Gdyby dziś i jutro udało się bielskim siatkarkom pokonać kaliskie Winiary, stanęłyby przed ogromną szansa na zdobycie ósmego w historii klubu mistrzostwa Polski. Dziewczyny przez ostatnie dni ciężko harowały na treningach. Zapowiadają, że zrobią wszystko, by dwa najbliższe mecze rozstrzygnąć na swoją korzyść.
Trener Wiktor Krebok nie ukrywa, że jego treningi nie należą do najłatwiejszych. Trzeba się zdrowo napocić, by trener był zadowolony. Na szczęście szkoleniowiec potrafi docenić ten wysiłek i pochwalić za dobre zagrania. Odwiedziliśmy siatkarki BKS Aluprof na środowym treningu. Jak zwykle ciężko pracowały… od czasu do czasu znajdując chwilę na uśmiech!

Pora na rewanż

– Mecz z Winiarami w Kaliszu rozbudził nadzieje na nasze mistrzostwo. Wszyscy mówili, że Winiary to drużyna nie do pokonania we własnej hali. Przed sezonem fachowcy twierdzili, że z takim składem, drużyna z Kalisza z łatwością zdobędzie mistrzostwo Polski. My tymczasem udowodniłyśmy, że i w Kaliszu da się wygrać – mówi Katarzyna Jaszewska, kapitan bielskiego zespołu. – Nie da się ukryć, że jest w nas chęć zemszczenia się za finał Pucharu Polski. Prowadziłyśmy 2:0 i przegrałyśmy 2:3. Takie porażki bolą i zawsze człowiek chce się zrewanżować. Mamy teraz przewagę gry we własnej hali. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać.
Najdłużej grająca w bielskim zespole Joanna Staniucha-Szczurek też marzy o dwóch zwycięstwach i grze w finale Ligi Siatkówki Kobiet.
– Poczułam się o wiele lepiej, kiedy awansowaliśmy do czołowej czwórki w fazie play off. Byłam kompletnie załamana w poprzednim sezonie, gdy Muszyna wyeliminowała nas z walki o medale. Nie lubię grać o nic, a tak właśnie było w zeszłym roku. Oczywiście najlepiej gra się o złoto! Wtedy ma się komfort psychiczny, że srebrny medal jest już w kieszeni, a teraz wystarczy tylko postawić tą przysłowiową kropkę nad i – mówi „Stacha”.

To pomaga

Joanna Staniucha liczy na gorący doping kibiców, który poniesie bielskie siatkarki do dwóch zwycięstw w sobotnim i niedzielnym spotkaniu.
– Często w trakcie meczu nie słyszymy tego, co kibice krzyczą, ale dla nas najważniejsza jest ich obecność. Im więcej kibiców tym lepiej. Ich doping zachęca do jeszcze lepszej gry. Najlepiej gra się przy pełnej widowni, na dodatek żywiołowo reagującej. To naprawdę pomaga!
Zwycięzca bielsko-kaliskiej konfrontacji, w finale zagra najprawdopodobniej z zespołem Farmutilu Piła (pilanki prowadzą w meczach z Focusem Park Bydgoszcz 2:0). Dla bielskiego zespołu to dobra wiadomość. Półfinał Pucharu Polski pokazał, że z ekipą Farmutilu można wygrać bez większych kłopotów.
– Najgorszą przeszkodą na drodze do mistrzowskiej korony są z pewnością Winiary, potem rzeczywiście powinno być łatwiej – przyznaje Joanna Staniucha.
Czy przeszkodę uda się pokonać? Zapraszamy kibiców do sali przy ul. Rychlińskiego już dzisiaj o 18. i jutro o 12.
źródło: super-nowa.pl