WFM (Warszawska Fabryka Motocykli) wypuściła pierwszy rasowy polski skuter Osa. Czesi skonstruowali udany skuter CZ, na bazie motocykla tej firmy, radzieccy konstruktorzy wypuścili dwie generacje Wiatki (pierwsza wersja bardzo przypominała włoską Vespę), Niemcy z NRD opracowali Trola, skuter na bazie motocykla MZ, produkowany w zakładach IFA. W sprzedaży za dewizy i bony oraz na górnicze talony można było kupić rewelacyjne włoskie Lambretty, najbardziej rasowy skuter i francuskiego Peugeota.
Nielicznym udawało się sprowadzić z zagranicy luksusowe skutery niemieckiej firmy Heinkel czy angielskiego Triumpha Tinę. Skuterem jeździło się bez kasku, dziewczyny dla szpanu siedziały z tyłu bokiem, ten rodzaj motocykla był bardzo bezpieczny, ekonomiczny, czysty i praktyczny, szczególnie w centrach dużych miast. Ale moda była tu najważniejsza, przykłady szły z filmów, gdzie ówcześni bikiniarze i bananowe dzieci jeździły skuterami z samą idolką tych czasów Brigitte Bardot. Były też całe skuterowe gangi w Rzymie i Londynie, co dzisiaj w dobie gangów na wielkich Harleyach wydaje się śmieszne.
Skuter we Włoszech stał się w wersji trójkołowej praktycznym pojazdem zaopatrzeniowym. Rynek dzisiaj oferuje nam skutery zarówno włoskie jak i japońskie (Honda, Suzuki, Yamacha...), ja polecam z sentymentem włoskie, gdzie zawarta jest legenda i przesłanie tej konstrukcji z pięknej słonecznej Italii. Pojawił się nowy bardzo udany polski skuter produkowany pod marką Junak!, model Qumpel MS1-125. Ze względu na zatłoczone centra miast ((łatwość parkowania), wygodę (panie mogą jeździć na skuterze nawet w czółenkach!), prostotę tej konstrukcji (łatwość prowadzenia) oraz ekonomiczną eksploatację, skuter znowu podbija świat, także i Polskę. Tak więc na skutery panie i panowie!