Proponuje się nam kilkuletnią dzierżawę. A co później? To dla nas ważne, bo budynek wymaga remontu. Chcemy zainwestować pieniądze, ale musimy mieć pewność, że będziemy mogli dalej z niego korzystać. Nie tylko przez parę lat. To nie może być tak, że my się staramy i ponosimy koszty, a później być może, będziemy musieli się wyprowadzić - mówi Jacek Bożek, prezes Klubu Gaja.
Ekolodzy mają w Bajce siedzibę od 1997 roku. - W tym czasie włożyliśmy w ten budynek sporo pieniędzy. Podźwignęliśmy go właściwie z ruiny. Prace remontowe, jakie już przeprowadzono, wraz z zakupem wyposażenia i umeblowania, to kwota około pięćdziesięciu tysięcy złotych. A to przecież nie wszystko. Dalej inwestujemy tu dużo pieniędzy - twierdzi Bożek. - Płacimy czynsz, podatek i ubezpieczenie - razem ponad czterdzieści tysięcy rocznie. Ponosimy też koszty związane z eksploatacją, czyli zużyciem energii, gazu i wody w wysokości prawie dziesięciu tysięcy rocznie. Budynek jest nam potrzebny. Ale jako organizacja jesteśmy też przecież potrzebni miastu. Tutaj się działa. Tu powstają filmy, spektakle. Chcemy mieć pewność, że tę siedzibę będziemy mogli bez przeszkód użytkować i że nie trzeba będzie się wyprowadzać. Propozycja dzierżawy takiej pewności nie daje. Nie możemy się porozumieć z prezydentem.
- Prezydent wyraża chęć współpracy z Klubem Gaja - odpowiada na zarzuty ekologów Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. - W sprawie siedziby Gai było kilka rozmów. Padła konkretna propozycja dzierżawy. Klub jeszcze na nią nie odpowiedział. Na razie prezydent nie ma nic więcej w tej sprawie do dodania. (ep)