TURNIEJ SIATKAREK W MONTREUX: BONITTA POWOŁAŁ KADRĘ + WYWIAD Z DOROTĄ ŚWIENIEWICZ
Z Chinami, Kubą i Turcją zagrają w grupie B polskie siatkarki w tradycyjnym turnieju Volley Masters w Montreux, który odbędzie się od 5 do 10 czerwca.
Ostatnio na stronie internetowej Montreux Volley Masters ukazała się osiemnastoosobowa kadra Polski. "Organizatorzy dokonali zmian w początkowym zgłoszeniu bez porozumienia z nami - powiedział menadżer reprezentacji Polski Marek Brandt. - Dalej zgłoszone są 22 zawodniczki (5 zawodniczek z naszej drużyny BKS ALUPROF Bielsko-Biała). Z tego grona polski szkoleniowiec wybierze 12 osobową reprezentację na turniej w Montreux."
KADRA POLSKICH SIATKAREK NA TURNIEJ W MONTREUX:
Rozgrywające: Izabela Bełcik (Muszynianka-Fakro Muszyna), Magdalena Godos (Winiary Kalisz), Milena Sadurek (BKS Aluprof Bielsko-Biała), Katarzyna Skorupa (Farmutil Piła)
Atakujące: Agnieszka Kosmatka (Farmutil Piła), Anna Podolec (BKS Aluprof Bielsko-Biała)
Środkowe: Agnieszka Bednarek (Farmutil Piła), Eleonora Diękiewicz (Winiary Kalisz), Dominika Kuczyńska (Energa Gedania Gdańsk), Maria Liktoras (Bałakowskaja AES Bałakowo, Rosja), Monika Naczk (Centrostal Focus Park Bydgoszcz), Berenika Tomsia (Energa Gedania Gdańsk), Zuzanna Efimienko (SMS Sosnowiec)
Przyjmujące: Joanna Frąckowiak (IDM SA SwarzędzMeble AWF Poznań), Joanna Kuligowska (Centrostal Focus Park Bydgoszcz), Milena Rosner (Spar Marichal Teneryfa, Hiszpania), DorotaŚwieniewicz (BKS Aluprof Bielsko-Biała), Joanna Staniucha (BKS Aluprof Bielsko-Biała), Klaudia Kaczorowska (SMS Sosnowiec)
Libero: Dominika Leśniewicz (Centrostal Focus Park Bydgoszcz), Mariola Zenik (Zariecze Odincowo, Rosja), Paulina Maj (BKS Aluprof Bielsko-Biała)
Zuzanna Efimienko zastąpiła Annę Barańską, która zrezygnowała z udziału w kadrze. Marco Bonitta przyleci do Polski w przyszłym tygodniu i będzie oglądać rywalizację play off w Lidze Siatkówki Kobiet.
Nikogo nie namawiam do gry w reprezentacji Polski, mówi jej trener Marco Bonitta i dodaje, że bycie w niej powinno być honorem. W ostatnich dniach rozmawiał z Katarzyną Skowrońską-Dolatą, Małgorzatą Glinką, Agatą Mróz i Mileną Rosner.
W minionym tygodniu Marco Bonitta odwiedził polskie siatkarki grające w klubach włoskich i hiszpańskich. - Celem tego wyjazdu była chęć ich bliższego poznania, porozmawiania o ich bieżących problemach, zapoznania się z aktualną formą - powiedział trener reprezentacji Polski. - Przedstawiłem też wymienionej wyżej czwórce plany reprezentacji na ten rok, cele jakie chciałbym zrealizować.
Katarzyna Skowrońska-Dolata gra w zespole lidera najsilniejszej ligi świata Asystelu Novara. Jak sama wielokrotnie podkreślała przez cały praktycznie sezon na parkiecie występuje ta sama szóstka, a zawodniczka zaczyna już odczuwać znużenie. - Katarzynie Skowrońskiej-Dolacie należy się odpoczynek po zakończeniu ligi - powiedział trener Bonitta. - Dołączyłaby ona do przygotowań do Grand Prix.
