Zakończyły się pierwsze mecze - I rundy Play Off gdzie zespoły walczą o miejsca 1-8. Pierwsze  dwa  mecze z racji wyższych miejsc po fazie zasadniczej LSK odbywały się w Kaliszu, Pile, Bydgoszczy i Bielsku-Białej. Z czterech par meczowych najbardziej zacięty przebieg miały mecze BKS-u Aluprof Bielsko-Biała z Muszynianką Muszyna. W pozostałych meczach faworyci byli jasno określeni i niespodzianek nie było chociaż mało brakowało a takie by miały miejsce. Najwcześniej, bo już w piątek 13-ego rozpoczął się mecz w Bydgoszczy - tamtejszego Centrostal Focus Park bydgoszcz z Gedanią Gdańsk. Szybkie 3:0 na korzyść gospodyń nikogo chyba nei zaskoczyło. W drugim meczu pomiędzy tymi zespołami pachniało jednak sensacją, po dwóch setach drużyna Leszka Milewskiego prowadziła w Bydgoszczy 2:0 by ostatecznie polec 3:2. Winiary Kalisz nie dały szans Stali Mielec - zwyciężając dwukrotnie gładko bez straty seta. Farmutil Piła zmierzył się z zespołem AZS-AWF Poznań w dwóch meczach 3:0 i 3:1. Pierwszy mecz był raczej bez emocji lecz w drugim meczu zespół z Poznania wygrywając 3 set do 21 miał wilką szansę aby doprowadzić stan meczu do wyniku 2:2 - ostatecznie jednak uległ w 4 secie do 23 i siatkarki z Piły zainkasowały dwa zwycięstwa. Najciekawszym i najtrudniejszym pojedynkiem były mecze rozgrywane w Bielsku-Białej – pomiędzy naszą drużyną BKS ALUPROF Bielsko-Biała a Muszynianką Muszyna. Wszyscy kibice zastanawiali się , kiedy skończy się w LSK seria przegrywanych meczy przez naszą drużynę. Od 1,5 roku nasza drużyna, nieraz mogąc wygrać w rozgrywkach LSK przegrywała mecze z Muszynianką Muszyna. BKS Aluprof w sobotę uległ aktualnym mistrzyniom Polski 2:3 a prowadził w 4 secie 24:22. Po tej porażce wydawało się, że fatum Muszynianki dalej będzie ciążyć nad bielskim zespołem. Niedziela jednak pokazała, że tak nie jest - BKS pewnie, szybko i bez złudzeń pokonał zespół z Muszyny tym samym wyrównując stan rywalizacji na 1-1. Następne mecze dopiero 28 kwietnia gdyż w najbliższy weekend (20-22 kwietnia) w Bielsku-Białej odbywa się turniej finałowy Pucharu Polski. Pierwsze trzy zespoły (Kalisz, Piła, Bydgoszcz) raczej awans mają już "w kieszeni", najciekawiej ponownie powinno być w meczu miezy Muszynianką a BKS-em. Wszystko może (ale nie musi) rozstrzygnąć się 28-29 kwietnia.

WYNIKI POSZCZEGÓLNYCH MECZY PLAY OFF

14.04.2007
Winiary Kalisz - Stal Mielec 3:0 (17, 11, 21) 1-0
15.04.2007
Winiary Kalisz - Stal Mielec 3:0 (15, 15, 20) 2-0

14.04.2007
Nafta Piła - AZS AWF Poznań 3:0 (21, 18, 22) 1-0
15.04.2007
Nafta Piła - AZS AWF Poznań 3:1 (16, 17, -21, 23) 2-0

13.04.2007
Centrostal Bydgoszcz - Energa Gedania Gdańsk 3:0 (25:19, 25:15, 25:18) 1-0
15.04.2007
Centrostal Bydgoszcz - Energa Gedania Gdańsk 3:2 (-25, -22, 11, 21, 18) 2-0

14.04.2007
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Muszynianka Muszyna 2:3 (-20, 22, 17, -25, -9)
0-1
15.04.2007
BKS Aluprof Bielsko-Biała - Muszynianka Muszyna 3:0 (18, 17, 21) 1-1

OPISY MECZY I RUNDY PLAY OFF O MIEJSCA 1-8:

Centrostal Bydgoszcz - Energa Gedania Gdańsk 3:0
(25:19, 25:15, 25:18)

W teorii Energa Gedania ma atuty personalne aby powalczyć z takim zespołem jak Centrostal. W teorii... bo w praktyce bydgoszczanki były bezlitosne, wygrywając u siebie 3:0 w pierwszym meczu 1/4 play-off w LSK.

W pierwszym meczu I rundy play-off Ligi Siatkówki Kobiet bydgoski zespół pewnie zwyciężył Gedanię Gdańsk, która była tłem dla podopiecznych Piotra Makowskiego

- Centrostal udzielił nam już nie pierwszej w tym sezonie lekcji. Najgorsze jest to, że moje podopieczne nie potrafią wyciągnąć żadnych wniosków - mówił po meczu załamany Leszek Milewski, szkoleniowiec Gedanii. Jego podopieczne tylko na początku pierwszego seta były w stanie nawiązać walkę z dobrze grającymi bydgoszczankami.

Bydgoski zespół był faworytem tego meczu i nie zawiódł. - Na tym etapie nie ma mowy o lekceważeniu rywalek. Chociaż przyznam szczerze, że liczyliśmy dzisiaj na bardziej wyrównane spotkanie - komentował Piotr Makowski.

