Referendum strajkowe zorganizował Związek Nauczycielstwa Polskiego, który nie zgadza się z polityką ministra edukacji.

W woj. śląskim w oświacie jest zatrudnionych około 90 tys. osób (nauczycieli, pracowników obsługi i administracji). W referendum wzięło udział około 70 proc. ogółu pracowników, w tym nie tylko członkowie ZNP. Tylko w nielicznych szkołach nie wystawiono w ogóle urn. ZNP nie zgadza się m.in. z propozycjami podwyżek dla nauczycieli. - Podczas negocjacji najpierw była mowa o 5-procentowej podwyżce, a trzeba pamiętać, że inflacja wyniosła 2 proc. Potem minister zaproponował 3,91-procentowy wzrost wynagrodzeń, ale od tego czasu nie skontaktował się ze związkami - wylicza Kazimierz Piekarz. - Nie odpowiada nam sposób prowadzenia negocjacji. Tym bardziej, że środowisko jest zdeterminowane, sytuacja na rynku pracy też nie jest ciekawa. Liczymy na to, że w którymś momencie rząd zrozumie jednak jak ważna jest rola oświaty - podkreśla.

Według ZNP negocjacje płacowe, które do tej pory toczyły się w ministerstwie edukacji, nie przyniosły żadnych efektów.

Jutro okaże się, czy ZNP zorganizuje strajk ostrzegawczy. Wiadomo już, że 17 marca odbędzie się w Warszawie manifestacja przeciwko polityce oświatowej.

Źr. Dziennik Zachodni