JESZCZE O MIELCU... AKTUALIZACJA
We wtorek w hali przy ulicy Solskiego w Mielcu wszyscy przecierali oczy ze zdziwienia. Najbardziej chyba bielskie siatkarki, które do Mielca przyjechały po zdawałoby się pewne ligowe punkty, a wyjechały z pustymi rękoma. Miejscowe zagrały im po prostu na nosie.
W Mielcu w końcu zapanowała euforia i to na dobre. Stal pokonała we wtorek w zaległym spotkaniu 3. kolejki LSK bielski BKS 3-1 i tym samym zapisała na swoim koncie pierwsze ligowe punkty w sezonie 2006/2007.
Trener Jacek Wiśniewski i jego zawodniczki zewsząd odbierali zasłużone gratulacje. Najwięcej chyba otrzymała Marta Łukaszewska, która bezsprzecznie była najlepszą zawodniczką w mieleckiej ekipie.
- Jeszcze to do mnie nie dociera. Ograłyśmy BKS. Gratulacje należą się wszystkim dziewczynom. Wszystkie bowiem miały swój wkład w tą wygraną - mówiła tuż po ostatnim gwizdku sędziego zmęczona bohaterka wtorkowego wieczoru, dla której była to pierwsza wygrana w karierze na ekstraklasowych parkietach.
- Niech mnie ktoś uszczypnie - śmiał się trener Jacek Wiśniewski. - W końcu dopięliśmy swego. Dobrze graliśmy w Kaliszu, nie najgorzej w Bydgoszczy i... nic z tego nie wychodziło. Pomimo dobrej gry w dwóch spotkaniach nie udało nam się ugrać nawet jednego punktu. Teraz w meczu z możnym Bielskiem zgarnęliśmy całą pulę. Jest to zasługa wszystkich dziewczyn, całego zespołu. Nie było u nas słabych punktów. Świetnie graliśmy w każdym elemencie. Wszystko nam wychodziło. Odgryźliśmy się bielszczankom za przegrane w Pucharze Polski i meczach towarzyskich.
We wtorkowym meczu po raz pierwszy w tym sezonie na parkiecie zaprezentowała się kapitan mieleckiej ekipy, Magdalena Kobiela.
- Lepszego powrotu do drużyny nie mogłam sobie wymarzyć. Brak mi po prostu słów - cieszyła się szczęśliwa pani Magdalena. Kapitan drużyny z Bielska-Białej, Katarzyna Jaszewska, mogła na nią patrzeć tylko z zazdrością.
- Magda, szczerze ci gratuluję wygranej. Tobie i twoim koleżankom - mówiła na pomeczowej konferencji, zwracając się do Magdaleny Kobieli, Katarzyna Jaszewska. - Tą przegraną możemy złożyć na karb naszej dalekiej i męczącej podróży na Białoruś. Jednak prawda jest taka, że dziewczyny z Mielca zagrały fantastyczny mecz. Pogoniły nas przede wszystkim zagrywką. Szczerze im gratuluję tej wygranej.
Wygranej całemu Mielcowi gratulował także trener BKS-u, Jacek Skrok. - Mogę tylko pogratulować trenerowi, zawodniczkom i kibicom z Mielca takiej inauguracji sezonu. Szczerze mówiąc liczyłem, że w Mielcu coś ugramy. Stało się jednak inaczej. Stal postawiła nam twarde warunki. Na spokojnie będę musiał przeanalizować to spotkanie i błędy jakie w nim popełniliśmy. Stal wygrała zasłużenie. Jeszcze raz jej gratuluję.
Na zwycięstwo Stali mało kto liczył. Ograć możny BKS, w którym pierwsze skrzypce grają reprezentantki Polski, było raczej pobożnym życzeniem. Teraz stało się faktem. Niech Stali boją się wszyscy.
źródło: Super Nowości
Super sensacja w Mielcu!
