Czy można być niezadowolonym po finałowym turnieju Pucharu Polski? Po piątkowym horrorze, jaki siatkarki BKS Aluprof stworzyły w meczu z Gedanią, nikt nie liczył, że bielszczanki zagrają w finale. A jednak zagrały. Choć w półfinale większe szanse dawano pilankom, zespół Wiktora Kreboka zagrał jak z nut - szybkie 3:0 dało podstawy do euforii.
W szatni powiedziałyśmy sobie, że naszym marzeniem jest zagra w finale. Bardzo chciałyśmy spełnić to marzenie - wyznała później Katarzyna Jaszewska, kapitan BKS. A w finale wszystko układało się wspaniale. Do trzeciego seta, który jest pechowy dla BKS. Przed rokiem w pucharze CEV BKS grał z Martinusem Amstelveen. Prowadził 2:0, a w trzecim secie wygrywał już 18:11, by ostatecznie przegrać 2:3. Teraz, gdy Puchar Polski był na wyciągnięcie ręki, siatkarki BKS dostały zadyszki. Dosłownie i w przenośni. Trener Krebok podkreślał, że dla jego zespołu turniej był niezwykle trudny. W meczu z Piłą musiał zmienić grającą po kontuzji Annę Podolec, która opadła z sił. A w finale nie miał takiego pola manewru jak Igor Prielożny, trener Winiar, który dokonując zmian ożywił grę swojego zespołu. Bielszczanki przegrały z Winiarami 2:3, ale dowiodły, że będą liczyły się w walce o mistrzostwo Polski.
Czy więc można być niezadowolonym po finałowym turnieju Pucharu Polski? Drużyna, której nie dawano zbyt wielkich szans dotarła do finału prezentując grę, jakiej od dawna spragnieni są bielscy kibice. A siła ataku w zespole Aluprof była zdecydowanie większa niż w rundzie zasadniczej. Boleśnie się o tym przekonał się zespół Farmutil Piła.
Z tego, co do tej pory widziałem, BKS zagrał o wiele lepiej niż grał dotychczas - stwierdził Jerzy Matlak, trener pilanek. A Wiktor Krebok miał powody do zadowolenia, że ciężka praca, jaką jeszcze niedawno zaaplikował zawodniczkom, przynosi efekty.
Po finałowym turnieju można być pewnym jednego - BKS Aluprof nie powiedział ostatniego słowa. Siatkarki z Bielska chcą wygrać w Muszynie (stan rywalizacji 1:1). Mają ku temu możliwości, co pokazały w turnieju pucharowym. - Dziewczyny już wiedzą, że z takim zespołem można wygrać 3:0. A Muszynianka nie jest drużyną, która przewyższa umiejętnościami BKS. Siatkarki z Bielska są w stanie wygrać dwa mecze w Muszynie -powiedziała Magdalena Śliwa, asystentka Marco Bonitty, trenera kadry.
Bielszczanki muszą jednak pamiętać, że do szczęścia potrzeba trzech wygranych setów. Zwycięstwa w dwóch partiach, nawet najbardziej okazałe, mogą być później tylko powodem do żałowania straconej szansy.

źródło: Dziennik Zachodni

 W dniu jutrzejszym siatkarki Muszynianki/Fakro Muszyna, aktualne Mistrzynie Polski podejmują w Muszynie finalistki Pucharu Polski, zespół Aluprof BKS Bielsko Biała. W pierwszym dwumeczu, raz ze zwycięstwa cieszyły się „mineralne” i raz „stalówki”. Jak potoczą się losy sobotnio-niedzielnej potyczki w Muszynie przekonamy się we wczesne niedzielne popołudnie. Tymczasem trener Bogdan Serwiński ma przynajmniej trzy powody do zadowolenia z postawy swoich siatkarek.

Nikt nie ukrywał, że forma aktualnego Mistrza Polski w rundzie zasadniczej nie była olśniewająca. Powodów było kilka, a przynajmniej dwa zasadnicze. Ten główny to kontuzje zawodniczek a co za tym idzie niemożność skorzystania z usług reprezentacyjnej rozgrywającej Izabeli Bełcik czy w późniejszym okresie Ingrid Siscovich.
Nowy nabytek w postaci Bułgarki Eweliny Cwetanowej potrzebowała czasu aby zaaklimatyzować się w zespole i zgrać z poszczególnymi siatkarkami. Nie zapominajmy , że bardzo dobrze spisywała się Ewa Cabajewska jednak Bogdan Serwiński w pierwszej szóstce widzi Bułgarkę. Drugi powód to nagromadzenie sporej ilości meczy w jednym czasie tak w Lidze Mistrzyń jak i Lidze Siatkówki Kobiet. Debiutant jakim był zespół Muszynianki/Fakro Muszyna w rozgrywkach Ligi Mistrzyń , nie poradził sobie na arenie europejskiej a co gorsze osiągał kiepskie wyniki w krajowych rozgrywkach.

Jednak coś drgnęło w pierwszym meczu rundy play off. Muszyński zespół pokonał bielszczanki na ich terenie, co było minimum wyznaczonym przez trenera i jest dobrym prognostykiem przed meczami w Muszynie. Jest to zarazem pierwszy powód do zadowolenia. Co prawda w drugim meczu mineralne zagrały słabiej, ale stan rywalizacji 1:1 ustawia siatkarki Muszynianka/Fakro w roli faworyta I rundy play off.

Drugim powodem zadowolenia trenera Serwińskiego z postawy swoich siatkarek była wygrana z zespołem Centrostalu Fokus Park Bydgoszcz w II rundzie Pucharu Polski w Bielsku Białej. Mineralne nie miały do tej pory zbytniego szczęścia w meczach ze wzmiankowanym rywalem i bilans meczy był bardzo niekorzystny. Wygrana poprawia ten stan i tym samym świadczy, że każdego rywala można pokonać i jeszcze wszystko jest możliwe.

Na koniec zaś powód trzeci, to że mecze rozgrywane będą w Muszynie przy dopingu swoich wiernych kibiców, co stwarza handicap dla muszyńskich siatkarek.

Można pokusić się o przypuszczenie, że o ile mecze będą trwały więcej niż trzy sety, to większe szanse mają „mineralne”, które wielokrotnie zwycięsko wychodziły z ciężkich opresji. Przy tym są dobrze przygotowane kondycyjnie i fizycznie czego najlepszym dowodem jest postawa Tiny Lipicer-Samec czy Anny Rybaczewskiej .

Typ Redakcji :
Muszynianka/Fakro Muszyna – Aluprof BKS Bielsko Biała 3:2 i 3:1

źródło: sportowefakty.pl