PAS TYLKO W PLANIE<br>Podniebne zamiary ratusza
Poprzednie władze Bielska-Białej kolejny raz powróciły do pomysłu rozbudowy sportowego lotniska w Aleksandrowicach i chciały około 1,5 miliona złotych przeznaczyć na budowę kilkusetmetrowego utwardzonego pasa startowego, który umożliwiłby korzystanie z bielskiego lotniska także niedużym samolotom pasażerskim. Według ówczesnych władz miasta taka inwestycja uczyniłaby stolicę Podbeskidzia bardziej atrakcyjną dla inwestorów. Rozwinęłaby też możliwości komunikacyjne miasta, gdyż z Aleksandrowic możliwe byłyby między innymi połączenia dolotowe na większe lotniska w Pyrzowicach koło Katowic czy w podkrakowskich Balicach.
Podniebne plany ratusza budziły wiele wątpliwości. Po pierwsze wiara w to, że Aleksandrowice będą tętniącym życiem lotniskiem dolotowym do pobliskich portów lotniczych wydawała się wiarą na wyrost. Obecnie bowiem nawet część biur turystycznych organizujących czarterowe loty na wczasy z Balic czy Pyrzowic nie organizuje dojazdu do tych lotnisk z Bielska-Białej, bo zapotrzebowanie na takie usługi jest znikome. Liczba bielszczan i mieszkańców okolicznych miejscowości korzystających z tej formy wypoczynku jest - w porównaniu na przykład z aglomeracją górnośląską - stosunkowo nieduża. W dodatku większość mieszkańców regionu wybierających ten rodzaj wczasów dociera na lotniska we własnym zakresie samochodami osobowymi. Także dla biznesmenów dotarcie służbowym samochodem z Bielska-Białej, Żywca czy Cieszyna na lotnisko w Pyrzowicach nie jest wielkim problemem.
Po drugie, istniała obawa, że utwardzony pas startowy tak naprawdę służył będzie nie miastu czy regionowi, a wyłącznie wąskiej grupie bardzo majętnych osób, które posiadają własne samoloty i którym taki pas startowy - wybudowany za publiczne pieniądze - bardzo ułatwiłby życie.
Wreszcie po trzecie, rozbudowa sportowego obecnie lotniska w realiach gwałtownie topniejącego po zamachu z 11 września 2001 rynku usług lotniczych wydawała się płynięciem łupinką pod prąd potężnie wezbranej rzeki. Nie jest bowiem tajemnicą, że dużo większe od planowego lotniska w Aleksandrowicach lotniska w Pyrzowicach i Balicach walczą z coraz większymi problemami wynikającymi z malejącej liczby pasażerów. A po wejściu Polski do Unii Europejskiej w zasięgu ręki znajdzie się także lotnisko w Ostrawie, więc konkurencja będzie jeszcze większa.
Po zmianie ekipy rządzącej miastem wydawało się, że plan budowy utwardzonego pasa startowego oraz projekty rozbudowy lotniska w Aleksandrowicach powędrują do szuflady. Nowe władze sceptycznie odniosły się bowiem do podniebnych projektów swoich poprzedników. Niedawno ratusz oficjalnie przyznał, że nie zamierza wydawać około półtora miliona złotych na budowę utwardzonego pasa startowego. - Główny powód tej decyzji to problemy finansowe gminy. Są inne, ważniejsze i pilniejsze potrzeby niż utwardzony pas startowy - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, dodając, że na decyzję w sprawie lotniska oprócz dziury w miejskiej kasie wpływ miała także obecna sytuacja na rynku usług lotniczych oraz sąsiedztwo lotnisk w Ostrawie, Balicach i Pyrzowicach.
Zaskakujące jest jednak to, iż w ratuszu jednocześnie z decyzją o zaniechaniu budowy utwardzonego pasa startowego, rozpoczęto - o czym szeroko niedawno informowaliśmy - prace nad planem zagospodarowania terenów w Aleksandrowicach przewidującym ... rozbudowę lotniska i powstanie takiego pasa!
Tomasz Ficoń zapewnia, że nie ma w tym sprzeczności. - Miejscowy plan zagospodarowania miasta dotyczący Aleksandrowic - tak jak wiele innych takich planów w naszym mieście i w całym kraju - stracił niedawno ważność. Samorząd musiał więc rozpocząć prace nad jego opracowaniem - mówi rzecznik ratusza. - Władze miasta uznały, że skoro i tak trzeba ten plan opracować, to lepiej, jeśli będzie on zakładał możliwość rozbudowy lotniska i powstanie tam utwardzonego pasa. To nie tylko otworzy drzwi do realizacji takiej inwestycji w przyszłości, gdy być może uwarunkowania jej dotyczące będą zupełnie inne i znacznie bardziej korzystne, ale przede wszystkim rozwiąże problem właścicieli działek leżących w sąsiedztwie lotniska. Dziś ci ludzie mają związane ręce i nie mogą swobodnie dysponować swoją własnością. Po sporządzeniu planu będzie jasne, jak poszczególne działki - dziś zablokowane inwestycyjnie - mogą być wykorzystywane.