Tego się nikt nie spodziewał. Siatkarki Stali Mielec pokonały za trzy punkty BKS Stal Bielsko-Biała. Nasz zespół zagrał świetna partię i wypunktował utytułowane rywalki. Wszystkie zawodniczki spisały się wyśmienicie, zwłaszcza obie Marty - Łukaszewska i Wrzesińska.
Kibice z Mielca nawet w połowie nie wypełnili hali. Pewnie nie wierzyli, że mielczanki, które ostatnio przegrywały z bielszczankami, jak na zawołanie, zdołają przeciwstawić się im tym razem. Tymczasem Stal nie wystraszyła się jednej z najlepszych drużyn w Polsce.
Grała kapela
Po udanych akcjach Małgorzaty Skorupy, Eweliny Dązbłaż i Agaty Wilk oraz błędach rywalek, gospodynie przeważały 14:12. Potem do głosu doszedł BKS, ale po bloku Skorupy i ataku w taśmę Anny Podolec, znów prowadziły mielczanki (16:15).
Kiedy dwukrotnie zapunktowała Marta Wrzesińska, a następnie Skorupa zastawiła Iwonę Niedźwiecką, było 20:16 dla Stali, pierwszy set był na wyciągnięcie ręki. Potem z uśmiechem na twarzy kończyły akcje Skorupa, Łukaszewska, Dązbłaż i Olczyk (24:21). BKS, który nie radził sobie z zagrywką mielczanek, długo się bronił, ale Dązbłaż ze środka postawiła kropkę nad "i”. Mielczanki nie ukrywały radości z tak udanego początku tego zaległego spotkania.
W cieniu Stali
Faworyzowana ekipa BKS-u także na początku II partii pozostawała w cieniu Stali. Odważne mielczanki wygrywały 6:3. Trener Jacek Skrok zmienił rozgrywające; Milenę Samurek zmieniła Monika Smak, ale na pierwszą przerwę techniczną z przewagą trzech "oczek” (8:5) schodziła Stal.
Kibice byli brawa. Było za co, bo nawet Karolina Olczyk blokowała wyższe o dwie głowy od siebie rywalki. Kiedy, po kolejnej świetnej akcji w obronie, Dązbłaż zbiła piłkę środkiem (12:8), Skrok poprosił o kolejną przerwę. Stal wodziła za nos zdobywczynie Pucharu, które w niedzielę awansowały do 1/8 pucharu Top Teams (14:10, 17:13), a z głośników w hali płynęła piosenka "Ach te baby...”.
- Ach, te Marty - wzdychali fani Stali po trzech z rzędu punktach Wrzesińskiej i serwie Łukaszewskiej (21:16).
BKS fatalnie przyjmował i przegrywał już 18:22, 20:23 (Agata Wilk), 20:24 (serw Dązbłaż). W nagrodę za dobrą grę, ukończyła drugą partię Łukaszewska. Stal miała już na koncie pierwszy punkt w sezonie!
Nie spasowały
Trzeci set udanie rozpoczęły bielszczanki (6:2), ale Stal nie dała za wygraną i po bloku Wrzesińskiej przegrywała tylko 6:7. Asa zaserwowała Łukaszewska, a potem w swoim stylu zaatakowała Dązbłaż i to Stal była na górze (9:8).
Po asowej zagrywce Agaty Wilk, nasz zespół przeważał 15:13, a za chwilę 16:15. Na finiszu emocji było, co niemiara (19:18, 22:22, 23:23), ale za sprawą Joanny Studziennej, BKS urwał się za stryczka.
Łzy szczęścia
W czwartej odsłonie ambitne mielczanki ze stanu 0:6, po asie Łukaszewskiej, doprowadziły do remisu (11:11). I znów była stalowa wojna, ale Dązbłaż i niesamowita Łukaszewska sprawiły, że zrobiło się 15:13. Sensacja znów wisiała pod sufitem hali przy ul. Solskiego, bo po akcjach mielczanek na tablicy widniał wynik 22:17.
I… sprawiedliwości stało się zadość. Skorupa sprawiła, że Dawid pokonał Golita. Brawo, brawo, brawo! Trener Jacek Wiśniewski aż miał łzy w oczach.
