PO MECZU BKS - SKAŁKA
Krzysztof Wolak (BKS Stal): - Dwa poprzednie mecze, w których zagraliśmy "na zero" z tyłu, chyba uśpiły naszą czujność. Przy obu straconych golach zawiniła cała defensywa. Później wkradł się w nasze poczynania bałagan i chaos. Nikt nie potrafił poukładać i uporządkować gry. Zabrakło przede wszystkim dokładnego, końcowego podania otwierającego drogę do bramki rywala. Spotkanie ze Skałką pokazało, że jeszcze mnóstwo pracy przed nami. To po pierwsze, a po drugie, widać choćby po radości przyjezdnych z jaką determinacją wszyscy walczą o miejsca 1-6.
Jano Beresik: - Trzeba pochwalić mój zespół za grę w tym spotkaniu. Szkoda, że w I połowie nie wykorzystaliśmy dwóch okazji do zdobycia gola, ale już w II części byliśmy lepsi. Można się zgodzić, że piłkarzem numer jeden na boisku był Martin Matus, ale podkreślam zwyciężyła cała drużyna.
Rzadkiej urody gol bezpośrednio z rzutu rożnego mieli okazję obejrzeć widzowie meczu BKS Stal z Metalem WG Skałka Żabnica. Choć po trafieniu Adam Goli, pomocnika BKS, gospodarze objęli prowadzenie, to nie wystarczyło do odniesienia zwycięstwa. Goście po przerwie byli skuteczniejsi, a piłkarze BKS stracili pomysł na grę wraz z pierwszym golem.
W pierwszej połowie oba zespoły stworzyły kapitalne widowisko prezentując ciekawą grę prowadzoną w szybkim tempie. Gospodarze powinni objąć prowadzenie już w 17 min., gdy po trójkowej akcji Czaka, Papatanasiu i Gałgana, ten ostatni zdecydował się na strzał. Piłka jednak przeleciała nieznacznie nad poprzeczką. Jeszcze lepszą okazję zmarnowali gracze Metalu. W 23 min. Stemplewski stracił piłkę na 40 metrze i momentalnie trzech zawodników gości ruszyło z kontrą... na jednego obrońcę Stali. Kucz zagrał do Jaroszka, ale ten w wyśmienitej sytuacji strzelił obok bramki. Chwilę później polsko-słowacki zespół z Żabnicy znów znalazł się przed szansą objęcia prowadzenia. Tym razem piłkę stracił Papatanasiu, Kucz zagrał do Jaroszka, ale uderzenie zostało zablokowane w porę. W odpowiedzi bielszczanie odgryźli się akcją, którą dalekim wykopem zainicjował golkiper Stali. Piłkę opanował Gałgan i wystawił ją Czakowi, który w doskonałej sytuacji pogubił się niepotrzebnie wdając się w drybling z dwoma obrońcami.
Wreszcie w 31 min. padła bramka dla BKS. Gola ostro dośrodkował z rzutu rożnego, a piłka między dwoma obrońcami Metalu i dwoma zawodnikami BKS stojącymi przy pierwszym słupku wpadła do siatki!
Po przerwie goście ruszyli do odrabiania strat. W szeregach zespołu Jana Beresika brylował Matus, bezsprzecznie najlepszy zawodnik na boisku. Słowak dwoił się i troił zaliczając udane zagrania niemal w każdej formacji! Jego gra została uwieńczona golem, który zdobył w 59 min. Po błędzie BKS przy wyprowadzaniu piłki piłkarz Skałki dośrodkował ją w pole karne, Profic nie sięgnął futbolówki, która spadła pod nogi Matusa, a ten z bliska strzelił nie do obrony. To sparaliżowało gospodarzy, którzy parę minut później przegrywali 1:2. Po rzucie rożnym piłkę przeleciała przez piąty metr w polu karnym Stali, a po zgraniu partnera dopadł do niej Juraj Dancik, który głową skierował ją między słupki.