Siatkarki Centrostalu/Focus Parku nawet na moment nie pozostawiły gdańszczankom złudzeń co do tego, kto jest lepszy. Przewaga bydgoszczanek najdobitniej była widoczna w drugiej i trzeciej odsłonie. Zawodniczki Gedanii nie potrafiły sobie poradzić z odbiorem zagrywki. Także akcje Joanny Kuligowskiej, Karoliny Ciaszkiewicz i Ewy Kowalkowskiej były nie do zatrzymania dla siatkarek z Trójmiasta.

Na bezradność swoich koleżanek próbowała coś poradzić doświadczona Małgorzata Niemczyk, ale i ona w pewnym momencie zaczęła popełniać łatwe błędy.

Stan rywalizacji w 1/4 play-off: 1:0 dla Centrostalu/Focus Park

Składy zespołów:

Centrostal/Focus Park: Śrutowska, Liniarska, Kowalkowska, Kuligowska, Ciaszkiewicz, Goczewa, Leśniewicz (libero) oraz Naczk, Łunkiewicz, Ściurka, Szajek

Gedania: Ślusarz, Niemczyk, Kuczyńska, Szczygielska, Reimus, Kruk, Siwka (libero) oraz Tomsia, Gorszyniecka, Nuszel, Sołodkowicz

Ewa Kowalkowska (kapitan Centrostalu/Focus Park):

- Ten mecz nie był wcale taki łatwy, jak wyglądało to z trybun. Gdańszczanki maksymalnie starały się nam przeszkadzać, ale wygrałyśmy w trzech setach. To dopiero początek play-off, będziemy spokojniejsze, jeśli zwyciężymy równie pewnie w sobotę. Wyszłyśmy na parkiet bardzo umotywowane, żeby nie dać szans Gedanii na zdobycie choćby jednego punktu. Myślę, że zrealizowałyśmy większość założeń trenera. To naprawdę dobry początek naszej walki o medale. Mogłyśmy zwyciężyć nawet wyżej, ale pod koniec setów rywalki zdobyły kilka punktów więcej.

Jutro w Łuczniczce (godz. 17:00) rozegrane zostanie drugie spotkanie tej pary. - Chcielibyśmy, aby wyglądało ono tak, jak to pierwsze. Chociaż oczywiście jesteśmy przygotowani na walkę - zapowiada bydgoski szkoleniowiec.


Centrostal Bydgoszcz - Energa Gedania Gdańsk 3:2
(25:27, 22:25, 25:12, 25:15, 20:18)
stan play-off: 2:0 dla Centrostalu Bydgoszcz


Zawodniczki Energi Gedanii Gdańsk wysoko postawiły poprzeczkę swoim rywalkom w drugim ćwierćfinałowym meczu. Centrostal ponownie wygrał, ale dopiero w tie-breaku 20:18.

Wygrać z gdańszczankami w piątek to była bułka z masłem, w sobotę zespół Piotra Makowskiego przeżywał ciężkie chwile. Kibice zobaczyli dramatyczny bój zakończony dopiero po wyjątkowo długim tie-breaku. - W takich chwilach decyduje już tylko szczęście. My mieliśmy go więcej - mówi szkoleniowiec Centrostalu/Focus Park.

Szczęście jednak by nie pomogło, gdyby nie grała w bydgoskim zespole Ewa Kowalkowska. Kapitan bydgoskiej drużyny pokazała wielką klasę. Udowodniła, że ciągle jest liderem Centrostalu/Focus Park. Zasługuje na pochwały tym bardziej, że musiała walczyć także z bólem kręgosłupa. - To był nasz wielki problem. Wielkie słowa uznania dla Ewy, że mimo tego wyszła na boisko i zagrała bardzo dobrze - powiedział po spotkaniu Makowski.

Przez pierwsze dwa sety sobotniego meczu przeważały gdańszczanki. W piątek nie stwarzały żadnego zagrożenia zagrywką, a w sobotę nasze przyjmujące miały wielkie kłopoty z odbiorem serwów, szczególnie Bereniki Tomsi i Ewy Ślusarz.

- Widzieliśmy dwa całkowicie różne mecze. Gedania zagrała w sobotę, tak jak my w piątek, z bardzo dobrą zagrywką - tłumaczyła Kowalkowska. Kiedy porażka zajrzała w oczy bydgoskiej drużynie, siatkarki Centrostalu zdołały się zmobilizować i pod wodzą swej kapitan zdecydowanie wygrać dwa kolejne sety. W tie-breaku znowu lepiej zaczęła Gedania, prowadząca już 11:8. W końcówce dwa ataki Małgorzaty Niemczyk zablokowała Iljana Goczewa. Ostatni dwudziesty punkt w tym meczu zdobyła niezawodna Kowalkowska. - Szkoda, bo tak mało brakowało, żebyśmy wygrały, ale cieszę się, że pokazałysmy dobrą siatkówkę - podsumowała Aleksandra Kruk z Gedanii.

Uradowani byli też po meczu obaj trenerzy - Wróciła wiara w to, że możemy walczyć z bydgoska drużyną mając szansę na zwycięstwo - mówił Leszek Milewski z Gedanii. Makowski cieszył się z innego powodu: Ten pojedynek nas wzmocni psychicznie i pomoże zespołowi w mobilizacji przed trzecim meczem w Gdańsku. Dojdzie do niego 28 kwietnia. Jeśli wygra Centrostal/Focus Park, awansuje już do półfinału LSK

Wojciech Borakiewicz: W piątek łatwe zwycięstwo, nazajutrz - dramatyczny bój. Dlaczego te dwa mecze z Gedanią miały tak odmienny przebieg?