STAL MIELEC - BKS ALUPROF BIELSKO-BIAŁA 3:1 (25:23, 25:21, 23:25, 25:22)
MIELEC: Olczyk, A. Wilk, Wrzesińska, Skorupa, Dązbłaż, Łukaszewska, Ząbek (libero) oraz Kobiela, Turbak. Trener Jacek WIŚNIEWSKI.
BIELSKO: Sadurek, Sipahioglu, Studzienna, Podolec, Kucharska, Staniucha-Szczurek, Maj (libero) oraz Niedźwiecka, Yaneva, Smak, Jaszewska, Wojtowicz. Trener Jacek SKROK.
SĘDZIOWALI: Paweł Burkiewicz (Kraków) i Jacek Sęk (Kielce).
WIDZÓW: 800.
źródło: Nowiny
Niespodzianka w Mielcu
Takiego wyniku chyba nikt się nie spodziewał. Siatkarki Stali Mielec w zaległym meczu 3. kolejki LSK pokonały u siebie BKS Bielsko-Biała, zdobywając tym samym pierwsze punkty w tym sezonie.
Przed spotkaniem trudno było znaleźć optymistę, który by typował zwycięstwo Stali. Jak się jednak okazało, nie taki rywal straszny, jak się mogło wydawać.
Początek pierwszej partii należał do przyjezdnych. Skuteczne ataki środkowych, chwilę później as serwisowy Studziennej pozwoliły wyjść na prowadzenie drużynie BKS-u 3:1 i 8:4. Mielczanki nie chciały pozostać dłużne swoim rywalkom, szybko odrabiając straty i doprowadzając do remisu po 9. Długo trwała licytacja punkt za punkt. Tę wymianę w końcu przełamała Marta Wrzesińska, skutecznymi atakami wyprowadzając Stal na trzypunktowe prowadzenie (19:16). Przewaga jednak szybko stopniała po błędach w przyjęciu, ale ostatnie słowo należało do gospodyń, które wygrały tę partię 25:23.
Druga odsłona zaczęła się od szybkiego prowadzenia Stali (8:5,14:11,18:14), które utrzymało się do końca tej partii. Świetne bloki Skorupy, Dązbłaż i Olczyk, skuteczne ataki Łukaszewskiej i Wrzesińskiej i ofiarne obrony libero z Mielca sprawiły, że Stal objęła prowadzenie w meczu 2:0 i zapewniła sobie pierwszy punkt w tym sezonie.
Początek trzeciego seta to kopia pierwszej partii. Szybkie prowadzenie bielszczanek, doprowadzenie przez Stal do remisu i gra punkt za punkt niemal do samego końca. Lepiej ją wytrzymały przyjezdne, wygrywając trzeciego seta do 23.
Czwarta i, jak się później okazało, ostatnia partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia drużyny z Podbeskidzia. Mielczanki ani się obejrzały, kiedy już przegrywały 0:6. Trener Wiśniewski szybko na to zareagował, desygnując do gry Magdalenę Kobielę, która chwilę później zdobyła pierwszy w tej partii punkt dla Stali i dała tym samym koleżankom sygnał do ataku. Na zagrywce w ekipie gospodyń pojawiła się Ewelina Dązbłaż, siejąc popłoch w szeregach przyjmujących BKS-u. Pięć punktów z rzędu, w tym trzy asy serwisowe mieleckiej środkowej, sprawiło, że z sześciu "oczek" straty pozostało tylko jedno. Do remisu udało się doprowadzić mielczankom dopiero przy stanie po 11. Od tej pory na parkiecie istniała już tylko jedna drużyna. Niemal bezbłędna w tym dniu Marta Łukaszewska punktowała rywalki raz za razem, zarówno atakiem, jak i zagrywką. Wtórowała jej na skrzydle Wrzesińska, a na środku Skorupa i Dązbłaż. Z tak grającą Stalą żadnym sposobem nie mogły sobie poradzić rywalki i w tym spotkaniu musiały uznać wyższość gospodyń, przegrywając czwartą partię 21:25, a cały mecz 1:3.
