Po trzech pierwszych kolejkach spotkań w Lidze Siatkówki Kobiet, samodzielnym liderem został Centostal/Focus Park. Do wielkiej niespodzianki doszło w Mielcu, gdzie miejscowa Stal pokonała faworyzowany BKS Aluprof w stosunku 3:1.


W poprzednich kolejkach AZS AWF pokazał, że jest zespołem ambitnym i walczącym. Tym razem w poznańskiej machinie coś się zacięło. W starciu z liderem tabeli podopieczne Wojciecha Lalka były bezradne, a wyrównaną walkę nawiązały tylko w środkowej części drugiego i na początku trzeciego seta. Tak pewne zwycięstwo bydgoszczanek to kolejne potwierdzenie tezy, że w tym sezonie złoty medal leży w ich zasięgu. Zawodniczki Piotra Makowskiego z kompletem zwycięstw i jednym straconym setem samodzielnie przewodzą stawce w LSK. Teoretyczne szanse na ich wyprzedzenie miał we wtorek BKS Aluprof, jednak bielszczanki niespodziewanie wracają z Mielca bez zdobyczy punktowej.


IDM Swarzędzkie Meble AZS AWF Poznań - Centrostal Focus Park Bydgoszcz 0:3

(16:25, 17:25, 16:25)


Dramatyczny przebieg miało spotkanie w Białymstoku, gdzie AZS podejmował Gwardię. Pierwsze dwa bardzo wyrównane sety zakończyły się zwycięstwem przyjezdnych na przewagi.W kolejnych dwóch partiach kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami odzyskały gospodynie, by ostatecznie nie sprostać wrocławiankom w tie-breaku. Dla Pronaru sobotni mecz był pierwszym pojedynkiem z zespołem, który nie należy do ligowej czołówki – porażka jest tym bardziej bolesna. Po raz kolejny potwierdza się teza, że same nazwiska nie grają, a pieniędzmi nie od razu można zbudować silną drużynę. Białostoczanki płacą przysłowiowe debiutanckie „frycowe”. Ciężko powiedzieć kiedy Marianowi Kardasowi uda się poukładać grę swoich podopiecznych. Zespół Gwardii w przeciwieństwie do AZS spisuje się jak na razie bardzo dobrze i zasłużenie zajmuje piąte miejsce w LSK.

Pronar Zeto Astwa AZS Białystok - Dialog Gwardia Wrocław 2:3

(28:30, 26:28, 25:21, 25:22, 13:15)

Trzy mecze i tylko dwa wygrane sety – tak przedstawia się dotychczasowy bilans Gedanii w LSK. Zawodniczki z Gdańska mogą mieć do siebie pretensje jedynie za porażkę we Wrocławiu, w sobotniej potyczce z Naftą nie miały wielkich szans. - Brak ataku ze skrzydeł oraz słaba zagrywka – tak argumentował przyczyny niepowodzenia Leszek Milewski. Mimo kłopotów z ławką rezerwowych pilanki dysponują wyraźnie silniejszym składem niż ich sobotnie rywalki. W każdym z dotychczasowych meczów zespół Jerzego Matlaka „punktował”, dzięki czemu zajmuje obecnie 4 pozycję w tabeli. Sytuacja gdańszczanek jest zgoła odmnienna. Jeżeli beniaminek nie poprawi swojej gry, to ciężko mu będzie o ligowe „oczka”, a w końcowym rozrachunku o utrzymanie.

Energa Gedania Gdańsk - Nafta-Gaz Piła 0:3

(20:25, 19:25, 23:25)

Zdecydowanie najciekawszym spotkaniem 3. kolejki był pojedynek mistrzyń Polski Muszynianki Muszyna z brązowymi medalistkami ubiegłego sezonu Winiarami Kalisz Oba zespoły reprezentują Polskę w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń, tak więc oczekiwania co do poziomu spotkania były niemałe. Niestety zaciętej walki na parkiecie "mineralnych" nie było zbyt wiele. Jedynie w drugim i piątym secie zespoły przez dłuższy czas szły "łeb w łeb". W pozostałych partiach zdarzały się rezultaty rzędu 15:6, co świadczy o tym, że na optymalną formę naszych najlepszych ligowców musimy jeszcze poczekać. Dwa zdobyte w niedzielę punkty pozwoliły Winiarom przesunąć się na drugą pozycję w tabeli, Muszynianka jest szósta.