Dorota Ściurka: Dziewczyny z Gdańska postawiły wszystko na jedną szalę. Wzmocniły przede wszystkim zagrywkę. Dzięki temu odrzuciły nas od siatki. Agnieszka Śrutowska miała problemy z uruchomieniem ataków naszych środkowych.

Czy to był jedyny powód waszej słabszej gry w pierwszych dwóch setach?

- Pewnie jeszcze na dodatek się rozluźniłyśmy wewnętrznie po łatwym zwycięstwie w piątek, ale trzeba powiedzieć, że w drugim meczu Gedania zagrała bardzo dobrze.

Miała pani okazję znacznie dłużej przebywać na boisku?

- W piątek dziewczyny spisywały się znakomicie i nie było potrzeby roibienia zmian. W sobotę grałam więcej, ale mogło być lepiej, szczególnie w przyjęciu zagrywki. Od razu po wejściu na boisku Berenika Tomsia ustrzeliła mnie zagrywką, ale potem nie było tak źle.

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz - Gazeta Wyborcza

Składy zespołów:

Centrostal/Focus Park: Śrutowska, Goczewa, Ciaszkiewicz, Kowalkowska, Liniarska, Kuligowska, Leśniewicz (libero) oraz Ściurka, Szajek, Naczk

Gedania: Ślusarz, Tomsia, Szczygielska, Reimus, Kuczyńska, Niemczyk, Siwka (libero) oraz Sołodkowicz, Kruk, Nuszel


Farmutil Piła - AZS AWF Poznań 3:0
(25:21, 25:18, 25:22)
stan play-off: 1-0 dla Farmutilu Piła

W pierwszym meczu pod nową nazwą siatkarki z Piły pokonały AZS AWF Poznań 3:0. Zespół trenera Matlaka objął prowadzenie 1-0 w ćwierćfinale play-off. Drugi mecz już w niedzielę.

W nowych strojach i z nowym sponsorem zaczęły spotkanie pierwszej rundy play-off siatkarki pilskiego Farmutilu. Od razu rozpoczęły od znacznego prowadzenia (5-1). Na pierwsza przerwę techniczną drużyny zeszły przy prowadzeniu pilanek 8-3. Akademiczki z Poznania zbliżyły się do Farmutilu na 3 punkty po błędzie Agnieszki Kosmatki na zagrywce i ataku Yulii Shelukhiny. Kolejne pięć akcji wygrały pilanki 13-5, poznanianki popełniały zbyt wiele błędów w ataku. Trener Wojciech Lalek na boisko wprowadził Joannę Frąckowiak, do której rozgrywająca poznanianek najczęściej posyłała piłki. Czteropunktowy przestój zanotowały pilanki (13-9) po czym trener Jerzy Matlak poprosił o czas. Na drugą przerwę techniczną schodziły drużyny przy prowadzeniu Farmutilu 16-10. Pilanki bez problemów kontrolowały przebieg seta prowadząc 18-13, 21-14, 23-16. Kiedy wydało się iż set szybko się zakończy ponowny przestój zanotowały podopieczne Jerzego Matlaka, na tablicy wyników widniał wynik 23-20. Set zakończył autowy atak Joanny Frąckowiak, która mimo iż zdobyła najwięcej punktów dla swojej drużyny w pierwszym secie (5) popełniała także sporo błędów w ataku (25-21).

Początek drugiego seta rozpoczął się podobnie jak pierwszy od wysokiego prowadzenia Farmutilu 6-2. Przed drugą przerwą techniczną dwa punkty po bloku zdobyła Michela Teixeira, którą dopingował na trybunach brat (8-3). Od stanu 11-6 dla pilanek na zagrywkę weszła rozgrywająca poznańskiego AZS-u Justyna Ordak, która siała popłoch w przyjęciu pilskiego zespołu. Poznanianki zaczęły odrabiać straty przegrywając już tylko 9-11. Wówczas o pierwszy czas poprosił Jerzy Matlak. Po przerwie błędy w rozegraniu i ataku AZS-u wykorzystały gospodynie powiększając przewagę do sześciu punktów. Zmiany trenera Wojciecha Lalka nie przynosiły skutków (Hramyka za Ordak oraz Archangielska za Cieślę). Pilanki bez większych problemów zwyciężyły w secie drugim 25-18 i objęły prowadzenie w całym spotkaniu 2:0.

Trzeci set akademiczki z Poznania rozpoczęły od prowadzenia 5-2. Po błędach AZS-u pilanki zbliżyły się na dwa punkty 4-6. Kiwka Agnieszki Kosmatki, autowy atak Joanny Frąckowiak oraz dwa dynamiczne ataki Anity Chojnackiej, doprowadziły do pierwszej przerwy technicznej, na którą z prowadzeniem zeszły miejscowe 8-7. W kolejnych akacjach na tablicy wyników widniał remis 8-8, 9-9, 10-10. Od stanu 11-10 ponownie dominowały Anita Chojnacka („as” z zagrywki) oraz Agnieszka Kosmatka. Farmutil prowadził 14-10. Poznanianki zbliżyły się na 2 punkty, a po dwóch błędach Micheli Teixeiry w przyjęciu zagrywki Justyny Ordak widniał na tablicy wyników remis 20-20. Atak z lewego skrzydła Joanny Frąckowiak doprowadził do prowadzenia AZS-u 21-20. Atak Małgorzaty Cieśli w „antenkę” oraz dwa skuteczne ataki Anity Chojnackiej rozstrzygnęły losy seta i całego spotkania. Pilanki prowadziły 23-21. Nadzieję na wygranie trzeciej partii przez AZS podtrzymała Joanna Frąckowiak, która jak się później okazało zdobyła ostatni punkt dla swojej drużyny 23-22. Dwa ostatnie punkty zapisane zostały na konto pilanek po autowym ataku Małgorzaty Cieśli oraz ataku ze środka Katarzyny Wysockiej. Zwycięstwo odniosły zawodniczki Farmutilu Piła 25-22 i w całym spotkaniu 3:0.

