Szkielet biurowca przy ulicy Warszawskiej w Bielsku-Białej jest dzisiaj ogromnym - może nawet największym w Polsce - słupem ogłoszeniowym. Widoczna z daleka konstrukcja od lat straszyła widokiem bielszczan i przyjezdnych.
Przed laty, za czasów rozkwitu Fabryki Samochodów Małolitrażowych zaprojektowana została jako jej okazały biurowiec. Do finału inwestycji jednak nie doszło. Wcześniej na gospodarczym horyzoncie pojawił się kryzys. Oszczędzać zaczęła także fabryka maluchów i na wzniesieniu konstrukcji... poprzestano. Przez kolejne lata żelbetonowe dzieło niszczało. Dla niektórych stało się nawet odskocznią do śmierci - z konstrukcji skakali udanie bądź nie, samobójcy.
Szkielet niedoszłego biurowca FSM przy ulicy Kwiatkowskiego w Bielsku-Białej stał się też modnym miejscem wypadów dla młodzieży lubiącej sporty ekstremalne. W ubiegłym tygodniu policja zatrzymała tam dwie grupy młodych ludzi, którzy budynek potraktowali jak ściankę wspinaczkową. Zatrzymano czteroosobową grupę mężczyzn w wieku od 17 do 23 lat z Andrychowa oraz trzech 19-latków z Bielska-Białej. Młodzi ludzie wtargnęli na ogrodzony teren skuszeni wysokością i ekstremalnymi warunkami, które oferuje żelbetowa konstrukcja. Z informacji policji wynika, że nie tylko dokonywali tam ekstremalnych wyczynów, ale dokumentowali je za pomocą aparatów fotograficznych. Do prokuratury trafiły już dwa akty oskarżenia przeciwko osobom, które wbrew zakazowi wdarły się na ogrodzony i opisany jako prywatny teren. Za czyn ten grozi kara grzywny, ograniczenia wolności a nawet rok więzienia.
Jak dowiedziała się „Kronika”, na miejscu konstrukcji stanie najprawdopodobniej kolejny wielkopowierzchniowy sklep. Ile w tym prawdy, zapytaliśmy dyrektora jednej z fiatowskich spółek, zajmujących się zarządzaniem nieruchomościami tego motoryzacyjnego giganta, Bronisława Bartosika: - Z całą pewnością konstrukcja zostanie zburzona - potwierdził nam Bartosik. - Na jej miejscu najprawdopodobniej wybudowany zostanie jakiś obiekt sieci handlowej. Więcej na dzisiaj powiedzieć nie mogę, bo negocjacje w tej sprawie wciąż trwają. Ma się ona ponoć rozstrzygnąć pod koniec wakacji, co oznaczałoby, że niedoszły biurowiec zniknie z bielskiego pejzażu jeszcze w tym roku.
- Dla nas jest to najlepsze rozwiązanie - dodaje dyrektor Bartosik. - Pozbędziemy się obiektu, który sporo nas kosztuje, bo przecież cały czas musimy go pilnować, oświetlać.
Konstrukcja przy Warszawskiej była jedyną, z której Fiat nie czerpał przez lata korzyści finansowych. Pozostałe nieruchomości, w sumie ponad czterdzieści obiektów na terenie Bielska-Białej, przedsiębiorstwo wydzierżawiło innym firmom. (orka, łup)