źródło: Gazeta Wyborcza
Sensacyjna wygrana siatkarek
Skazywane na szybkie 0:3 w pojedynku z Aluprofem Bielsko-Biała siatkarki mieleckiej Stali wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności i po bardzo dobrym spotkaniu pokonały faworyzowane rywalki 3:1!
Przed meczem wielu było takich, którzy nie dawali miejscowym szans na wygranie choćby seta. Ale trzeba przyznać, że wiele na to wskazywało, wszystkie atuty były po stronie bielszczanek.
BOJOWO NASTAWIONE
Mieleckie siatkarki wyszły na boisko bojowo nastawione. Nie miały nic do stracenia. Gdyby przegrały, nikt by do nich nie miał pretensji, ale one powalczyły i ta ich walka przyniosła znakomite efekty. Małgorzata Skorupa, która rozegrała bardzo dobre spotkanie, mówiła: - Kiedy uwierzyłam w zwycięstwo? Jak wychodziłam z szatni, byłyśmy bardzo zmobilizowane, później na boisku walczyłyśmy o każdą piłkę, to musiało się podobać - mówiła Gosia. - A ja wierzyłam w wygraną tak średnio - śmiała się Ewelina Dązbłaż, która rozegrała kapitalne spotkanie, pierwsze przed mielecką publicznością.
DEDYKACJA DLA NIEWIERNYCH
Nie wszyscy wiedzą, że w okresie przygotowawczym do sezonu część „kibiców” dokuczała siatkarkom Stali. Popularne „dziadki”, które na wszystkim znają się najlepiej poszły nawet na skargę do prezesa klubu, twierdząc, że trzeba dokonać zmian. Ten odprawił ich z kwitkiem, później zostali wyproszeni z jednego z treningów, bowiem przeszkadzali w zajęciach. Po wtorkowym meczu Małgorzata Skorupa wspomniała o tych nieprzychylnych duszach.
- To zwycięstwo dedykujemy wszystkim tym kibicom, którzy w nas nie wierzyli. Pewnie teraz jest im łyso - stwierdziła.
PRZYĆMIONE GWIAZDY
W bialskiej drużynie nie brak gwiazd, największą jest chyba reprezentantka Polski Anna Podolec. Wysoka reprezentantka w żaden sposób nie mogła sobie poradzić z mieleckim blokiem. Zaczęła kombinować, popełniała proste błędy, aż w końcu trener Jacek Skrok zdjął ją z boiska. Znany ze spokoju trener Aluprofu w czwartym secie dwukrotnie nie wytrzymał i mocno krzyknął na swe podopieczne. A po jednym z ataków mielczanki Marty Łukaszewskiej długo trzymał się za głowę. Jego gwiazdy zostały w Mielcu przyćmione.
TATA CHWALIŁ
Na trybunach hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Mielcu zasiadło wielu kibiców. Wśród nich był były szkoleniowiec mieleckich siatkarek, obecnie UMKS Łańcut Roman Murdza, jego żona Danuta (była siatkarka Stali), był też Andrzej Skorupa, były reprezentant Polski. Tata Gosi Skorupy przyjechał na mecz z Radomia, skąd zresztą pochodzi wspomniany wyżej Murdza i obecny trener bielszczanek Jacek Skrok. Radomianie chwalili miejscowe siatkarki: - Jestem bardzo zadowolony z gry Gosi. Początkowo obserwowałem ten mecz w spokoju, ale później udzieliły mi się emocje - powiedział pan Andrzej, chwaląc swoją córkę.
Mieleckie siatkarki nie mają wolnego. Nim zasiądą do świątecznego stołu, muszą jeszcze stoczyć jeden ligowy bój. W sobotę rozegrają wyjazdowe spotkanie z Gwardią Wrocław.