Najwięcej punktów dla AZS-u Poznań zdobyły: Joanna Frąckowiak (9), Yulia Shelukhina (8), Małgorzata Cieśla (7), Yana Hramyka (5), Karolina Wiśniewska (4), Justyna Ordak (3). Dla Farmutilu Piła punkty zdobywały: Agnieszka Kosmatka (12), Michela Teixeira (8), Agnieszka Bednarek (7), Anita Chojnacka (6), Beata Strządała (3), Irina Starzyńska, Katarzyna Skorupa (2) oraz Katarzyna Wysocka (1). Statystyki: atak 34-29, blok 5-6, zagrywka 2-4, błędy 22-34. Spotkanie nie stało na najwyższym poziomie, a akademiczki z Poznania popełniały sporo błędów.

Składy zespołów:

Farmutil: Skorupa, Starzyńska, Bednarek, Michela, Strządała, Kosmatka, Kuehn (lib) oraz Chojnacka, Wysocka.

AZS AWF: Archangielska, Shelukhina, Wiśniewska, Hramyka, Cieśla, Czerwińska, Styskal (lib) oraz Frąckowiak, Ordak, Wellna, Żalińska, Dybizbańska.


Farmutil Piła - AZS AWF Poznań 3:1
(25:16, 25:18, 21:25, 25:23)
stan play-off: 2:0 dla Farmutilu Piła

Siatkarki Farmutilu Piła pokonały w drugim meczu I rundy play-off AZS AWF Poznań 3:1. Pilankom brakuje już tylko jednego zwycięstwa by awansować do półfinału. Kolejne spotkanie już 28 kwietnia w Poznaniu.

Spotkanie rozpoczęło się remisowo 1-1, 3-3, 4-4, a po dotknięciu siatki przez Małgorzatę Cieślę i ataku Micheli Teixeiry pilanki objęły dwupunktowe prowadzenie 6-4. Skromna zaliczka gospodyń utrzymała się do pierwszej przerwy technicznej 8-6. Pilanki zaczęły mylić się na zagrywce, do stanu 10-8 popełniły aż cztery błędy. Wyrównana walka toczyła się do stanu 11-10. Kolejne sześć akcji należało już tylko do Farmutilu 17-10. Fatalną serię poznanianek przerwała Justyna Ordak, która kiwnęła w sam środek boiska 17-11. Gospodynie grały jak w transie, niesione dopingiem miejscowych kibiców zdobyły cztery punkty z rzędu, praktycznie rozstrzygając losy seta (21-11). Słabe przyjęcie zagrywki po stronie AZS-u skutkowało punktami Farmutilu 22-13, 24-13. W samej końcówce dwa błędy popełniły Agnieszka Kosmatka oraz Katarzyna Wysocka w ataku (24-16). Pierwszą partię zakończyła Anita Chojnacka atakując po bloku rywalek 25-16.

Na początku drugiego seta poznanianki głównie za sprawą błędów siatkarek Farmutilu (zagrywka Chojnackiej w siatkę oraz atak Micheli w taśmę) osiągnęły kilku punktową zaliczkę prowadząc 4-2. Gospodynie zdołały jednak szybko doprowadzić do remisu 4-4. Wówczas rozpoczęła się znakomita seria AZS-u, ataki Joanny Frąckowiak, blok Yulii Shelukhiny wyprowadza AZS AWF Poznań na pięciopunktową przewagę 9-4. Po autowym ataku Micheli Teixeiry AZS prowadził już dość znacznie 11-5. Pilanki szybko zrehabilitowały się za poprzednie akcje i zaczęły odrabiać straty w jednym ustawianiu 10-11. Do drugiej przerwy technicznej walka „punkt za punkt” 13-13, 15-15, 16-15. Passa pilanek trwała nadal - po atakach Agnieszki Kosmatki, Agnieszki Bednarek przewaga pilanek urosła do sześciu punktów 22-16. W samej końcówce bez problemów pilanki poradziły sobie z AZS-em wygrywając 25-18 a set zakończyła kiwka Agnieszki Kosmatki w trzeci metr boiska.

Trzecią partię otworzyły dwa ataki Małgorzaty Cieśli (0-2). Farmutil szybko jednak odrobił straty po ataku Anity Chojnackiej oraz dwóch błędach wspomnianej wcześniej Małgorzaty Cieśli (3-2). Na pierwszą przerwę techniczną pilanki prowadziły 8-6. Po skutecznej zagrywce Micheli Teixeiry na tablicy wyników widniał już wynik 10-6 dla gospodyń – wówczas o czas poprosił trener Wojciech Lalek. Przerwa dla poznanianek podziałała skutecznie, gdyż w czterech akcjach doprowadziły do remisu 10-10. Druga przerwa techniczna padła łupem AZS-u Poznań (15-16), a kolejne akcje Katarzyny Wellny oraz blok Yulii Shelukhiny wyprowadza siatkarki AZS-u na prowadzenie 18-16. Pilanki zdołały jeszcze doprowadzić do remisu 18-18 ale ponownie bardzo dobre akcje Yulii Shelukhiny dają prowadzenie jej drużynie 21-18. Poznanianki nie pozwoliły sobie wydrzeć zwycięstwa z rąk w secie trzecim wygrywając 25-21.