Z Włoch Marco Bonitta udał się na Teneryfę, gdzie razem z menedżerem reprezentacji Markiem Brandtem oglądali dwa pierwsze mecze finału play off ligi hiszpańskiej. Zespoły Spar Marichal Teneryfa (Milena Rosner) oraz Grupo 2002 Murcja (Agata Mróz i Małgorzata Glinka) podzieliły się zwycięstwami. - Lepszej okazji na zobaczenie zawodniczek, jak finał ligi, nie mogłem sobie wymarzyć - powiedział Marco Bonitta. - Cała trójka zagrała bardzo dobrze. Milena Rosner zagrałaby na początku czerwca w turnieju Volley Masters w Montreux.
Małgorzata Glinka ma cały czas problemy z kręgosłupem, który wymaga leczenia. - Nie mogę narażać zawodniczki na pogorszenie jej zdrowia - powiedział Marco Bonitta. - Małgorzacie Glince należy się odpoczynek i leczenie. Na temat jej gry w kadrze będziemy jeszcze rozmawiać. Okazuje się, że ubiegłoroczne wydarzenia w kadrze pozostawiły w jej psychice oraz innych zawodniczek mocny ślad. Nie sądziłem, że odcisną się takim piętnem w ich pamięci.
Bardzo miła i radosna niespodzianka spotkała trenera reprezentacji Polski ze strony Agaty Mróz. Wyniki badań dwukrotnej mistrzyni Europy poprawiły się. - Gdyby wszystko szło w dobrym kierunku niewykluczone, że Agata Mróz mogłaby jeszcze w tym sezonie włączyć się do przygotowań kadry - powiedział Marco Bonitta.
Do kadry powołuję zawodniczki, a nie namawiam do gry, byłoby to sprzeczne z moją filozofią trenera - powiedział Marco Bonitta. - Nie można sportowca przekonywać do czegoś, co powinno być honorem.
WYWIAD Z DOROTĄ ŚWIENIEWICZ
Dwa złote medale ME, triumf w LM, Puchar i mistrzostwo Włoch, najlepsza zawodniczka Europy. Mając na koncie takie sukcesy można już myśleć o zakończeniu kariery. Na dodatek i prywatne życie Doroty Świeniewicz uległo olbrzymiej zmianie. Dwa miesiące temu została mamą.
Popularna „Dora” nie zamierza jednak przerywać kariery. Jej cel to igrzyska olimpijskie w Pekinie.
Jak przyjęła pani informację, że nowy selekcjoner reprezentacji, Marco Bonitta powołał panią do kadry?
Dorota Świeniewicz: Jest to dla mnie olbrzymie wyzwanie. Zdaję sobie sprawę ile pracy teraz mnie czeka. Muszę udowodnić, że powołano mnie nie ze względu na nazwisko, ale za dyspozycję i formę w jakiej będę. Byłam szczęśliwa, gdy trener poprosił mnie na rozmowę i powiedział, że daje mi szansę. Było to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Jednocześnie wiem, że nie mogę go zawieść. Dlatego bardzo mocno trenuję z zespołem BKS-u Aluprof Bielsko-Biała. Po porodzie, jak najszybciej, chcę wrócić do dawnej dyspozycji.
Marek Brandt: Dorota bardzo przeżywała spotkanie z Bonittą. Ale nie ukrywam, że była bardzo szczęśliwa jak usłyszała że została powołana do kadry.
Pani życiowy partner jest menedżerem reprezentacji. Obawia się pani złośliwych komentarzy na ten temat?
DŚ: Nie słucham ludzi złośliwych i nie przejmuję się ich komentarzami, choć są niekiedy przykre. Mam do wykonania swoje zadania w reprezentacji i Marek swoje.
