Przyczyny ograniczenia liczebności szaraka są różne. - To zwierzę podatne na różne choroby. W latach siedemdziesiątych dotarło do Polski schorzenie, które wcześniej rozprzestrzeniło się we Francji na skutek eksperymentów zmierzających do wyprodukowania szczepionki ograniczającej nadmierny rozród dzikich królików. To choroba weneryczna, która zdziesiątkowała także zające na Podbeskidziu - mówi Michał Jordan, przewodniczący zarządu bielskiego okręgu Polskiego Związku Łowieckiego.
Myśliwi podają też inne powody spadku ilości tych zwierząt. Na skutek szczepień przeciwko wściekliźnie wzrosła liczba lisów, które polują na szaraki. Poza tym jest więcej drapieżnych ptaków: jastrzębi, błotniaków, myszołowów. W zetknięciu z nimi młode zające nie mają właściwie szans na przeżycie. Do ograniczania liczby szaraków przyczyniają się też wałęsające się po lasach psy, wypuszczane przez nieodpowiedzialnych właścicieli. Niekorzystny dla zwierząt jest rozwój motoryzacji. Zające giną pod kołami samochodów.
- Liczba szaraków zaczęła gwałtownie spadać w 1995 roku. Od trzech lat z powrotem wzrasta, ale bardzo powoli. Rocznie przybywa ich około pół tysiąca. Mimo że to niewielka tendencja wzrostowa, jest ona jednak powodem do optymizmu. Oznacza bowiem, że przyroda zaczyna sobie radzić. Jest więc nadzieja, że powróci równowaga biologiczna. Z naszych danych wynika, że pod koniec ubiegłorocznego sezonu łowieckiego liczba zajęcy przekroczyła pięć tysięcy. Kiedyś było ich jednak około dwunastu, czternastu tysięcy - mówi Jordan.
Populacja zająca jest trudna do odnowienia. - Niektóre gatunki udaje się odnowić. Na przykład hodujemy bażanty i wypuszczamy je na odpowiedni teren. Ptaki te dobrze się przystosowują. Inaczej jest z zającami. Młode osobniki nie wydzielają zapachu przez pierwsze dwa tygodnie życia, przez co nie zwabiają drapieżników. Zajęcza matka pozostawia w tym czasie swoje dzieci w ustronnym miejscu, co nie znaczy, że je porzuca. Opiekuje się nimi , a oddala się, by nie zwracać uwagi ewentualnego łowcy. Zające nabierają wtedy umiejętności przeżycia. Uczą się w porę rozpoznawać niebezpieczeństwo i kryć przed drapieżnikami. Zając wyhodowany w niewoli tego nie potrafi. Staje się więc bardzo łatwym łupem dla innych zwierząt - mówi Jordan.