Czwarty set rozpoczął się podobnie jak pierwszy od prowadzenia AZS-u AWF Poznań 4-2, po czym od razu o przerwę dla swojego zespołu poprosił Jerzy Matlak. Na pierwszą przerwę techniczną prowadziły już pilanki 8-7. Od stanu 12-12 zawodniczki Farmutilu popełniły trzy błędy z rzędu dając ponownie nadzieję, jak w secie poprzednim na zwycięstwo AZS-u (12-15). Druga przerwa techniczna nastąpiła przy prowadzeniu AZS-u 16-15. Końcówka wyrównana i emocjonująca 19-19, 22-22, 23-23. Skuteczny atak z drugiej linii Agnieszki Kosmatki oraz autowy atak Yany Hramyki dał pilankom zwycięstwo w secie czwartym 25-23 oraz w całym meczu 3:1.

Punktów dla AZS-u AWF Poznań zdobyły: Joanna Frąckowiak, Yulia Shelukhina (12), Yana Hramyka (11), Katarzyna Wellna (8), Justyna Ordak (4), Małgorzata Cieśla (3), Karolina Wiśniewska, Anna Dybizbańska (2), Marta Czerwińska (1). Dla gospodyń rozkład punktów przedstawia się następująco: Agnieszka Kosmatka (19), Michela Teixeira (13), Irina Starzyńska (8), Agnieszka Bednarek, Anita Chojnacka (7), Beata Strządała (6), Katarzyna Skorupa (1).

Statystyki meczowe: atak: 49-46, blok 7-9, zagrywka 5-0, błędy 27-35.

Składy zespołów:

Farmutil: Skorupa, Starzyńska, Bednarek, Michela, Chojnacka, Kosmatka, Kuehn (l) oraz Strządała, Wysocka.

AZS AWF: Ordak, Shelukhina, Wiśniewska, Cieśla, Frąckowiak, Hramyka, Styskal (l) oraz Dybizbańska, Wellna, Archangielska, Czerwińska.


Winiary Kalisz - Stal Mielec 3:0
(25:17, 25:11, 25:21)
stan play-off: 1:0 dla Winiar Kalisz

Najlepsze po rundzie zasadniczej LSK zawodniczki Winiar Kalisz, nie miały większych problemów z pokonaniem Stali Mielec. Kolejne ćwierćfinałowe spotkanie już jutro, także w Kaliszu.

Pierwszy set rozpoczął się od mocnego uderzenia Winiar. Po akcjach Anny Woźniakowskiej oraz autowym ataku Małgorzaty Skorupy na tablicy wyników było już 4:0. Przy stanie 4:1 siatki dotknęła Woźniakowska, kolejne akcje to skuteczne bloki mielczanek (4:4). As serwisowy Magdaleny Godos dał pierwszą przerwę techniczną, po której przypomniała o sobie Tereza Matuszkova atakując bardzo mocno w swoim stylu. W drużynie gości dobrze atakowały Zoriana Pilipiuk oraz Agata Wilk. Po efektownej akcji Anny Barańskiej, bloku Magdaleny Godos oraz asie serwisowym Eleonory Dziękiewicz kaliszanki prowadziły sześcioma oczkami. Skuteczny blok Eweliny Toborek zaprosił wszystkich na drugą przerwę techniczną (16:9). Dalsza część tego seta to gra punkt za punkt. W zespole z Kalisza brylowały Anna Barańska, Anna Wożniakowska oraz Eleonora Dziękiewicz. Natomiast rywalki odpowiadały akcjami Katarzyny Skorupy i Marty Wrzesińskiej. Koniec pierwszej partii należał do Terezy Matuszkovej, która zdobyła trzy punkty w trzech kolejnych akcjach i zarazem zakończyła seta (25:17).

Partia numer dwa to bardzo dobra gra Anny Barańskiej, która najpierw skutecznie zaatakowała, a następnie posłała asa serwisowego. Podobnie jak w secie pierwszym w drużynie gości dobrze spisywały się Skorupa, Wrzesińska oraz Karolina Olczyk. Niezawodny blok Winiar oraz skuteczne ataki Matuszkovej i Barańskiej były nie do powstrzymania dla rywalek. Podopieczne Jacka Wiśniewskiego nie mogły znaleźć sposobu na bezbłędnie grające gospodynie. Gdy kolejnym asem serwisowym popisała się Matuszkova losy seta były już jasne, Winiary prowadziły dziesięcioma oczkami (17:7). Koniec tego seta to gra po jednej stronie siatki. Na siatce brylowały Barańska, Wożniakowska oraz Matuszkova. Ta pierwsza świetnie kiwała myląc przeciwnika. Efektowna akcja Matuszkovej i aut Wrzesińskiej zakończyły seta (25:11).