źródło: Echo Dnia
Filmiki z meczu Stal Mielec - BKS Aluprof pochodzące ze strony www.kkstalmielec.net można obejrzeć TUTAJ
A TUTAJ galeria pochodząca także z Oficjalnej Strony Klubu Kibica Stali Mielec
W Mielcu w końcu zapanowała euforia i to na dobre. Stal pokonała we wtorek w zaległym spotkaniu 3. kolejki LSK bielski BKS 3-1 i tym samym zapisała na swoim koncie pierwsze ligowe punkty w sezonie 2006/2007.
Trener Jacek Wiśniewski i jego zawodniczki zewsząd odbierali zasłużone gratulacje. Najwięcej chyba otrzymała Marta Łukaszewska, która bezsprzecznie była najlepszą zawodniczką w mieleckiej ekipie.
- Jeszcze to do mnie nie dociera. Ograłyśmy BKS. Gratulacje należą się wszystkim dziewczynom. Wszystkie bowiem miały swój wkład w tą wygraną - mówiła tuż po ostatnim gwizdku sędziego zmęczona bohaterka wtorkowego wieczoru, dla której była to pierwsza wygrana w karierze na ekstraklasowych parkietach.
- Niech mnie ktoś uszczypnie - śmiał się trener Jacek Wiśniewski. - W końcu dopięliśmy swego. Dobrze graliśmy w Kaliszu, nie najgorzej w Bydgoszczy i... nic z tego nie wychodziło. Pomimo dobrej gry w dwóch spotkaniach nie udało nam się ugrać nawet jednego punktu. Teraz w meczu z możnym Bielskiem zgarnęliśmy całą pulę. Jest to zasługa wszystkich dziewczyn, całego zespołu. Nie było u nas słabych punktów. Świetnie graliśmy w każdym elemencie. Wszystko nam wychodziło. Odgryźliśmy się bielszczankom za przegrane w Pucharze Polski i meczach towarzyskich.
We wtorkowym meczu po raz pierwszy w tym sezonie na parkiecie zaprezentowała się kapitan mieleckiej ekipy, Magdalena Kobiela.
- Lepszego powrotu do drużyny nie mogłam sobie wymarzyć. Brak mi po prostu słów - cieszyła się szczęśliwa pani Magdalena. Kapitan drużyny z Bielska-Białej, Katarzyna Jaszewska, mogła na nią patrzeć tylko z zazdrością.
- Magda, szczerze ci gratuluję wygranej. Tobie i twoim koleżankom - mówiła na pomeczowej konferencji, zwracając się do Magdaleny Kobieli, Katarzyna Jaszewska. - Tą przegraną możemy złożyć na karb naszej dalekiej i męczącej podróży na Białoruś. Jednak prawda jest taka, że dziewczyny z Mielca zagrały fantastyczny mecz. Pogoniły nas przede wszystkim zagrywką. Szczerze im gratuluję tej wygranej.
Wygranej całemu Mielcowi gratulował także trener BKS-u, Jacek Skrok. - Mogę tylko pogratulować trenerowi, zawodniczkom i kibicom z Mielca takiej inauguracji sezonu. Szczerze mówiąc liczyłem, że w Mielcu coś ugramy. Stało się jednak inaczej. Stal postawiła nam twarde warunki. Na spokojnie będę musiał przeanalizować to spotkanie i błędy jakie w nim popełniliśmy. Stal wygrała zasłużenie. Jeszcze raz jej gratuluję.
Na zwycięstwo Stali mało kto liczył. Ograć możny BKS, w którym pierwsze skrzypce grają reprezentantki Polski, było raczej pobożnym życzeniem. Teraz stało się faktem. Niech Stali boją się wszyscy.
źródło: Super Nowości
Super sensacja w Mielcu!
Tego się nikt nie spodziewał. Siatkarki Stali Mielec pokonały za trzy punkty BKS Stal Bielsko-Biała. Nasz zespół zagrał świetna partię i wypunktował utytułowane rywalki. Wszystkie zawodniczki spisały się wyśmienicie, zwłaszcza obie Marty - Łukaszewska i Wrzesińska.