MB: Na kadrze nie jesteśmy parą. Tak jak powiedziała Dorota, ona ma swoją pracę, ja swoją. Aby nie było najmniejszych wątpliwości, nie będziemy mieli podczas zgrupowań nawet wspólnego pokoju. Powiem więcej, mamy nawet trudniej niż inni, bo musimy dać przykład profesjonalizmu. Nie możemy sobie pozwolić na najmniejsze potknięcie. Wiemy, że jesteśmy w centrum uwagi wszystkich – kibiców, mediów.
Pojawiają się plotki, że to powołanie Doroty Świeniewicz do reprezentacji to zasługa Marka Brandta.
DŚ: Wracamy tu do poprzedniego pytania – o złośliwe komentarze. Sam pan widzi, że bywają bardzo przykre. Bo przecież jako siatkarka osiągnęłam bardzo dużo. Wielu o tym dziś zapomina.
MB: Czy uważa pan, że trener Marco Bonitta jest tak słabym szkoleniowcem, że nie daje sobie rady z powołaniem zawodniczek do kadry? To przecież niepoważne. Przyznam szczerze – mnie nie jest na rękę, że Dorota jest w reprezentacji. Wolałbym ją widzieć w domu, zajmującą się dzieckiem. Gdybym miał jakikolwiek wpływ na trenera Bonittę, to Dorota nie byłaby powołana. Niestety, nie miałem w tej kwestii nic do powiedzenia. Zresztą to tak jakby ktoś powiedział, że zawdzięczam posadę menedżera kadry Dorocie. Trener Bonitta zaproponował mi pracę z uwagi na to, że znam dobrze język włoski i wcześniej pracowałem jako menedżer (z reprezentacją Andrzeja Niemczyka – przyp. red.). Nie ukrywam, że od dawna znamy się z trenerem Bonittą. To pewnie też miało wpływ na jego decyzję.
Czyli wszelkie opinie przyjmujecie ze spokojem?
MB: Proszę spojrzeć na żeńską reprezentację Rosji. Trener Giovanni Caprara prywatnie jest związany z Iriną Kiryłłową, która pełni rolę drugiego trenera. Czy kogoś to szokuje? Nie. A takich przykładów ze świata sportu, nawet samej siatkówki, jest wiele. I wszyscy traktują to normalnie, bo jest to normalne. U nas szuka się niepotrzebnej sensacji, doszukuje podtekstów. Zupełny bezsens. Gdybyśmy pracowali razem chociażby w banku – ja byłbym księgowym, a Dorota referentem – czy ktoś krzywo by na nas patrzył? Chyba nie! Nikt na nas nie zwróciłby najmniejszej uwagi.
Pani Doroto, jak wygląda powrót na parkiet?
DŚ: Treningi rozpoczęłam w Bielsku-Białej przed tygodniem (dokładnie 16.04 – przyp. red.). Jest mi dość ciężko. Od razu wszystko chciałabym robić jak najlepiej, a tu nie zawsze się to udaje. Przerwę miałam bardzo długą i trochę potrwa zanim wrócę do dawnej dyspozycji. Są dodatkowe motywacje – powołanie do reprezentacji, wizja gry w play-off mistrzostw Polski. To sprawia, że trenuję mocniej. Poza tym nie jestem w klubie jedyną „świeżą” mamusią. Kasia Biel w styczniu urodziła syna. Razem trenujemy i nawzajem sobie pomagamy. Zawsze to raźniej. Poza tym mamy wiele tematów do rozmowy.
Trzy lata temu też miała pani przerwę w karierze, a potem, na parkiet wróciła pani w wielkim stylu.
