Skazane na pożarcie siatkarki Stali Mielec zdołały wygrać 3:1 (25:23, 25:21, 23:25, 25:23) z faworyzowanymi zawodniczkami BKS-u Aluprof Bielsko-Biała. Mecz trwający niespełna dwie godziny przyciągnął na trybuny mieleckiej hali ponad półtora tysiąca kibiców, którzy nawet nie krótką chwilę nie mogli odczuwać znudzenia przebiegiem spotkania.

KPSK Stal Mielec – BKS Aluprof Bielsko-Biała 3:1 (25:23, 25:21, 23:25, 25:23)

Stal: Olczyk, Łukaszewska, Dązbłaż, A Wilk, Skorupa, Wrzesińska, Ząbek (libero) oraz Kobiela, Turbak

BKS: Staniucha-Szczurek, Sadurek, Podolec, Studzienna, Kucharska, Sipahiughiu Duygu, Maj (libero) oraz Wojtowicz, Niedźwiedzka, Jaszewska, Smak, Yaneva

Spotkanie od zagrywki rozpoczęły gospodynie, które po błędnym ataku jednej z rywalek zdobyły pierwszy punkt. Jednak następne akcje nie układały się już tak pomyślnie dla gospodyń. Po kilku minutach siatkarki z Bielska-Białej prowadziły już 4:8. Mielczanki do gry po przerwie technicznej wróciły całkowicie odmienione. Dobra zagrywka Agaty Wilk i udane ataki Marty Łukaszewskiej pozwoliły „Stalówką” wyrównać stan rywalizacji (9:9), a chwilę później wyjść na prowadzenie (11:10). Swoją „cegiełkę” do odrobienia strat dorzuciła też Ewelina Dązbłaż, która bardzo dobrze reagowała na siatce na wszystkie przechodzące piłki. Gdy po asie serwisowym atakującej Aluprofu Edyty Kucharskiej bielszczanki wyszły na jednopunktowe prowadzenie (14:15) trener Wiśniewski został zmuszony do poproszenia o trzydzieści sekund dla swoich podopiecznych. W dwóch kolejnych akcjach główną bohaterką była reprezentacyjna atakująca Anna Podolec, która najpierw została zablokowana, a chwilę później zaatakowała w połowę siatki. Tym samym mielczanki zdołały wyjść na prowadzenie 16:15. Po drugiej przerwie technicznej gospodynie powiększały swoją przewagę, która przez chwilę sięgała nawet czterech punktów (20:16). Bardzo gorąco na parkiecie zrobiło się po wyśmienitym zagraniu rozgrywającej BKS-u Mileny Sadurek, która tym samym zdobyła dla swojej drużyny dziewiętnasty punkt (20:19). Mielczanki jednak nie pozwoliły odebrać sobie ciężko zapracowanego zwycięstwa w pierwszej partii, ostatecznie zwyciężając 25:23. Ostatni punkt zdobyła Ewelina Dązbłaż, która wraz z rozgrywającą Stali Karoliną Olczyk zaprezentowały znakomity kombinacyjny atak ze środka.

W drugiej partii trener z Bielska-Białej Jacek Skrok postanowił nie desygnować na boisko w pierwszym składzie Anny Podolec i Edyty Kucharskiej, które zostały zastąpione przez Iwonę Niedźwiedzką i Katarzynę Jaszewską. Gospodynie od samego początku seta objęły prowadzenie. Dzięki dobremu rozegraniu Olczyk i wspaniałym atakom Łukaszewskiej mielczanki na pierwszą przerwę techniczną schodziły z trzypunktowym prowadzeniem 8:5. Trener Skrok próbował zmienić sytuację dokonując zmian w składzie. Jednak nawet zmiana rozgrywającej Mileny Sadurek, którą zastąpiła Monika Smak nie przyniosła właściwie żadnych efektów. Licznie zgromadzeni kibice mieli niewątpliwą przyjemność oglądać wspaniałej urody akcję przy stanie 11:8, w której mielczanki obroniły piłkę, którą praktycznie wszyscy spisali już na straty. Honoru bielszczanek próbowała bronić Jaszewska, lecz w siatkówce jednostki nie odgrywają znaczącej roli. Na drugą przerwę techniczną w lepszych humorach schodziły gospodynie, które prowadziły już 16:13. Przyjezdne popełniły dość dużo błędów, szczególnie w przyjęciu zagrywki, którą mielczanki we wtorkowy wieczór wykonywały bardzo dobrze. Miejscowe zmusiły nawet do błędu bielską libero Paulinę Maj, która spisywała się bardzo dobrze na Mistrzostwach Świata rozgrywanych w Japonii. Przez cały czas w szeregach Stali zachwycała leworęczna Marta Łukaszewska, której ostatnim klubem była pierwszoligowa Skra Bełchatów. Gdy po złym przyjęciu Jaszewskiej „Stalówki” prowadziły już 24:20 wszystko stało się jasne. Przyjezdne zdołały obronić jeszcze jedną piłkę setową, lecz znów swój siatkarski kunszt zaprezentowała Łukaszewska, która zdobyła ostatni punkt w drugim secie spotkania.