Kibice z Mielca nawet w połowie nie wypełnili hali. Pewnie nie wierzyli, że mielczanki, które ostatnio przegrywały z bielszczankami, jak na zawołanie, zdołają przeciwstawić się im tym razem. Tymczasem Stal nie wystraszyła się jednej z najlepszych drużyn w Polsce.
Grała kapela
Po udanych akcjach Małgorzaty Skorupy, Eweliny Dązbłaż i Agaty Wilk oraz błędach rywalek, gospodynie przeważały 14:12. Potem do głosu doszedł BKS, ale po bloku Skorupy i ataku w taśmę Anny Podolec, znów prowadziły mielczanki (16:15).
Kiedy dwukrotnie zapunktowała Marta Wrzesińska, a następnie Skorupa zastawiła Iwonę Niedźwiecką, było 20:16 dla Stali, pierwszy set był na wyciągnięcie ręki. Potem z uśmiechem na twarzy kończyły akcje Skorupa, Łukaszewska, Dązbłaż i Olczyk (24:21). BKS, który nie radził sobie z zagrywką mielczanek, długo się bronił, ale Dązbłaż ze środka postawiła kropkę nad "i”. Mielczanki nie ukrywały radości z tak udanego początku tego zaległego spotkania.
W cieniu Stali
Faworyzowana ekipa BKS-u także na początku II partii pozostawała w cieniu Stali. Odważne mielczanki wygrywały 6:3. Trener Jacek Skrok zmienił rozgrywające; Milenę Samurek zmieniła Monika Smak, ale na pierwszą przerwę techniczną z przewagą trzech "oczek” (8:5) schodziła Stal.
Kibice byli brawa. Było za co, bo nawet Karolina Olczyk blokowała wyższe o dwie głowy od siebie rywalki. Kiedy, po kolejnej świetnej akcji w obronie, Dązbłaż zbiła piłkę środkiem (12:8), Skrok poprosił o kolejną przerwę. Stal wodziła za nos zdobywczynie Pucharu, które w niedzielę awansowały do 1/8 pucharu Top Teams (14:10, 17:13), a z głośników w hali płynęła piosenka "Ach te baby...”.
- Ach, te Marty - wzdychali fani Stali po trzech z rzędu punktach Wrzesińskiej i serwie Łukaszewskiej (21:16).
BKS fatalnie przyjmował i przegrywał już 18:22, 20:23 (Agata Wilk), 20:24 (serw Dązbłaż). W nagrodę za dobrą grę, ukończyła drugą partię Łukaszewska. Stal miała już na koncie pierwszy punkt w sezonie!
Nie spasowały
Trzeci set udanie rozpoczęły bielszczanki (6:2), ale Stal nie dała za wygraną i po bloku Wrzesińskiej przegrywała tylko 6:7. Asa zaserwowała Łukaszewska, a potem w swoim stylu zaatakowała Dązbłaż i to Stal była na górze (9:8).
Po asowej zagrywce Agaty Wilk, nasz zespół przeważał 15:13, a za chwilę 16:15. Na finiszu emocji było, co niemiara (19:18, 22:22, 23:23), ale za sprawą Joanny Studziennej, BKS urwał się za stryczka.
Łzy szczęścia
W czwartej odsłonie ambitne mielczanki ze stanu 0:6, po asie Łukaszewskiej, doprowadziły do remisu (11:11). I znów była stalowa wojna, ale Dązbłaż i niesamowita Łukaszewska sprawiły, że zrobiło się 15:13. Sensacja znów wisiała pod sufitem hali przy ul. Solskiego, bo po akcjach mielczanek na tablicy widniał wynik 22:17.
I… sprawiedliwości stało się zadość. Skorupa sprawiła, że Dawid pokonał Golita. Brawo, brawo, brawo! Trener Jacek Wiśniewski aż miał łzy w oczach.