Na razie więc - głównie z przyczyn finansowych - władze Bielska-Białej zrezygnowały z planów rozbudowy lotniska w Aleksandrowicach. Jednocześnie jednak zapisanie w planie zagospodarowania miasta możliwości zrealizowania takiej inwestycji sprawi, że pod względem formalnym droga do budowy pasa startowego stanie otworem. W przyszłości więc podniebne projekty mogą w ratuszu powrócić.
Podniebne plany ratusza budziły wiele wątpliwości. Po pierwsze wiara w to, że Aleksandrowice będą tętniącym życiem lotniskiem dolotowym do pobliskich portów lotniczych wydawała się wiarą na wyrost. Obecnie bowiem nawet część biur turystycznych organizujących czarterowe loty na wczasy z Balic czy Pyrzowic nie organizuje dojazdu do tych lotnisk z Bielska-Białej, bo zapotrzebowanie na takie usługi jest znikome. Liczba bielszczan i mieszkańców okolicznych miejscowości korzystających z tej formy wypoczynku jest - w porównaniu na przykład z aglomeracją górnośląską - stosunkowo nieduża. W dodatku większość mieszkańców regionu wybierających ten rodzaj wczasów dociera na lotniska we własnym zakresie samochodami osobowymi. Także dla biznesmenów dotarcie służbowym samochodem z Bielska-Białej, Żywca czy Cieszyna na lotnisko w Pyrzowicach nie jest wielkim problemem.
Po drugie, istniała obawa, że utwardzony pas startowy tak naprawdę służył będzie nie miastu czy regionowi, a wyłącznie wąskiej grupie bardzo majętnych osób, które posiadają własne samoloty i którym taki pas startowy - wybudowany za publiczne pieniądze - bardzo ułatwiłby życie.
Wreszcie po trzecie, rozbudowa sportowego obecnie lotniska w realiach gwałtownie topniejącego po zamachu z 11 września 2001 rynku usług lotniczych wydawała się płynięciem łupinką pod prąd potężnie wezbranej rzeki. Nie jest bowiem tajemnicą, że dużo większe od planowego lotniska w Aleksandrowicach lotniska w Pyrzowicach i Balicach walczą z coraz większymi problemami wynikającymi z malejącej liczby pasażerów. A po wejściu Polski do Unii Europejskiej w zasięgu ręki znajdzie się także lotnisko w Ostrawie, więc konkurencja będzie jeszcze większa.
Po zmianie ekipy rządzącej miastem wydawało się, że plan budowy utwardzonego pasa startowego oraz projekty rozbudowy lotniska w Aleksandrowicach powędrują do szuflady. Nowe władze sceptycznie odniosły się bowiem do podniebnych projektów swoich poprzedników. Niedawno ratusz oficjalnie przyznał, że nie zamierza wydawać około półtora miliona złotych na budowę utwardzonego pasa startowego. - Główny powód tej decyzji to problemy finansowe gminy. Są inne, ważniejsze i pilniejsze potrzeby niż utwardzony pas startowy - mówi Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, dodając, że na decyzję w sprawie lotniska oprócz dziury w miejskiej kasie wpływ miała także obecna sytuacja na rynku usług lotniczych oraz sąsiedztwo lotnisk w Ostrawie, Balicach i Pyrzowicach.
Zaskakujące jest jednak to, iż w ratuszu jednocześnie z decyzją o zaniechaniu budowy utwardzonego pasa startowego, rozpoczęto - o czym szeroko niedawno informowaliśmy - prace nad planem zagospodarowania terenów w Aleksandrowicach przewidującym ... rozbudowę lotniska i powstanie takiego pasa!
Tomasz Ficoń zapewnia, że nie ma w tym sprzeczności. - Miejscowy plan zagospodarowania miasta dotyczący Aleksandrowic - tak jak wiele innych takich planów w naszym mieście i w całym kraju - stracił niedawno ważność. Samorząd musiał więc rozpocząć prace nad jego opracowaniem - mówi rzecznik ratusza. - Władze miasta uznały, że skoro i tak trzeba ten plan opracować, to lepiej, jeśli będzie on zakładał możliwość rozbudowy lotniska i powstanie tam utwardzonego pasa. To nie tylko otworzy drzwi do realizacji takiej inwestycji w przyszłości, gdy być może uwarunkowania jej dotyczące będą zupełnie inne i znacznie bardziej korzystne, ale przede wszystkim rozwiąże problem właścicieli działek leżących w sąsiedztwie lotniska. Dziś ci ludzie mają związane ręce i nie mogą swobodnie dysponować swoją własnością. Po sporządzeniu planu będzie jasne, jak poszczególne działki - dziś zablokowane inwestycyjnie - mogą być wykorzystywane.
Na razie więc - głównie z przyczyn finansowych - władze Bielska-Białej zrezygnowały z planów rozbudowy lotniska w Aleksandrowicach. Jednocześnie jednak zapisanie w planie zagospodarowania miasta możliwości zrealizowania takiej inwestycji sprawi, że pod względem formalnym droga do budowy pasa startowego stanie otworem. W przyszłości więc podniebne projekty mogą w ratuszu powrócić.
Artykuł wyświetlono 1401 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›