Siatkarskie rezerwy BKS Aluprof wzięły pełny rewanż za porażkę z Sandecją Nowy Sącz. W pierwszej rundzie rozgrywek drugoligowych, bielszczanki uległy Sandecji 2:3. Na własnym parkiecie, podopieczne Zbigniewa Krzyżanowskiego udowodniły swoją wyższość pokonując przyjezdne 3:0 (26:24, 25:17, 25:18). Zawodniczki Sandecji dotarły do hali przy ul. Rychlińskiego dotarły ze sporym opóźnienieniem. Stąd też, o kwadrans później (godz.16:15) rozpoczęło się spotkanie w grupie IV. II-ej ligi. Korzystając z rozkojarzenia siatkarek Sandecji w inauguracyjnej partii, miejscowe kontrolowały przebieg gry. Jednakże stara prawda mówi, iż siatkówka zaczyna się od 20-u. Nowosądeczanki objęły prowadzenie 22:21 i 24:23. W końcowym rozrachunku, walkę punkt za punkt, lepiej wytrzymały gospodynie.
Z minuty na minutę coraz bardziej widoczny był luz w grze gospodyń.
Kolejne dwa sety, to pewna dominacja rezerw BKS Aluprof. Sile bielszczanek próbowała się przeciwstawić, w pojedynkę, Iwona Skrzypiec.
Po drugiej stronie, nieźle zaprezentowały się środkowe: Martyna Wyszomierska i Sabina Papała oraz Martyna Popik i Magdalena Jabłońska. Kilka trudnych piłek w obronie podbiła - libero - Angelika Mojżyszek.
Oddajmy głos trenerowi Zb. Krzyżanowskiemu:

Sądziłem, że z rywalem, który wychodzi na parkiet prosto z autobusu będzie łatwiej. Tymczasem, drużyna gości postawiła twarde warunki. Cieszę się, że opanowaliśmy sytuację. Inaczej wygląda nasza gra z wyżej notowanymi zespołami w grach sparingowych, a inaczej w meczach o ligową stawkę.

W istocie, końcowe fragmenty drugiej i trzeciej odsłony, m.in. dzięki skutecznym serwisom, bezdyskusyjnie należały do młodych siarkarek BKS-u.