Po pierwszym secie, w którym siatkarki Muszynianki-Fakro zagrały bardzo słabo, wydawało się, że bielszczanki gładko wygrają 3:0. Jednak wejście Dominiki Sieradzan oraz "przebudzenie się" Doroty Pykosz w następnych odsłonach meczu spowodowało, że około 500 kibiców - w tym grupa fanów BKS - przeżyła w sobotę w Muszynie wielkie emocje
Aktualne mistrzynie Polski z Muszyny w drugim secie przegrywały już 8:15, ale zdołały poderwać się jeszcze do walki. Zmniejszyły stratę do czterech punktów (16:20), jednak w końcówce sytuacje kontrolowały bielszczanki.
W trzeciej odsłonie początkowo zacięta walka do stanu 6:6. Muszynianka "odskoczyła" na dwa punkty tuż przed pierwszą przerwą techniczna (8:6). Po wznowieniu gry miejscowe nie zwolniły tempa. Dopiero gdy miały na swoim koncie 11 punktów bielszczanki zdobyły siódmy. Co prawda po chwili przewaga podopiecznych Bogdana Serwińskiego zmniejszyła się do 3 punktów (11:8), ale na drugą przerwę schodzono przy stanie 16:12.

Gdy było 18:13 miejscowe już uwierzyły, że ten set jest wygrany. Tymczasem przyjezdne seriami zaczęły zdobywać punkty. Było 19:17 gdy miejscowe znów zaczęły grać "na poważnie". Przy 24:19 atak Dominiki Sieradzan został zablokowany. Po chwili skutecznie uderzyła Stanucha, ale Dorota Pykosz zapewniła miejscowym wygranie tego seta 25:20.

Już po pierwszych akcjach czwartej odsłony widać było, że Muszynianka-Fakro jest w stanie doprowadzić do tie-breaku. Było 3:0, 4:1, 7:2 ale bielszczanki nie zamierzyły szybko kapitulować. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną zaczął funkcjonować ich blok i zrobiło się 7:6. Dopiero atak Anny Rybaczewskiej przerwał dobrą serię przyjezdnych. Zacięta walka trwała do stanu 23:21, lecz w końcówce miejscowe skutecznie grały blokiem (Tina Lipicer-Samec czy Pykosz).

Tie-break zaczął się od trudnej zagrywki Ewy Cabajewskiej, z którą nie potrafiły sobie poradzić przyjezdne. Jednak bielszczanki nie pozwoliły "odskoczyć" miejscowym. Wręcz przeciwnie - po chwili BKS objął prowadzenie - było 1:3, 2:4. Przy stanie 2:4 fatalnie w aut zaatakowała Pykosz. Trener Serwiński poprosił o czas, lecz po przerwie przyjezdne zdobyły następny punkt (2:6).

Siatkarki z Muszyny potrafiły jednak zniwelować czteropunktową stratę. Przy stanie 9:9 miała miejsce akcja, która mogła przesądzić o losach spotkania. Po bardzo długiej wymianie, w trakcie której obie drużyny dokonywały niemal cudów w obronie, dał o sobie znać blok Pykosz. Po chwili ta sama zawodniczka zdobyła drugi punkt i fani zespołu z Muszyny zaczeli wierzyć, że to ich drużyna wygra. Jednak bielszczanki zdobyły trzy punkty pod rząd i z prowadzenie Muszynianki 11:9 zrobiło się 11:12, zaś po chwili 12:14.

BKS nie wykorzystał dwóch piłek meczowych. Dzięki zagraniu Anny Szydełko - przy stanie 14:14 - to Muszynianka-Fakro mogła skończyć spotkanie, ale przyjezdne zdołały obronić piłkę meczową, a później tylko one zdobywały punkty.

Muszynianka-Fakro Muszyna - BKS Aluprof Bielsko-Biała 2:3 (16:25, 20:25, 25:20, 25:21, 15:17)

Muszynianka-Fakro: Dorota Pykosz, Ewa Cabajewska, Anna Rybaczewska, Tina Lipicer-Samec, Natalia Bamber, Marlena Mieszała, Magdalena Banecka (libero) oraz Dominika Sieradzan, Ewelina Cwetanowa, Anna Szydełko

BKS Aluprof: Joanna Staniucha, Milena Sadurek, Anna Podolec, Katarzyna Jaszewska, Jolanta Studzienna, Edyta Kucharska, Paulina Maj (libero) oraz Iwona Niedźwiedzka, Mariola Wojtowicz, Monika Smak, Fatma Sipahiogliu.