Set trzeci to zacięta walka po obu stronach siatki. Kilka błędów kaliszanek i dobra postawa mielczanek dała Stali pierwsze prowadzenie w meczu (3:4). Trzy skuteczne ataki Barańskiej zmniejszyły straty do rywalek na jedno oczko (7:8). Po stronie gości dobrze grały Marta Łukaszewska i Karolina Olczyk. Świetna kiwka w wykonaniu Olczyk dała dwunasty punkt gościom (9:12). Podopieczne Igora Prielożnego nie mogły złapać wiatru w żagle. Doprowadzały do remisu, po czym na nowo rosła przewaga Stali Mielec. Myliła się również Barańska posyłając piłkę w aut. Efektowna kiwka Barańskiej na trzeci metr, a także as serwisowy Matuszkovej doprowadziły do remisu (16:16). Przy tym stanie o przerwę poprosił trener Stali Jacek Wiśniewski. Gdy trzecią kiwką popisała się Karolina Olczyk, siatkarki Stali Mielec odzyskały jednopunktowe prowadzenie (20:19). Zimną krew zachowały gospodynie i w dalszej części seta nie oddały już inicjatywy. Zdobyły pięć punktów z rzędu, a świetną passę podtrzymywały Barańska, Matuszkova oraz Dziękiewicz. Set zakończyła Barańska, która perfekcyjną kiwką zmyliła rywalki (25:21).

Składy zespołów:

Winiary Kalisz: Barańska, Dziękiewicz, Woźniakowska, Toborek, Matuszkova, Godos, Sawicka (libero).

Stal Mielec: Pilipiuk, Łukaszewska, Turbak, Wilk Dorota, Wilk Agata, Skorupa, Ząbek (libero) oraz Peret, Waligóra, Olczyk, Dązbłaż, Wrzesińska.


Winiary Kalisz - Stal Mielec 3:0
(25:15, 25:15, 25:20)
stan play-off: 2:0 dla Winiar Kalisz

Winiary Kalisz po raz drugi bez straty seta pokonały mielecką Stal w ćwierćfinale Ligi Siatkówki Kobiet. Do awansu brakuje podopiecznym Igora Prielożnego już tylko jednego zwycięstwa.

Początek meczu to zdecydowana dominacja kaliszanek. Kapitalna gra w ataku Anny Barańskiej i Eleonory Dziękiewicz oraz w bloku Anny Woźniakowskiej dały wysokie prowadzenie gospodyniom (8:2). Po przerwie technicznej podopieczne Jacka Wiśniewskiego zmniejszyły straty do pięciu oczek. W drużynie Stali dobrze spisywały się Agata Wilk i Marta Wrzesińska (punkt z zagrywki). Jednak to zbyt mało na bardzo dobrze grające Winiary Kalisz. Efektownymi atakami popisywała się Tereza Matuszkova, która była nie do zatrzymania. W zespole z grodu nad Prosną funkcjonował każdy element. Zabójcza, techniczna zagrywka, skuteczny blok (Eleonora Dziękiewicz) oraz świetny atak. W ataku brylowała kapitan kaliskiej drużyny Anna Barańska wraz z Terezą Matuszkovą i Anną Woźniakowską. Efektowna akcja w wykonaniu Barańskiej dała Winiarom 22 punkt i na tablicy wyników było (22:13). Koniec tej partii to gra dwóch zawodniczek, Terezy Matuszkovej i Anny Barańskiej. Ta druga zakończyła set atakując z lewego skrzydła (25:15).

Partia druga rozpoczęła się od niespodziewanego prowadzenia gości. Skuteczne ataki Agaty Wilk oraz Zoriany Pilipiuk dały trzy oczka przewagi. Jednak skupione zawodniczki z Kalisza szybko odrobiły straty i doprowadziły do remisu (5:5). As serwisowy Ani Woźniakowskiej oraz dobry blok Eleonory Dziękiewicz i Ani Barańskiej dały pierwszą przerwę techniczną. Dalsza część tego seta to gra jednej drużyny. Głodne zwycięstwa Winiary grały swoje i nie odpuszczały rywalkom. Podobnie jak w secie pierwszym efektownie i skutecznie atakowały Barańska, Matuszkova i Dziękiewicz. Świetna kiwka Barańskiej i mieliśmy drugą przerwę techniczną (16:6). Mielczanki nie mogły znaleźć sposobu na dobrze grające gospodynie. Nieliczne ataki Agaty Wilk i Marty Łukaszewskiej to zbyt mało. Kolejna akcja to popis Izabeli Żebrowskiej (21:10). Zniechęcone bardzo dobrą postawą Winiar mielczanki, zdołały zdobyć w tej partii jeszcze pięć oczek. Dobrze zaprezentowała się Iwona Waligóra. Set drugi podobnie jak i pierwszy kiwką zakończyła Anna Barańska.

Set trzeci to również dominacja podopiecznych Igora Prielożnego. Początek tej partii, do momentu pierwszej przerwy technicznej to gra błędów po obu stronach siatki. Dobre akcje Matuszkovej i Dziękiewicz i mieliśmy wynik (8:4). Kolejne akcje należały do gospodyń, m.in. do Izabeli Żebrowskiej i Anny Barańskiej, która przy stanie (10:6) dla Winiar popisała się asem serwisowym. W drużynie z Mielca dobrze grała Agata Wilk, która próbowała poderwać koleżanki do walki. Równo grająca Ewelina Toborek również zapisała na koncie asa serwisowego (14:7). Precyzyjna krótka Eleonory Dziękiewicz zaprosiła na drugą przerwę techniczną. Gdy set zbliżał się ku końcowi, w zespół z Kalisza wkradły się nerwy. Popełniły kilka niewymuszonych błędów, co zmniejszyło wypracowaną przewagę do trzech oczek (22:19). W tym momencie kapitan kaliszanek w swoim stylu zaatakowała z lewego skrzydła i przełamała chwile niemocy. Drużyna Winiar Kalisz nie dała żadnych złudzeń kto króluje na boisku i nie pozwoliła zdobyć punktu rywalkom. Mecz zakończył się akcją Ani Barańskiej (25:19). Winiary Kalisz wygrały całe spotkanie (3:0) i prowadzą ze Stalą Mielec (2:0).