STAL MIELEC - BKS ALUPROF BIELSKO-BIAŁA 3:1 (25:23, 25:21, 23:25, 25:22)
MIELEC: Olczyk, A. Wilk, Wrzesińska, Skorupa, Dązbłaż, Łukaszewska, Ząbek (libero) oraz Kobiela, Turbak. Trener Jacek WIŚNIEWSKI.
BIELSKO: Sadurek, Sipahioglu, Studzienna, Podolec, Kucharska, Staniucha-Szczurek, Maj (libero) oraz Niedźwiecka, Yaneva, Smak, Jaszewska, Wojtowicz. Trener Jacek SKROK.
SĘDZIOWALI: Paweł Burkiewicz (Kraków) i Jacek Sęk (Kielce).
WIDZÓW: 800.
źródło: Nowiny
Niespodzianka w Mielcu
Takiego wyniku chyba nikt się nie spodziewał. Siatkarki Stali Mielec w zaległym meczu 3. kolejki LSK pokonały u siebie BKS Bielsko-Biała, zdobywając tym samym pierwsze punkty w tym sezonie.
Przed spotkaniem trudno było znaleźć optymistę, który by typował zwycięstwo Stali. Jak się jednak okazało, nie taki rywal straszny, jak się mogło wydawać.
Początek pierwszej partii należał do przyjezdnych. Skuteczne ataki środkowych, chwilę później as serwisowy Studziennej pozwoliły wyjść na prowadzenie drużynie BKS-u 3:1 i 8:4. Mielczanki nie chciały pozostać dłużne swoim rywalkom, szybko odrabiając straty i doprowadzając do remisu po 9. Długo trwała licytacja punkt za punkt. Tę wymianę w końcu przełamała Marta Wrzesińska, skutecznymi atakami wyprowadzając Stal na trzypunktowe prowadzenie (19:16). Przewaga jednak szybko stopniała po błędach w przyjęciu, ale ostatnie słowo należało do gospodyń, które wygrały tę partię 25:23.
Druga odsłona zaczęła się od szybkiego prowadzenia Stali (8:5,14:11,18:14), które utrzymało się do końca tej partii. Świetne bloki Skorupy, Dązbłaż i Olczyk, skuteczne ataki Łukaszewskiej i Wrzesińskiej i ofiarne obrony libero z Mielca sprawiły, że Stal objęła prowadzenie w meczu 2:0 i zapewniła sobie pierwszy punkt w tym sezonie.
Początek trzeciego seta to kopia pierwszej partii. Szybkie prowadzenie bielszczanek, doprowadzenie przez Stal do remisu i gra punkt za punkt niemal do samego końca. Lepiej ją wytrzymały przyjezdne, wygrywając trzeciego seta do 23.
Czwarta i, jak się później okazało, ostatnia partia rozpoczęła się od mocnego uderzenia drużyny z Podbeskidzia. Mielczanki ani się obejrzały, kiedy już przegrywały 0:6. Trener Wiśniewski szybko na to zareagował, desygnując do gry Magdalenę Kobielę, która chwilę później zdobyła pierwszy w tej partii punkt dla Stali i dała tym samym koleżankom sygnał do ataku. Na zagrywce w ekipie gospodyń pojawiła się Ewelina Dązbłaż, siejąc popłoch w szeregach przyjmujących BKS-u. Pięć punktów z rzędu, w tym trzy asy serwisowe mieleckiej środkowej, sprawiło, że z sześciu "oczek" straty pozostało tylko jedno. Do remisu udało się doprowadzić mielczankom dopiero przy stanie po 11. Od tej pory na parkiecie istniała już tylko jedna drużyna. Niemal bezbłędna w tym dniu Marta Łukaszewska punktowała rywalki raz za razem, zarówno atakiem, jak i zagrywką. Wtórowała jej na skrzydle Wrzesińska, a na środku Skorupa i Dązbłaż. Z tak grającą Stalą żadnym sposobem nie mogły sobie poradzić rywalki i w tym spotkaniu musiały uznać wyższość gospodyń, przegrywając czwartą partię 21:25, a cały mecz 1:3.