Trzeci set rozpoczął się od dość wysokiego prowadzenia bielszczanek (0:3, 2:5), jednak później głównie za sprawą świetnej zagrywki mieleckiej środkowej Małgorzaty Skorupy, mielczanki zdołały odrobić wszystkie straty, a nawet wyjść na prowadzenie. Po pierwszej przerwie technicznej na parkiecie rozgorzała prawdziwa woja o punkty. Żadna z drużyn nie chciała oddać nawet najmniejszej przewagi. Bielszczanki popełniały już odrobinę mniej niewymuszonych błędów własnych. Walka punkt za punkt trwała aż do stanu 20:20. Wtedy właśnie za sprawą złego ataku Wilk i dobrego zbicia Iwony Niedźwiedzkiej bielszczanki zdołały wyjść na dwupunktowe prowadzenie (20:22). Mielczanki jednak nie miały najmniejszego zamiaru składać broni. Po kilkunastu sekundach na tablicy świetlnej znów widniał remis 22:22. W następnej akcji zablokowana została Marta Łukaszewska, lecz chwilę później dobrym atakiem popisała się Wilk (23:23). Set ostatecznie zakończył się zwycięstwem przyjezdnych 23:25. Gospodyniom w końcówce partii zabrakło odrobinę szczęścia i doświadczenia.

Gorszego początku czwartego seta podopieczne trenera Wiśniewskiego chyba nie mogły przewidzieć. Szybko zdobywane punkty przez bielszczanki i wiele błędów po stronie gospodyń sprawiło, że na tablicy widniał wynik 0:6 dla przyjezdnych. Fatalną passę zdołała przełamać kapitan zespołu Magdalena Kobiela. W polu zagrywki pojawiła się Ewelina Dązbłaż, która znakomitymi serwami doprowadzała do zakłopotania swoje rywalki. Na pierwszą przerwę techniczną przy stanie 5:8 zawodniczki schodziły po kolejnym asie serwisowym, którego autorką tym razem była Joanna Studzienna. Mielczanki w kolejnych kilku akcjach zdołały doprowadzić do wyrównania 11:11, a chwilę później wyszły na prowadzenie 14:13. W tym momencie realnym stało się to, co jeszcze kilka minut temu była niemożliwe. Kolejne piłki potwierdzały tylko znakomitą dyspozycję gospodyń, które bezlitośnie punktowały swoje przeciwniczki. Trener bielszczanek Jacek Skrok przy stanie 17:14 zdecydował się dać jeszcze jedną szansę Annie Podolec, która na parkiecie zmieniła Iwonę Niedźwiedzką, lecz wejście reprezentantki kraju nic nie zmieniło. Dzięki skutecznym atakom Dązbłaż, Wrzesińskiej i Kobieli mielczanki zdołały wyjść na prowadzenie 24:21. Ostatni punkt mecz ze środka boiska zdobyła Małgorzata Skorupa.

Zawodniczki Stali Mielec dzięki temu „nadprogramowemu” zwycięstwu znacznie poprawiły swoją sytuację w ligowej tabeli. Jeśli zawodniczki z Mielca zdołają utrzymać taką formę jaką prezentowały we wtorkowy wieczór, mieleccy kibice mogą być spokojni o utrzymanie się w lidze. Po bielszczankach widać było trudy europejskich rozgrywek i ciężką podróż jaką musiały odbyć z turnieju Top Teams. Na szczególne wyróżnienie w szeregach mieleckiej Stali bez wątpienia zasłużyła Marta Łukaszewska, natomiast w drużynie BKS-u Aluprof wyróżniającą się zawodniczką była Katarzyna Jaszewska

żródło: kkstalmielec.net