DŚ: To dwie zupełnie różne rzeczy. Po pierwsze, miałam raptem półroczny rozbrat z siatkówką. Było to spowodowane kontuzją. Po drugie, sporo trenowałam. Miałam gimnastykę, siłownię, zajęcia ze skakanką, mogłam wykonywać proste ćwiczenia. Teraz, ze względu na ciążę zagrożoną, obowiązywał mnie całkowity zakaz treningów. Jedynie w pierwszych miesiącach mogłam wykonywać lekkie ćwiczenia. Później nawet w szkole rodzenia nie mogłam brać udziału w zajęciach praktycznych. Tylko teoria
źródło: informacja klubowa BKS - www.bks.bielsko.pl , supervolley.pl , PAP, lsk.net.pl
Ostatnio na stronie internetowej Montreux Volley Masters ukazała się osiemnastoosobowa kadra Polski. "Organizatorzy dokonali zmian w początkowym zgłoszeniu bez porozumienia z nami - powiedział menadżer reprezentacji Polski Marek Brandt. - Dalej zgłoszone są 22 zawodniczki (5 zawodniczek z naszej drużyny BKS ALUPROF Bielsko-Biała). Z tego grona polski szkoleniowiec wybierze 12 osobową reprezentację na turniej w Montreux."
KADRA POLSKICH SIATKAREK NA TURNIEJ W MONTREUX:
Rozgrywające: Izabela Bełcik (Muszynianka-Fakro Muszyna), Magdalena Godos (Winiary Kalisz), Milena Sadurek (BKS Aluprof Bielsko-Biała), Katarzyna Skorupa (Farmutil Piła)
Atakujące: Agnieszka Kosmatka (Farmutil Piła), Anna Podolec (BKS Aluprof Bielsko-Biała)
Środkowe: Agnieszka Bednarek (Farmutil Piła), Eleonora Diękiewicz (Winiary Kalisz), Dominika Kuczyńska (Energa Gedania Gdańsk), Maria Liktoras (Bałakowskaja AES Bałakowo, Rosja), Monika Naczk (Centrostal Focus Park Bydgoszcz), Berenika Tomsia (Energa Gedania Gdańsk), Zuzanna Efimienko (SMS Sosnowiec)
Przyjmujące: Joanna Frąckowiak (IDM SA SwarzędzMeble AWF Poznań), Joanna Kuligowska (Centrostal Focus Park Bydgoszcz), Milena Rosner (Spar Marichal Teneryfa, Hiszpania), DorotaŚwieniewicz (BKS Aluprof Bielsko-Biała), Joanna Staniucha (BKS Aluprof Bielsko-Biała), Klaudia Kaczorowska (SMS Sosnowiec)
Libero: Dominika Leśniewicz (Centrostal Focus Park Bydgoszcz), Mariola Zenik (Zariecze Odincowo, Rosja), Paulina Maj (BKS Aluprof Bielsko-Biała)
Zuzanna Efimienko zastąpiła Annę Barańską, która zrezygnowała z udziału w kadrze. Marco Bonitta przyleci do Polski w przyszłym tygodniu i będzie oglądać rywalizację play off w Lidze Siatkówki Kobiet.
Nikogo nie namawiam do gry w reprezentacji Polski, mówi jej trener Marco Bonitta i dodaje, że bycie w niej powinno być honorem. W ostatnich dniach rozmawiał z Katarzyną Skowrońską-Dolatą, Małgorzatą Glinką, Agatą Mróz i Mileną Rosner.
W minionym tygodniu Marco Bonitta odwiedził polskie siatkarki grające w klubach włoskich i hiszpańskich. - Celem tego wyjazdu była chęć ich bliższego poznania, porozmawiania o ich bieżących problemach, zapoznania się z aktualną formą - powiedział trener reprezentacji Polski. - Przedstawiłem też wymienionej wyżej czwórce plany reprezentacji na ten rok, cele jakie chciałbym zrealizować.
Katarzyna Skowrońska-Dolata gra w zespole lidera najsilniejszej ligi świata Asystelu Novara. Jak sama wielokrotnie podkreślała przez cały praktycznie sezon na parkiecie występuje ta sama szóstka, a zawodniczka zaczyna już odczuwać znużenie. - Katarzynie Skowrońskiej-Dolacie należy się odpoczynek po zakończeniu ligi - powiedział trener Bonitta. - Dołączyłaby ona do przygotowań do Grand Prix.