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw) 1-2. W niedzielę odbędzie się w Muszynie czwarte spotkanie.

źródło: PAP

OPIS 2
Szczęście uśmiechnęło sie do bielszczanek. I tak zapowiadał początek meczu, jednak gra była wyrównana i bardzo zmienna. W lepszej sytuacji obecnie znajduje się zespół Aluprof BKS Bielsko Biała ale czy jutro udowodni to na parkiecie po raz kolejny.
Muszynianka Fakro Muszyna - BKS Aluprof Bielsko-Biała 2:3 (16:25, 18:25, 25:20, 25:21, 15:17)
Muszynianka-Fakro: Dorota Pykosz, Ewa Cabajewska, Anna Rybaczewska, Tina Lipicer-Samec, Natalia Bamber, Marlena Mieszała, Magdalena Banecka (libero) oraz Dominika Sieradzan, Ewelina Cwetanowa, Anna Szydełko

BKS Aluprof: Joanna Staniucha - Szczurek, Milena Sadurek, Anna Podolec, Katarzyna Jaszewska, Jolanta Studzienna, Edyta Kucharska, Paulina Maj (libero) oraz Iwona Niedźwiedzka, Mariola Wójtowicz, Monika Smak, Fatma Sipahiogliu.


Dużo by można było opisywać o tym meczu, poszczególne akcje, wzloty i upadki po przeciwnych stronach siatki. Drużyny zajmujące 4 i 5 miejsce po rundzie zasadniczej tzn. BKS Aluprof Bielsko Biała i Muszynianka/Fakro Muszyna grają na bardzo zbliżonym poziomie przez co, ich rywalizacja w play off przyprawia kibiców o palpitacje serca.
Faworyzowana drużyna Muszynianki/Fakro Muszyna – po pierwszym dwumeczu w Bielsku Białej 1:1 – w pierwszych dwóch setach sobotniego meczu w Muszynie grała na nieprzyzwoicie słabym poziomie z finalistą Pucharu Polski, siatkarkami Aluprof Bielsko Biała. Wydawało się, że mecz we własnej hali przy dopingu wiernych kibiców wykrzesi z miejscowych siatkarek ducha walki i ambicji. Nic z tych rzeczy. Mineralne grały słabo, bez polotu i każda z nich grała na innym instrumencie. To nie była orkiestra ale zlepek przypadkowo dobranych miernych instrumentalistów. Na tym tle rywalki, a szczególnie Jaszewska, Podolec, Kucharska i Maj wyciągały takie piłki, że trudno było uwierzyć. Mineralne zostały przejechane przez bielski walec z dziecinną łatwością.
Wynik wydawał się przesądzony – 3:0 – dla bielszczanek, ale nic z tego. W trzecim secie nastąpił przełom po stronie siatkarek trenera Bogdana Serwińskiego . Nowy duch wstąpił w Tinę Lipicer-Samec, Annę Rybaczewską i Dominikę Sieradzan . Całym zespołem dowodziła zaś ponownie Ewa Cabajewska na którą postawił trener Serwiński w tym meczu, przypominając sobie jak znaczącą rolę Ewa odegrała w poprzednim sezonie.
Stalówki trzeci i czwarty set nie wytrzymały kondycyjnie. widać po było szczególnie po Annie Podolec , która nie radziła sobie z coraz to lepiej grającym blokiem Muszynianki/Fakro. Szczególnie za ten okres gry wśród mineralnych należy wyróżnić Tinę Lipicer-Samec, której wtórowały Anna Rybaczewska i Natalia Bamber .

Tie break po początkowo przewaga bielszczanek a później powolne acz skuteczne dochodzenie do remisów przez muszynianki. Zażarta walka o każdą piłkę i o każdy punkt doprowadziła miejscowe do dwóch meczboli, lecz ostatecznie lepsze okazały się podopieczne trenera Wiktora Kreboka .
Jutro kolejny mecz i kolejna szansa, tym razem na wyrównanie niekorzystnego wyniku rywalizacji. Nikt w Muszynie nie wyobraża sobie, aby mogło być inaczej.
źródło: sportowe fakty.pl