MISTRZ TYTUŁU NIE OBRONI, FAWORYT MOŻE ODPAŚĆ?
Winiary Kalisz, faworyt do mistrzostwa Polski, może odpaść już w półfinale. Kaliszanki przegrały jeden z meczów play-off na własnym parkiecie
Liga pań ruszyła dopiero w grudniu. W rundzie zasadniczej bardzo szybko sprawdził się układ sił z poprzedniego sezonu – Winiary Kalisz na miejscu pierwszym, za nimi Nafta Piła, dalej Centrostal Bydgoszcz, BKS Aluprof Bielsko-Biała i Muszynianka Muszyna. Te zespoły tygodniami wyczekiwały na rundę play-off. Zeszłoroczny przypadek Muszynianki Muszyna, która z piątego miejsca po fazie ligowej zdobyła tytuł, wskazywał na to, że tak naprawdę to, co dzieje się w fazie zasadniczej, nie ma większego znaczenia. Jerzy Matlak, trener pilskich siatkarek i najbardziej doświadczony szkoleniowiec w Polsce, nawet ostro skrytykował obecny system rozgrywek. - Po pierwsze, powoduje on, że aby zdobyć tytuł mistrza kraju, wystarczy dobrze pograć w siatkówkę zaledwie przez miesiąc. Tak jak Muszyna rok temu, która zbierała cięgi w lidze, za to wygrywała w play-off. Po drugie wreszcie, do play-off wchodzi osiem czołowych drużyn. W efekcie na przykład ja z Piłą miałem po fazie ligowej prawie 30 punktów przewagi nad Poznaniem, a i tak musiałem raz jeszcze, od nowa udowadniać, że jestem od niego lepszy - mówił.
Także w finale Pucharu Polski zagrało aż osiem zamiast czterech drużyn. Tymczasem w kobiecej ekstraklasie różnica między pięcioma czołowymi drużynami (Kalisz, Piła, Bydgoszcz, Bielsko-Biała i Muszyna) a resztą jest miażdżąca.
Z tej czołowej piątki z walki o tytuł mistrza kraju odpadła już Muszynianka. Jej jednak nie opłaciła się słabsza postawa w fazie zasadniczej LSK. Wicemistrz kraju - Nafta Piła - od fazy play-off grający pod kontrowersyjną nazwą Farmutil (holding poszukiwanego listem gończym Henryka Stokłosy) w półfinale wygrał dwa pierwsze mecze i prowadzi z Centrostalem Bydgoszcz 2-0. W drugim miał jednak problemy i doszło do tie-breaku. Bydgoszczanki, które przez całą ligę nie ugrały w meczach z wielkopolskimi ekipami kompletnie nic, sprężyły się właśnie w play-off.
Z kolei główny faworyt, Winiary Kalisz, który jest w kobiecej lidze tym, czym Skra Bełchatów w męskiej, w lidze ogrywał BKS Aluprof Bielsko-Biała bez większych problemów. Tymczasem przegrał z nim jeden mecz w fazie play-off. Stracił tym samym przewagę jednego spotkania na własnym terenie. Kalisz, który marzy o powrocie do potęgi dawnego Augusto z lat 1997-99, postawił się tym samym w bardzo trudnej sytuacji.
źródło: Gazeta Wyborcza
Liga pań ruszyła dopiero w grudniu. W rundzie zasadniczej bardzo szybko sprawdził się układ sił z poprzedniego sezonu – Winiary Kalisz na miejscu pierwszym, za nimi Nafta Piła, dalej Centrostal Bydgoszcz, BKS Aluprof Bielsko-Biała i Muszynianka Muszyna. Te zespoły tygodniami wyczekiwały na rundę play-off. Zeszłoroczny przypadek Muszynianki Muszyna, która z piątego miejsca po fazie ligowej zdobyła tytuł, wskazywał na to, że tak naprawdę to, co dzieje się w fazie zasadniczej, nie ma większego znaczenia. Jerzy Matlak, trener pilskich siatkarek i najbardziej doświadczony szkoleniowiec w Polsce, nawet ostro skrytykował obecny system rozgrywek. - Po pierwsze, powoduje on, że aby zdobyć tytuł mistrza kraju, wystarczy dobrze pograć w siatkówkę zaledwie przez miesiąc. Tak jak Muszyna rok temu, która zbierała cięgi w lidze, za to wygrywała w play-off. Po drugie wreszcie, do play-off wchodzi osiem czołowych drużyn. W efekcie na przykład ja z Piłą miałem po fazie ligowej prawie 30 punktów przewagi nad Poznaniem, a i tak musiałem raz jeszcze, od nowa udowadniać, że jestem od niego lepszy - mówił.
Także w finale Pucharu Polski zagrało aż osiem zamiast czterech drużyn. Tymczasem w kobiecej ekstraklasie różnica między pięcioma czołowymi drużynami (Kalisz, Piła, Bydgoszcz, Bielsko-Biała i Muszyna) a resztą jest miażdżąca.
Z tej czołowej piątki z walki o tytuł mistrza kraju odpadła już Muszynianka. Jej jednak nie opłaciła się słabsza postawa w fazie zasadniczej LSK. Wicemistrz kraju - Nafta Piła - od fazy play-off grający pod kontrowersyjną nazwą Farmutil (holding poszukiwanego listem gończym Henryka Stokłosy) w półfinale wygrał dwa pierwsze mecze i prowadzi z Centrostalem Bydgoszcz 2-0. W drugim miał jednak problemy i doszło do tie-breaku. Bydgoszczanki, które przez całą ligę nie ugrały w meczach z wielkopolskimi ekipami kompletnie nic, sprężyły się właśnie w play-off.
Z kolei główny faworyt, Winiary Kalisz, który jest w kobiecej lidze tym, czym Skra Bełchatów w męskiej, w lidze ogrywał BKS Aluprof Bielsko-Biała bez większych problemów. Tymczasem przegrał z nim jeden mecz w fazie play-off. Stracił tym samym przewagę jednego spotkania na własnym terenie. Kalisz, który marzy o powrocie do potęgi dawnego Augusto z lat 1997-99, postawił się tym samym w bardzo trudnej sytuacji.
źródło: Gazeta Wyborcza
Artykuł wyświetlono 1144 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›