Z Włoch Marco Bonitta udał się na Teneryfę, gdzie razem z menedżerem reprezentacji Markiem Brandtem oglądali dwa pierwsze mecze finału play off ligi hiszpańskiej. Zespoły Spar Marichal Teneryfa (Milena Rosner) oraz Grupo 2002 Murcja (Agata Mróz i Małgorzata Glinka) podzieliły się zwycięstwami. - Lepszej okazji na zobaczenie zawodniczek, jak finał ligi, nie mogłem sobie wymarzyć - powiedział Marco Bonitta. - Cała trójka zagrała bardzo dobrze. Milena Rosner zagrałaby na początku czerwca w turnieju Volley Masters w Montreux.
Małgorzata Glinka ma cały czas problemy z kręgosłupem, który wymaga leczenia. - Nie mogę narażać zawodniczki na pogorszenie jej zdrowia - powiedział Marco Bonitta. - Małgorzacie Glince należy się odpoczynek i leczenie. Na temat jej gry w kadrze będziemy jeszcze rozmawiać. Okazuje się, że ubiegłoroczne wydarzenia w kadrze pozostawiły w jej psychice oraz innych zawodniczek mocny ślad. Nie sądziłem, że odcisną się takim piętnem w ich pamięci.
Bardzo miła i radosna niespodzianka spotkała trenera reprezentacji Polski ze strony Agaty Mróz. Wyniki badań dwukrotnej mistrzyni Europy poprawiły się. - Gdyby wszystko szło w dobrym kierunku niewykluczone, że Agata Mróz mogłaby jeszcze w tym sezonie włączyć się do przygotowań kadry - powiedział Marco Bonitta.
Do kadry powołuję zawodniczki, a nie namawiam do gry, byłoby to sprzeczne z moją filozofią trenera - powiedział Marco Bonitta. - Nie można sportowca przekonywać do czegoś, co powinno być honorem.
WYWIAD Z DOROTĄ ŚWIENIEWICZ
Dwa złote medale ME, triumf w LM, Puchar i mistrzostwo Włoch, najlepsza zawodniczka Europy. Mając na koncie takie sukcesy można już myśleć o zakończeniu kariery. Na dodatek i prywatne życie Doroty Świeniewicz uległo olbrzymiej zmianie. Dwa miesiące temu została mamą.
Popularna „Dora” nie zamierza jednak przerywać kariery. Jej cel to igrzyska olimpijskie w Pekinie.
Jak przyjęła pani informację, że nowy selekcjoner reprezentacji, Marco Bonitta powołał panią do kadry?
Dorota Świeniewicz: Jest to dla mnie olbrzymie wyzwanie. Zdaję sobie sprawę ile pracy teraz mnie czeka. Muszę udowodnić, że powołano mnie nie ze względu na nazwisko, ale za dyspozycję i formę w jakiej będę. Byłam szczęśliwa, gdy trener poprosił mnie na rozmowę i powiedział, że daje mi szansę. Było to dla mnie olbrzymie wyróżnienie. Jednocześnie wiem, że nie mogę go zawieść. Dlatego bardzo mocno trenuję z zespołem BKS-u Aluprof Bielsko-Biała. Po porodzie, jak najszybciej, chcę wrócić do dawnej dyspozycji.
Marek Brandt: Dorota bardzo przeżywała spotkanie z Bonittą. Ale nie ukrywam, że była bardzo szczęśliwa jak usłyszała że została powołana do kadry.
Pani życiowy partner jest menedżerem reprezentacji. Obawia się pani złośliwych komentarzy na ten temat?
DŚ: Nie słucham ludzi złośliwych i nie przejmuję się ich komentarzami, choć są niekiedy przykre. Mam do wykonania swoje zadania w reprezentacji i Marek swoje.
MB: Na kadrze nie jesteśmy parą. Tak jak powiedziała Dorota, ona ma swoją pracę, ja swoją. Aby nie było najmniejszych wątpliwości, nie będziemy mieli podczas zgrupowań nawet wspólnego pokoju. Powiem więcej, mamy nawet trudniej niż inni, bo musimy dać przykład profesjonalizmu. Nie możemy sobie pozwolić na najmniejsze potknięcie. Wiemy, że jesteśmy w centrum uwagi wszystkich – kibiców, mediów.