Muszynianka Muszyna Winiary Kalisz 2:3

(25:18, 27:25, 22:25, 14:25, 11:15)

Sprawczyniami pierwszej w tym sezonie dużego kalibru niespodzianki zostały siatkarki mieleckiej Stali. Podopieczne Jacka Wiśniewskiego miały do tej pory bardzo ciężki kalendarz gier. W spotkaniach z Winiarami oraz Centrostalem zdołały ugrać tylko jednego seta. Z pewnością również w pojedynku z Aluprofem nikt w Mielcu na punkty nie liczył. Tymczasem ambitne gospodynie zaskoczyły prawdopodobnie nawet same siebie. Zmęczone trzydniowym turniejem Top Teams Cup i długim powrotem z Baranowicz bielszczanki zdołały zwyciężyć zaledwie w jednym secie. Tym samym jednyną niepokonaną drużyną w LSK został Centrostal Bydgoszcz. Porażka zepchnęła BKS na trzecie miejsce w tabeli, Stal dzięki trzem punktom awansowała na siódmą pozycję.

Stal Mielec - BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:1

(25:23, 25:21, 23:25, 25:22)

źródło: www.siatka.org

Podsumowanie 2:

Po stracie punktu przez Winiary Kalisz w Muszynie i niespodziewanej porażce BKS-u w Mielcu, po trzeciej kolejce w Lidze Siatkówki Kobiet, samotnym liderem, bez straty punktu został zespół Centrostalu Bydgoszcz. Bydgoszczanki prą do przodu jak czołg, forsując coraz to nowe przeszkody, a ich ostatnia zdobycz to poznański IBMSA SwarzędzMeble AWF Poznań. W Poznaniu bydgoszczanki zdemolowały gospodynie i już jako jedyny zespół bez straty punktu prowadzą w ligowej tabeli.

MKS Muszyniaka Muszyna – Winiary Kalisz 2:3 (25:18, 27:25, 22:25, 14:25, 11:15)

Szlagierowym pojedynkiem 3 kolejki rozgrywek był mecz aktualnych mistrzyń Polski Muszynianki Muszyna z brązowym medalistą tych mistrzostw, Winiarami Kalisz. Mecz zapowiadał się niezwykle emocjonująco i takim był, co nie oznacza, że stał na niebotycznym poziomie. Winiary zagrały poprawnie, ale Muszynianka, poza pierwszymi dwoma setami, źle. Dał się odczuć brak drugiej rozgrywającej w Muszynie. Trener Bogdan Serwiński nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanej Izabeli Bełcik i w newralgicznych momentach, gdy Ewie Cabajewskiej „nie szło” nie można było na tej pozycji dokonać zmiany. Poza tym po dwóch wygranych setach z Muszynianki jakby zeszło powietrze i w kolejnych partiach zawodniczki z Muszyny już tylko asystowały w grze. Dużo mniej efektywnie grały podstawowe siatkarki Muszyny Natalia Bamber i Anna Rybaczewska, nie potrafiła też uratować sytuacji wprowadzona na parkiet Dominika Sieradzan. Jeszcze w tie breaku, gdy zespoły zmieniały strony boiska, a Muszynianka przegrywała zaledwie jednym punktem, jej kibice mogli mieć nadzieję na uratowanie dwóch punktów. Trwało to jednak krótko, bowiem kaliszanki szybko odskoczyły na bezpieczny dystans i wygrały meczu.
Kaliszanki nie grały oszałamiającej siatkówki, popełniały błędy , ale miały w swoim zespole Annę Barańską, na której akcje w ataku gospodynie do końca meczu nie znalazły recepty. Nieźle prezentowała się także Eleonora Dziękiewicz i Anna Woźniakowska i to wystarczyło by w Muszynie wygrać.
Winiary tracąc w tym meczu jeden punkt zostały o pół kroku za Centrostalem i zajmują drugie miejsce w ligowej tabeli ustępując jednym punktem Centrostalowi Bydgoszcz. Muszynianka w lidze nie zachwyca. To już jej druga porażka (wcześniej z Naftą w Pile). I chociaż to jeszcze niczego nie przesądza , jednak 6. miejsce po trzech kolejkach ligowych zdaje się być trochę poniżej przedsezonowych oczekiwań.