Składy zespołów:

Winiary Kalisz: Barańska, Dziękiewicz, Woźniakowska, Toborek, Matuszkova, Godos, Sawicka (libero) oraz Owczynnikowa, Żebrowska.

Stal Mielec: Pilipiuk, Olczyk, Łukaszewska, Turbak, Wilk Agata, Skorupa, Ząbek (libero) oraz Peret, Waligóra, Wilk Dorota, Dązbłaż, Wrzesińska.


BKS Aluprof Bielsko-Biała - Muszynianka Muszyna 2:3
(20:25, 25:22, 25:17, 26:28, 9:15)
stan play-off: 1-0 dla Muszynianki

Siatkarki Muszynianki-Fakro uczyniły pierwszy krok do półfinału mistrzostw Polski. W sobotę pokonały w meczu wyjazdowym, po zaciętej, 5-setowej walce drużynę Aluprofu Bielsko-Biała.

BKS rozpoczął sobotnie spotkanie z Muszynianką bardzo ospale. Bielszczanki fatalnie spisywały się w przyjęciu, a gdy wyprowadziły jakąś akcję, rywalki znakomicie broniły i pracowały wyblokiem. W efekcie na pierwszą przerwę techniczną „mineralne” zeszły prowadząc 8:4. Czasy, o które prosił trener Wiktor Krebok nie skutkowały, a przewaga gości ciągle wzrastała. Przy stanie 8:13 bielski blok (Jolanta Studzienna, Rositsa Yaneva) dwukrotnie powstrzymał wspaniale spisującą się w tej partii Natalię Bamber. Strata gospodyń zmalała do zaledwie trzech „oczek”, jednak mistrzynie Polski utrzymały dobry poziom gry i do drugiej przerwy (11:16) pozwoliły BKS-owi zdobyć zaledwie jeden punkt. Partię przy stanie 20:24 zakończyła ze skrzydła Anna Rybaczewska.

O początku drugiej odsłony bielszczanki chciałyby z pewnością jak najszybciej zapomnieć. Podopieczne trenera Kreboka powtórzyły główny grzech z pierwszego seta, czyli złe przyjęcie zagrywki, co przełożyło się na rezultat 0:5. Od stanu 7:12 coś jednak w ich szeregach drgnęło. Głównie dzięki Katarzynie Jaszewskiej i Annie Podolec na tablicy wyników pojawił się pierwszy remis 13:13, a po trzech akcjach Joanny Staniuchy BKS wyszedł na prowadzenie 19:16. W końcówce losy seta próbowała jeszcze odwrócić Tina Lipicer-Samec (20:19), jednak gospodynie nie dały sobie już wydrzeć zwycięstwa, które przypieczętowała Podolec (25:22).

Kolejna odsłona również zaczęła się niekorzystnie dla bielszczanek. As Eveliny Tsvetanovej, kiwka Doroty Pykosz z przechodzącej piłki oraz jej blok do spółki z Bamber, pozwoliły „mineralnym” prowadzić 3:0. BKS szybko wziął się za odrabianie strat, doprowadził do remisu 6:6, a nawet wyszedł na prowadzenie 12:9. Chwilę później po akcjach Bamber i Pykosz Muszynianka wyrównała. Do stanu 15:14 toczyła się walka punkt za punkt. W tym momencie asem serwisowym popisała się Staniucha (16:14) i obie drużyny zeszły na drugą przerwę techniczną. Po wznowieniu gry gospodynie stopniowo zwiększały swoją przewagę. Podolec i Kucharska bardzo dobrze „trzymały” blok i właśnie tym elementem zakończyły partię (25:17).

Czwarty set obfitował w liczne zwroty akcji. Od stanu 4:4 mistrzynie Polski zdobyły aż sześć punktów w jednym ustawieniu (10:4), w tym połowę blokiem (Bamber, Rybaczewska, Marlena Mieszała). W powietrzu przez chwilę zapachniało tie-breakiem, jednak na parkiecie stało się coś niewytłumaczalnego. Muszynianka popełniła serię niewymuszonych błędów (m.in. trzy autowe ataki), co wyprowadziło bielszczanki na prowadzenie 12:11. Festiwalowi pomyłek w szeregach gości nie było końca, a BKS uchwycił wiatr w żagle i kontrolował przebieg seta. Mistrzynie Polski pozbierały się dopiero po drugiej przerwie technicznej przy rezultacie 18:13. Od tego momentu gra się szybko wyrównała (19:18), czego powodem było ponownie złe przyjęcie wśród gospodyń. Gdy sędziowie odnotowali wynik 23:20 kibice zaczęli przygotowywać się już do opuszczenia hali... tymczasem „mineralne” odrobiły straty (24:24), a po błędzie przyjęcia Staniuchy wyszły na prowadzenie (25:26). W dramatycznej końcówce nerwy na wodzy utrzymała Anna Rybaczewska, która plasem w okolice 9 metra doprowadziła do tie-breaka (26:28).