Pojawiają się plotki, że to powołanie Doroty Świeniewicz do reprezentacji to zasługa Marka Brandta.
DŚ: Wracamy tu do poprzedniego pytania – o złośliwe komentarze. Sam pan widzi, że bywają bardzo przykre. Bo przecież jako siatkarka osiągnęłam bardzo dużo. Wielu o tym dziś zapomina.
MB: Czy uważa pan, że trener Marco Bonitta jest tak słabym szkoleniowcem, że nie daje sobie rady z powołaniem zawodniczek do kadry? To przecież niepoważne. Przyznam szczerze – mnie nie jest na rękę, że Dorota jest w reprezentacji. Wolałbym ją widzieć w domu, zajmującą się dzieckiem. Gdybym miał jakikolwiek wpływ na trenera Bonittę, to Dorota nie byłaby powołana. Niestety, nie miałem w tej kwestii nic do powiedzenia. Zresztą to tak jakby ktoś powiedział, że zawdzięczam posadę menedżera kadry Dorocie. Trener Bonitta zaproponował mi pracę z uwagi na to, że znam dobrze język włoski i wcześniej pracowałem jako menedżer (z reprezentacją Andrzeja Niemczyka – przyp. red.). Nie ukrywam, że od dawna znamy się z trenerem Bonittą. To pewnie też miało wpływ na jego decyzję.
Czyli wszelkie opinie przyjmujecie ze spokojem?
MB: Proszę spojrzeć na żeńską reprezentację Rosji. Trener Giovanni Caprara prywatnie jest związany z Iriną Kiryłłową, która pełni rolę drugiego trenera. Czy kogoś to szokuje? Nie. A takich przykładów ze świata sportu, nawet samej siatkówki, jest wiele. I wszyscy traktują to normalnie, bo jest to normalne. U nas szuka się niepotrzebnej sensacji, doszukuje podtekstów. Zupełny bezsens. Gdybyśmy pracowali razem chociażby w banku – ja byłbym księgowym, a Dorota referentem – czy ktoś krzywo by na nas patrzył? Chyba nie! Nikt na nas nie zwróciłby najmniejszej uwagi.
Pani Doroto, jak wygląda powrót na parkiet?
DŚ: Treningi rozpoczęłam w Bielsku-Białej przed tygodniem (dokładnie 16.04 – przyp. red.). Jest mi dość ciężko. Od razu wszystko chciałabym robić jak najlepiej, a tu nie zawsze się to udaje. Przerwę miałam bardzo długą i trochę potrwa zanim wrócę do dawnej dyspozycji. Są dodatkowe motywacje – powołanie do reprezentacji, wizja gry w play-off mistrzostw Polski. To sprawia, że trenuję mocniej. Poza tym nie jestem w klubie jedyną „świeżą” mamusią. Kasia Biel w styczniu urodziła syna. Razem trenujemy i nawzajem sobie pomagamy. Zawsze to raźniej. Poza tym mamy wiele tematów do rozmowy.
Trzy lata temu też miała pani przerwę w karierze, a potem, na parkiet wróciła pani w wielkim stylu.
DŚ: To dwie zupełnie różne rzeczy. Po pierwsze, miałam raptem półroczny rozbrat z siatkówką. Było to spowodowane kontuzją. Po drugie, sporo trenowałam. Miałam gimnastykę, siłownię, zajęcia ze skakanką, mogłam wykonywać proste ćwiczenia. Teraz, ze względu na ciążę zagrożoną, obowiązywał mnie całkowity zakaz treningów. Jedynie w pierwszych miesiącach mogłam wykonywać lekkie ćwiczenia. Później nawet w szkole rodzenia nie mogłam brać udziału w zajęciach praktycznych. Tylko teoria
źródło: informacja klubowa BKS - www.bks.bielsko.pl , supervolley.pl , PAP, lsk.net.pl
Artykuł wyświetlono 2924 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›