IDMSZ SwarzęszMeble AWF Poznań – Centrostal Focus Park Bydgoszcz 0:3 (16:25, 17:25, 16:25)

Lider rozgrywek nie pozostawił złudzeń sympatykom poznańskich “akademiczek” i na parkiecie w Poznaniu „rozbił” zespół trenera Wojciecha Lalka, będąc zespołem w przekroju meczu zdecydowanie lepszym. Poznanianki po dobrych pierwszych dwóch meczach ligowych z Naftą Piła i Winiarami Kalisz, liczyły na nawiązanie walki z siatkarkami Centrostalu, rzeczywistość jednak okazała się brutalna.
Niemal wszystkie sety miały podobny przebieg. Trudna, kąśliwa zagrywka Agnieszki Śrutowskej sprawiała duże problemy po drugiej stronie siatki, a ponieważ siatkarki AWF-u na dodatek zbyt często myliły się w ataku, a przyjęcie też pozostawiało wiele do życzenia, to przewaga gości bardzo szybko powiększała się. W ekipie poznańskiej dobry mecz zagrała Julia Szełuchina ale w ekipie bydgoskiej cały zespół i dlatego wynik meczu mógł być tylko jeden. Trener Piotr Makowski mógł cieszyć się z gry swojego zespołu: - Wyszedł nam niezły mecz z małą ilością błędów własnych. Nieźle zagraliśmy blokiem i zagrywką, omijając libero rywalek i to ustawiło grę.
Po tym zwycięstwie, przy stracie punktów przez BKS Aluprof i Winiary, drużyna Centrostalu pozostała po trzeciej kolejce jedyną ekipą, która nie straciła punktu w dotychczas rozegranych meczach. Co prawda podopieczne trenera Makowskiego z tuzami żeńskiej siatkówki jeszcze nie grały, ale zwycięstwo w Poznaniu, gdzie punkty straciła Nafta ma swoją wymowę. Poznański AWF zdaje się potwierdzać opinię o nim jako o ekipie chimerycznej , która może sprawiać niespodzianki, ale też zagrać poniżej poziomu do jakiego jest predysponowana.


AZS Pronar ZETO Astwa Białystok – Prolog Gwardia Wrocław 2:3 (28:30, 26:28, 25:21, 25:22, 13:15)

Był to ważny mecz , w szczególności dla gospodyń. Białostoczanki, przed sezonem okrzyknięte przez niektóre media czarnym koniem tegorocznych rozgrywek rozpoczęły ten sezon nieudanie, choć trzeba przyznać, że miały wyjątkowo trudnych rywali. Porażka u siebie z Centrostalem i w Bielsku-Białej, ujmy nie przynosi. Mecz z Gwardią miał przynieść pierwsze zwycięstwo i pierwsze punkty. Spotkanie zaczęło się dobrze, od prowadzenia gospodyń, ale zarówno pierwszy jak i drugi set po dramatycznej rywalizacji, na przewagi wygrały siatkarki z Wrocławia. W dwóch kolejnych setach podopieczne trenera Mariana Kardasa zdołały podnieść się, wygrały te partie i gdy wydawało się, że podbudowane tym, niejako z „rozpędu” wygrają w tie breaku, nie zdołały tego uczynić.
Trener Kardas przyczynę porażki upatruje w dużej ilości błędów popełnionych przez jego zawodniczki: -Podstawowy nasz mankament , to niewykorzystywanie kontrataków. Popełniliśmy zbyt dużo szkolnych błędów, także przyjęcie było nienajlepsze, dlatego mało graliśmy środkiem z pierwszego tempa.
Po stronie wrocławskiej brawa należą się rozgrywającej Marcie Haładyn i libero Aleksandrze Krzos. W ekipie gospodyń podobać mogła się gra Magdaleny Saad oraz wyrastającej na liderkę drużyny z Białegostoku, Elżbiety Skowrońskiej. Po tym, raczej niespodziewanym zwycięstwie, Prolog Gwardia z pięcioma punktami usadowiła się w środku tabeli ligowej, a ich postawa na ligowych parkietach jest nadspodziewanie dobra. Zgoła inaczej przedstawia się sytuacja w drużynie białostockiej, która z jednym zdobytym punktem zajmuje dziewiąte miejsce.


