Dziś w nocy policjanci z Jasienicy patrolujący ulicę Strumieńską zauważyli młodego mężczyznę, który kierował motorowerem marki Aprilla. Zarówno kierowca, jak i dwaj pasażerowie tego pojazdu nie posiadali kasków ochronnych. Widząc radiowóz kierowca gwałtownie skręcił w boczną uliczkę, przejechał jeszcze około 50 metrów, a następnie wjechał do przydrożnego rowu. Badanie alkomatem wykazało, że kierowca - 27-letni Marek B. miał we krwi prawie 2 promile alkoholu. Nie posiadał też dowodu rejestracyjnego pojazdu i ubezpieczenia OC, dlatego pojazd odholowano na parking strzeżony. W trakcie czynności prowadzonych przez policjantów sprawca ten zachowywał się arogancko i wulgarnie, nie chciał się podporządkować poleceniom wydawanym przez funkcjonariuszy. Konieczne okazało się użycie wobec niego środków przymusu bezpośredniego.

W toku dalszych czynności jeden z pasażerów pojazdu - 25-letni Marcin S. stwierdził, że przekaże policjantom kwotę 2 tysięcy złotych, jeśli tylko zdecydują się na odstąpienie od czynności służbowych. Zaproponował im, aby w tym celu wspólnie udali się do miejsca jego zamieszkania. Kiedy stróże prawa uprzedzili go o grożącej mu odpowiedzialności karnej w związku z próbą wręczenia im łapówki, sprawca ten stał się agresywny. Powołując się na znajomości i układy w redakcji nieistniejącej już gazety zagroził, że doprowadzi do zwolnienia policjantów ze służby. Zwrócił się też do swojej współpasażerki - 23-letniej Adrianny P., aby fałszywie zeznała, że w trakcie zatrzymania funkcjonariusze go pobili. Badanie wykazało, że sprawca ten miał we krwi 2,3 promila alkoholu.

O zdarzeniu i próbie przekupstwa policjanci natychmiast zameldowali swoim przełożonym. Obaj zatrzymani mężczyźni trafili do policyjnego aresztu. Marek B. odpowie za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości - przestępstwo, za które grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 2 oraz liczne wykroczenia, których dopuścił się kierując motorowerem. Natomiast jego "uczynny" kompan - Marcin S. tłumaczyć się będzie za obietnicę udzielenia korzyści majątkowej osobom pełniącym funkcje publiczne w celu skłonienia ich do naruszenia obowiązku służbowego, za co grozi mu kara nawet 10 lat pozbawienia wolności. O jego losie zadecyduje Prokurator Rejonowy w Bielsku-Białej.