Sawicka, Toborek, Żebrowska, Owczynnikowa
www.siatka.org
Siatkarki BKS Aluprof Bielsko-Biała wykonały połowę planu. Dzisiaj pokonały faworyta rozgrywek kaliskie Winiary 3:2. Tak dramatycznego meczu nie pamiętają najstarsi kibice BKS-u. Jeżeli nasze zawodniczki swoją wysoką formę, potwierdzą w jutrzejszym meczu, finał będzie należał do nich. A to już tylko maleńki krok od złotego medalu i mistrzostwa Polski.
Bielski klub ma w swoim dorobku siedem tytułów mistrza Polski. Po poprzednim sezonie, nikt nie chce wspominać rozgrywek ligowych. W połowie rundy zasadniczej, również nie było różowo. W konsekwencji swoje miejsce pracy stracił trener Jacek Skrok. Na jego miejscu pojawił się znany z solidnego warsztatu i… twardej ręki Wiktor Krebok. Trener powrócił do zawodu po dziesięciu latach. I wiele wskazuje na to, że będzie to wielki come back. Po zaledwie kilku miesiącach pracy ma szansę powalczyć o mistrzostwo Polski. Początkiem nadziei na końcowy ligowy sukces było wyeliminowanie z gry Muszynianki Muszyna, zespołu, który wyjątkowo „nie leżał” BKS-owi. Momentem kluczowym zaś wygrana w meczu wyjazdowym w Kaliszu, z Winiarami. Wtedy dziewczyny z Bielska-Białej uwierzyły, że stać je naprawdę na wiele. Pokazały to w dzisiejszym meczu. W pierwszej odsłonie pewnie wygrały do 22. Druga część zaczęła się bardziej nerwowo. Podopieczne Wiktora Kreboka przegrywały już 3:5 i 4:6, a następnie 19-22, umiały się jednak zmobilizować na tyle, by nie dać sobie wydrzeć wygranej z rąk. Tej mobilizacji zabrakło w trzeciej odsłonie. Tutaj od początku rządził kaliski zespół. Przyjezdne wygrały pewnie do 19. Wiernym kibicom BKS przeszły ciarki, przypomnieli sobie bowiem finał Pucharu Polski, w którym bielszczanki prowadziły 2:0, by przegrać 2:3. Najwyraźniej o tamtym spotkaniu przypomniały również sobie bielskie siatkarki i… wzięły się ostro do roboty. Mimo to i tak przegrały czwartego seta.
Nerwowo zrobiło się w połowie partii. Walka była bardzo wyrównana. Pojawiały się wyniki 16-16, 22-22, 23-23, 24-24, 25-25, 26-26, 27-27. Kibice byli bliscy palpitacji serca! Miejscowe regularnie obejmowały prowadzenie i traciły przewagę. Na przemian! Niestety nie udało się obronić zwycięstwa w tym secie. To był jednak dopiero przedsmak... tego co miało się wydarzyć w tie-breaku. Wystarczy tylko wspomnieć o końcowym wyniku tej partii. 24-22 w tie-breaku mówi wszystko!
Pozostaje wierzyć w końcowy sukces bielskiego zespołu w jutrzejszym meczu. Początek spotkania o 12. Wygrana w nim oznacza… co najmniej srebrny medal. Dziewczyny mają więc o co grać. Z pewnością przyda się im gorący doping kibiców. W finale na zwycięzcę bielsko-kaliskiej konfrontacji czeka już Farmutil Piła, który dzisiaj pewnie pokonał 3:0 Focus Park Bydgoszcz w meczu wyjazdowym.
super-nowa.pl
Artykuł wyświetlono 1185 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›