Energa Gedania Gdańsk – PTPS Nafta Piła 0:3 (20:25, 19:25, 23:25)

Po trzykrotnym zwycięstwie Gedanii z Naftą w rozgrywkach grupowych Pucharu Polski, gdańscy kibice liczyli na kolejne zwycięstwo swojej drużyny. Do niespodzianki jednak nie doszło. Nafta, aktualny wicemistrz Polski, po raz pierwszy w tym sezonie wygrała za trzy punkty, wygrywając w Gdańsku w trzech krótkich setach, pokazała beniaminkowi jego miejsce w szeregu. W drużynie Gedanii nie zagrała chora Berenika Tomsia, co niewątpliwie było znacznym osłabieniem zespołu gospodyń. Mecz był dość jednostronny w pierwszych dwóch setach. W trzecim było więcej walki i dopiero skuteczniejsza końcówka pilanek sprawiła, iż wygrały to spotkanie bez straty seta. W zespole Energi Gedanii pierwszoplanową zawodniczką była Emilia Reimus, najskuteczniejsza w swojej ekipie. W drużynie Nafty wyróżniały się Katarzyna Skorupa, Agnieszka Kosmatka i Michela Teixeira.
Po meczu kapitan pilskiej drużyny Agnieszka Kosmatka komplementowała rywalki: -W Gdańsku nikomu nie grało się łatwo. My tym bardziej nie mogłyśmy lekceważyć rywalek, gdyż trzy razy przegrałyśmy z nimi w Pucharze Polski. Chciałyśmy się zrewanżować i to nam się udało. Gdy Gosia Niemczyk wkomponuje się do zespołu, gdańszczanki będą groźne. Jestem pewna, ze niejednej drużynie urwą punkty.
Gedania poniosła trzecią porażkę i z zerowym dorobkiem punktowym zajmuje ostatnie (dziesiąte) miejsce w tabeli. To trochę zimny prysznic dla kibiców z Trójmiasta, którzy w poprzednim sezonie przyzwyczajeni byli do łatwych zwycięstw swoich ulubienic w rywalizacji pierwszoligowej. LSK to jednak inne wymagania i gdańszczanki muszą poprawi skuteczność swojej gry by nie stać się chłopcem do bicia. Potencjał ku temu mają. Nafta z sześcioma punktami plasuje się na czwartej pozycji i gdyby nie niespodziewana porażka w Poznaniu mogła być wyżej. Zespół pilski, mimo szczupłej kadry wynikającej z przedsezonowych problemów finansowych klubu, stać na nawiązanie walki o pierwszą „czwórkę”, po rundzie zasadniczej.


KPSK Stal Mielec –BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:1 (25:23, 25:21, 23:25, 25:22)

Wynik tego meczu jest jedyną prawdziwą niespodzianką trzeciej kolejki Ligi Siatkówki Kobiet. Wielki faworyt tego spotkania, BKS Aluprof przegrał wyraźnie, za trzy punkty. Co prawda Bielszczanki wracały z Turnieju TTC z białoruskich Baranowicz, gdzie jak mówi trener Jacek Skrok miały fatalne zakwaterowanie, czego konsekwencją było przeziębienie wielu zawodniczek i jeszcze gorsze posiłki, ale mimo wszystko porażki z zespołem który do tej pory nie zdobył ani jednego punktu nie można nazwać inaczej niż dużą niespodzianką. Mielczanki postawiły rywalkom w tym meczu wysokie wymagania. Zagrały mądrze, wykorzystując błędy rywalek. Bardzo dobre spotkania zagrała Marta Łukaszewska, której akcje w ataku nie potrafiły powstrzymać siatkarki z Bielska. W ekipie bielskiej słabiej zagrała Anna Podolec.
Porażka BKS-u spowodowała, iż drużyna z Podbeskidzia co prawda obroniła trzecie miejsce w ligowej tabeli, ale traci do prowadzącego Centrostalu już 3 punkty. Bielszczanki do tej pory wygrały z Prologiem Gwardią Wrocław i AZS-em Pronarem Białystok na własnym parkiecie. W pierwszym wyjazdowym meczu przegrały. Wydaje się iż forma zespołu z Bielska w tej chwili nie jest jeszcze optymalna. Niespodziewane 3 punkty Stali wyraźnie poprawiły jej sytuację przed kolejnymi pojedynkami i pozwoliły miano czerwonej latarni przekazać gdańskiej Gedanii.

źródło: sportowefakty.pl