źródło: Gazeta Wyborcza
Sensacyjna wygrana siatkarek
Skazywane na szybkie 0:3 w pojedynku z Aluprofem Bielsko-Biała siatkarki mieleckiej Stali wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności i po bardzo dobrym spotkaniu pokonały faworyzowane rywalki 3:1!
Przed meczem wielu było takich, którzy nie dawali miejscowym szans na wygranie choćby seta. Ale trzeba przyznać, że wiele na to wskazywało, wszystkie atuty były po stronie bielszczanek.
BOJOWO NASTAWIONE
Mieleckie siatkarki wyszły na boisko bojowo nastawione. Nie miały nic do stracenia. Gdyby przegrały, nikt by do nich nie miał pretensji, ale one powalczyły i ta ich walka przyniosła znakomite efekty. Małgorzata Skorupa, która rozegrała bardzo dobre spotkanie, mówiła: - Kiedy uwierzyłam w zwycięstwo? Jak wychodziłam z szatni, byłyśmy bardzo zmobilizowane, później na boisku walczyłyśmy o każdą piłkę, to musiało się podobać - mówiła Gosia. - A ja wierzyłam w wygraną tak średnio - śmiała się Ewelina Dązbłaż, która rozegrała kapitalne spotkanie, pierwsze przed mielecką publicznością.
DEDYKACJA DLA NIEWIERNYCH
Nie wszyscy wiedzą, że w okresie przygotowawczym do sezonu część „kibiców” dokuczała siatkarkom Stali. Popularne „dziadki”, które na wszystkim znają się najlepiej poszły nawet na skargę do prezesa klubu, twierdząc, że trzeba dokonać zmian. Ten odprawił ich z kwitkiem, później zostali wyproszeni z jednego z treningów, bowiem przeszkadzali w zajęciach. Po wtorkowym meczu Małgorzata Skorupa wspomniała o tych nieprzychylnych duszach.
- To zwycięstwo dedykujemy wszystkim tym kibicom, którzy w nas nie wierzyli. Pewnie teraz jest im łyso - stwierdziła.
PRZYĆMIONE GWIAZDY
W bialskiej drużynie nie brak gwiazd, największą jest chyba reprezentantka Polski Anna Podolec. Wysoka reprezentantka w żaden sposób nie mogła sobie poradzić z mieleckim blokiem. Zaczęła kombinować, popełniała proste błędy, aż w końcu trener Jacek Skrok zdjął ją z boiska. Znany ze spokoju trener Aluprofu w czwartym secie dwukrotnie nie wytrzymał i mocno krzyknął na swe podopieczne. A po jednym z ataków mielczanki Marty Łukaszewskiej długo trzymał się za głowę. Jego gwiazdy zostały w Mielcu przyćmione.
TATA CHWALIŁ
Na trybunach hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Mielcu zasiadło wielu kibiców. Wśród nich był były szkoleniowiec mieleckich siatkarek, obecnie UMKS Łańcut Roman Murdza, jego żona Danuta (była siatkarka Stali), był też Andrzej Skorupa, były reprezentant Polski. Tata Gosi Skorupy przyjechał na mecz z Radomia, skąd zresztą pochodzi wspomniany wyżej Murdza i obecny trener bielszczanek Jacek Skrok. Radomianie chwalili miejscowe siatkarki: - Jestem bardzo zadowolony z gry Gosi. Początkowo obserwowałem ten mecz w spokoju, ale później udzieliły mi się emocje - powiedział pan Andrzej, chwaląc swoją córkę.
Mieleckie siatkarki nie mają wolnego. Nim zasiądą do świątecznego stołu, muszą jeszcze stoczyć jeden ligowy bój. W sobotę rozegrają wyjazdowe spotkanie z Gwardią Wrocław.
źródło: Echo Dnia
Filmiki z meczu Stal Mielec - BKS Aluprof pochodzące ze strony www.kkstalmielec.net można obejrzeć TUTAJ
A TUTAJ galeria pochodząca także z Oficjalnej Strony Klubu Kibica Stali Mielec
Artykuł wyświetlono 1174 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›