Bielszczanie już się nie podnieśli, choć starali się zagrać Metalowi WG Skałce głównie ze stałych fragmentów gry. I gdyby Trzop w 92 min. precyzyjnie przyłożył głowę, gospodarze mogliby doprowadzić do remisu. Skałka nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa, które było najlepszą nagrodą za odważną grę na boisku rywala.
sportowebeskidy.pl
Jano Beresik: - Trzeba pochwalić mój zespół za grę w tym spotkaniu. Szkoda, że w I połowie nie wykorzystaliśmy dwóch okazji do zdobycia gola, ale już w II części byliśmy lepsi. Można się zgodzić, że piłkarzem numer jeden na boisku był Martin Matus, ale podkreślam zwyciężyła cała drużyna.
Rzadkiej urody gol bezpośrednio z rzutu rożnego mieli okazję obejrzeć widzowie meczu BKS Stal z Metalem WG Skałka Żabnica. Choć po trafieniu Adam Goli, pomocnika BKS, gospodarze objęli prowadzenie, to nie wystarczyło do odniesienia zwycięstwa. Goście po przerwie byli skuteczniejsi, a piłkarze BKS stracili pomysł na grę wraz z pierwszym golem.
W pierwszej połowie oba zespoły stworzyły kapitalne widowisko prezentując ciekawą grę prowadzoną w szybkim tempie. Gospodarze powinni objąć prowadzenie już w 17 min., gdy po trójkowej akcji Czaka, Papatanasiu i Gałgana, ten ostatni zdecydował się na strzał. Piłka jednak przeleciała nieznacznie nad poprzeczką. Jeszcze lepszą okazję zmarnowali gracze Metalu. W 23 min. Stemplewski stracił piłkę na 40 metrze i momentalnie trzech zawodników gości ruszyło z kontrą... na jednego obrońcę Stali. Kucz zagrał do Jaroszka, ale ten w wyśmienitej sytuacji strzelił obok bramki. Chwilę później polsko-słowacki zespół z Żabnicy znów znalazł się przed szansą objęcia prowadzenia. Tym razem piłkę stracił Papatanasiu, Kucz zagrał do Jaroszka, ale uderzenie zostało zablokowane w porę. W odpowiedzi bielszczanie odgryźli się akcją, którą dalekim wykopem zainicjował golkiper Stali. Piłkę opanował Gałgan i wystawił ją Czakowi, który w doskonałej sytuacji pogubił się niepotrzebnie wdając się w drybling z dwoma obrońcami.
Wreszcie w 31 min. padła bramka dla BKS. Gola ostro dośrodkował z rzutu rożnego, a piłka między dwoma obrońcami Metalu i dwoma zawodnikami BKS stojącymi przy pierwszym słupku wpadła do siatki!
Po przerwie goście ruszyli do odrabiania strat. W szeregach zespołu Jana Beresika brylował Matus, bezsprzecznie najlepszy zawodnik na boisku. Słowak dwoił się i troił zaliczając udane zagrania niemal w każdej formacji! Jego gra została uwieńczona golem, który zdobył w 59 min. Po błędzie BKS przy wyprowadzaniu piłki piłkarz Skałki dośrodkował ją w pole karne, Profic nie sięgnął futbolówki, która spadła pod nogi Matusa, a ten z bliska strzelił nie do obrony. To sparaliżowało gospodarzy, którzy parę minut później przegrywali 1:2. Po rzucie rożnym piłkę przeleciała przez piąty metr w polu karnym Stali, a po zgraniu partnera dopadł do niej Juraj Dancik, który głową skierował ją między słupki.
Bielszczanie już się nie podnieśli, choć starali się zagrać Metalowi WG Skałce głównie ze stałych fragmentów gry. I gdyby Trzop w 92 min. precyzyjnie przyłożył głowę, gospodarze mogliby doprowadzić do remisu. Skałka nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa, które było najlepszą nagrodą za odważną grę na boisku rywala.
sportowebeskidy.pl
Artykuł wyświetlono 1361 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›