Decydująca partia rozstrzygnęła się już w pierwszych akcjach. Bielszczanki nie mogły się pozbierać po porażce na własne życzenie w poprzednim secie. Zmiana stron nastąpiła przy stanie 3:8, a spośród trzech punktów gospodynie aż dwa zdobyły po błędach rywalek w polu zagrywki. Ostatecznie Muszynianka zwyciężyła 15:9, a w całym meczu 3:2.

"Mineralne" zwyciężyły dzięki lepszemu przyjęciu oraz lepszej organizacji gry w obronie, miały także więcej atutów w ataku. Natalia Bamber, Tina Lipicer, Anna Rybaczewska, a także Dorota Pykosz pokazały się w sobotę z dobrej strony. Wśród bielszczanek przyzwoicie spisywała się Anna Podolec, a kilka niesamowitych piłek w obronie podbiła Paulina Maj.

Składy zespołów:

BKS: Staniucha, Podolec, Jaszewska, Studzienna, Kucharska, Smak, Maj (libero) oraz Niedzwiecka, Yanewa, Sadurek, Wojtowicz

MKS: Pykosz, Mieszała, Rybaczewska, Lipicer, Bamber, Tsvetanova, Benecka (libero) oraz Cabajewska, Szydełko, Sieradzan


BKS Aluprof Bielsko-Biała - Muszynianka Muszyna 3:0
(25:18, 25:17, 25:21)
stan play-off: 1:1

Siatkarki BKS-u Aluprofu Bielsko-Biała wzięły w niedzielę srogi rewanż za porażkę dzień wcześniej. Podopieczne trenera Kreboka rozbiły Muszyniankę 3:0 i wyrównały stan play-off.

Spotkanie, po autowych atakach bielszczanek rozpoczęło się od prowadzenia Muszynianki 2:0. Mające „nóż na gardle” gospodynie w krótkim czasie doprowadziły do remisu i przejęły inicjatywę: 6:4, 11:6, 15:7. Ze skrzydeł skutecznie punktowały Anna Podolec oraz Katarzyna Jaszewska. Małe kłopoty miejscowych rozpoczęły się dopiero przy zagrywkach Eveliny Tsvetanowej i Tiny Lipicer. Gorsze przyjęcie w ich szeregach pozwoliło Muszyniance m.in. ustawić skuteczny blok (15:10). Wysokie prowadzenie BKS-u szybko stopniało do zaledwie trzech „oczek” (16:13). Taki obrót spraw nie wybił jednak podopiecznych Wiktora Kreboka z uderzenia, które grając z żelazną konsekwencją, zwyciężyły 25:18.

Drugi set rozpoczął się identycznie jak partia pierwsza, czyli prowadzeniem gości 2:0. Od stanu 4:4 bielszczanki oddały rywalkom aż trzy punkty z rzędu po władnych błędach (4:7). Muszynianka nie cieszyła się z prowadzenia długo, gdyż od rezultatu 7:10 cztery kolejne akcje padły łupem BKS-u (11:10). Przerwa, o którą poprosił Bogdan Serwiński na niewiele się zdała. Gospodynie broniły, blokowały, wyprowadzały skuteczne kontry, dzięki czemu ich prowadzenie osiągnęło pułap sześciu „oczek” (18:12). W ataku bardzo dobrze spisywała się Staniucha, która obok Kucharskiej i Studziennej była również jedną z najaktywniej blokujących. „Mineralne” do końca seta nie potrafiły znaleźć sposobu na dobrze dysponowane rywalki i w efekcie uległy 17:25.

Po zmianie stron inicjatywa nieznacznie należała do Muszynianki, a rywalizacja do stanu 9:9 toczyła się na granicy remisu. Później bielszczanki uchwyciły swój rytm, jednak do drugiej przerwy technicznej nie potrafiły zdobyć więcej niż dwóch punktów przewagi (16:14). Udało się to dopiero po wznowieniu gry, gdy blokiem popisały się Podolec i Milena Sadurek. Mimo prowadzenia Aluprofu 21:17 końcówka partii trzymała w napięciu. Gdy atak Staniuchy został zatrzymany przez Bamber i Marlenę Mieszałę przewaga gospodyń stopniała do zaledwie jednego „oczka” - 22:21. W najważniejszych momentach podopiecznym trenera Kreboka nie zabrakło jednak koncentracji i po blokach na Bamber i Rybaczewskiej zwyciężyły 25:21.

Niedzielną wygraną bielszczanki przełamały swój impas w meczach z Muszynianką, z którą – w meczach ligowych – nie potrafiły wygrać już od 1,5 roku. Kibice zgromadzeni w hali przy ul. Rychlińskiego zobaczyli odmieniony zespół BKS. Bardzo dobrze zaprezentowały się szczególnie Anna Podolec oraz Joanna Staniucha. Ich dobra występ nie byłby możliwy, gdyby nie rozegranie Mileny Sadurek. Kluczem do zwycięstwa gospodyń był dużo lepszy niż w sobotę odbiór oraz aktywna gra blokiem.

Składy zespołów:

BKS: Sadurek, Podolec, Jaszewska, Studzienna, Kucharska, Staniucha, Maj (libero)

MKS: Pykosz, Mieszała, Lipicer, Rybaczewska, Bamber, Cwetanowa, Banecka (libero) Soja, Cabajewska, Sieradzan, Szydełko

źródło: własne - bks.bielsko.pl, www.siatka.org