Po niezwykle zaciętym meczu Muszynianka pokonała BKS 3:2 w pierwszym meczu pierwszej rundy play off. Jak zwykle w spotkaniu tych drużyn potrzeba było tie breaka do rozstrzygnięcia pojedynku. BKS za porażkę może winić tylko siebie, bo w czwartym secie prowadził już 22:19 i miał piłkę meczową a pomimo to schodził z parkietu pokonany.
Kibice, którzy zjawili się w hali przy ul. Rychlińskiego 19 byli świadkami ciekawego i zaciętego spotkania. Niespotykanie dużo było długich akcji, niezwykłych obron, skutecznych ataków, ale także i niezrozumiałych błędów.
 Mecz rozpoczął się od serwisu w siatkę Ewelina Cwetanowej, później w aut zaatakowała Anna Podolec, asa zaserwowała Tina Lipicer a udanie dla BKSu zaatakowała Podolec. Był to jedyny wyrównany fragment tego seta. Później rozpoczęło się stopniowe powiększanie przewagi przez przyjezdne (4:9, 11:19, 18:23, 20:25) Wiodąca postacią tego seta była Natalia Bamber, która prawie nie myliła się w atakach i serwisach. Tę odsłonę meczu zakończyła Anna Rybaczewska.

Od początku drugiej partii Muszyna uzyskała dużą przewagę (0:5, 7:12). Wydawało się już, że BKS nie zdoła się podnieść i mecz skończy się w krótkich trzech odsłonach. Jednak wtedy nastąpiła przemiana drużyny i bielszczanki zaczęły zdobywać punkty seriami. Zdobywały je głownie Podolec, Joanna Staniucha- Szczurek i Katarzyna Jaszewska. Zdołały doprowadzić do remisu po 13, a od stanu 15:15 BKS zaczął budować swoją przewagę (18:15, 20:17, 23:20). Mineralnym nie pomógł nawet czas wzięty przez trenera Serwińskiego. Seta skończyła Podolec.

Trzecia partia rozpoczęła się identycznie jak poprzednia, od prowadzenia Muszyny (2:5, 4:6). Jednak w tej partii gospodynie wcześniej wzięły się za odrabianie strat i doprowadziły do remisu już przy stanie po 6. Od wyniku 10:8 BKS stopniowo zwiększał swoją przewagę nie oddając prowadzenia ani na moment. Partię zakończył skuteczny blok Podolec i Edyty Kucharskiej.

Na pierwsza przerwę techniczną w czwartej partii BKS schodził przegrywając 4:8 posyłając większość ataków w aut. Po powrocie na boisko Muszyna zaczęła popełniać błędy i bielszczanki doprowadziły do wyrównania (11:11). Od tego momentu BKS zaczął powiększać swoją przewagę (17:12, 19:15) Od wyniku 22:19 gospodynie zaczęły popełniać błędy i mylić się, ale mimo tego zdołały doprowadzić do piłki meczowej po ataku Podolec. Jednak nieporozumienie w zespole powoduje iż rywalki zdołały wyrównać (24:24). U przyjezdnych ciężar gry na siebie wzięła Tina Lipicer i pod jej wodzą Muszynianka zdołała doprowadzić do tie breaka.

Piąta partia to jednostronny popis aktualnych Mistrzyń Polski. Przewaga nie podlegała dyskusji nawet przez chwilę. BKS-owi nawet nie udało się zbliżyć się do Muszyny, która prowadziła 2:5, 3:8, 4:10, 6:13. Seta zakończyła atakiem ze środka była zawodniczka BKS-u Dorota Pykosz, jednak zwycięstwo w tej partii zawdzięczają głównie znakomitej postawie Tiny Lipicer.

BKS po raz kolejny udowodnił, że nie potrafi grać z Muszyną. Mając w pamięci zeszłoroczne mecze w fazie play off, kibice z Bielska nie mogą być dobrej myśli. Jednak cytując wiersz Wisławy Szymborskiej „Nic dwa razy się nie zdarza...” fani siatkówki z Podbeskidzia nie powinni mimo wszystko tracić nadziei...

Kolejne spotkanie w niedzielę w samo południe również w Bielsku- Białej.

źródło : sportowefakty.pl

FILM Z SUPER-NOWA.PL