Brakuje tylko śniegu
Na bielskim Rynku trwają właśnie Święta Bożego Narodzenia. Jest Mikołaj, są renifery i sanie. Dzieci uczą się samodzielnego wykonywania ozdób choinkowych, a dorośli robią świąteczne zakupy. Każdy znajdzie coś interesującego dla siebie.
Na Rynku powstała scena, na której występują artyści wykonujący utwory utrzymane w klimatach świątecznych. Jest chór dzieciaków, góralek oraz muzycy jazzowi. Na straganach ustawionych obok sceny można degustować potrawy świąteczne i napić się grzanego wina. Są stoiska z produktami regionalnymi. Dla części bielszczan jest to okazja, aby zakupić ozdoby choinkowe.
Najmłodsi spędzają czas na karuzeli oraz przy choince rozświetlonej przy pomocy roweru. Jest też Mikołaj, z którym każdy może zrobić sobie zdjęcie. W sali nad „Wagą” odbywają się warsztaty dla dzieciaków. Do pełni szczęścia brakuje tylko śniegu. „Święta na Starówce” zakończą się dziś wieczorem. Szczegółowy program imprezy publikowaliśmy tutaj.
Foto: Krzysztof Dubiel
Reportaż wyświetlono 2230 razy.
Galeria:
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 6
PEPA
POMYSŁ JEST OK . TRZEBA TYLKO MOCNIEJ PROMOWAĆ TĄ IMPREZĘ - SZKODA , ŻE NIE PRZYSZŁO WIĘCEJ OSÓB. LEPIEJ WYDAWAĆ KASE NA CO TAKIEGO NIŻ NA ŚWIĄTECZNE OSWIETLENIE CAŁEGO MIASTA .
waldek
dzięki Bogu że człowiek żyje przeciętnie 70-80 lat inaczej życie było by do bani.
Ofix
Dostaniemy prezenty go od nowego roku, będziemy słono płacić za gaz , prąd , paliwo , żywnosc itd. lista prezentów jest długa .
O_01
Cóż, farmer nic w zimie nie ma (podobno) do roboty, więc wypisuje farmazony. Nic nie przeszkadza wychodzeniu do ludzi, ale też nic nie powinno przeszkadzać w kultywowaniu naszej, chrześcijańskiej tradycji. Wszak św. Mikołaj był biskupem - czyż nie? Toż przecież od lat ta nasza tradycja niesie prawdziwe "coś innego", aniżeli ten paskudny konsumpcjonizm, to prawdziwe "coś innego" daje impuls do wyjścia do ludzi i robienia czegoś konstruktywnego...
farmer
Domyślam się, że zamiast tego 'krasnala' miał siedzieć ksiądz, a w zasadzie biskup... Mnie też denerwuje, wypychanie choćby Nocy Kupały czy Dziadów, ale bywają takie momenty, że trzeba poluźnić poślady, a nie spinać jeszcze bardziej. Dla dzieciaków raz w roku jest to coś innego niż narzekający rodzice na lewo i prawo. A ta hamburgerowa moda prócz konsumpcjonizmu niesie jak dla tych dzieciaków tak dla starszych i dorosłych coś innego raz w roku. Przynajmniej raz w roku jesteśmy nagabywani do tego, aby zrobić coś konstruktywnego i wyjść do ludzi. A to czy pójdziemy do sklepu czy zwrócimy się w stronę drugiej osoby czy będziemy siedzieć na zwartych pośladach i narzekać, zależy od nas.
O_01
No a gdzież ten Mikołaj? Ja na fotkach (a i na Rynku) widzę jedynie jakiegoś wyrośniętego krasnala! Wszak św. Mikołaj był biskupem - dlaczego ta hamburgerowa kultura wypiera nasze prawdziwe tradycje?


























Klauzula informacyjna ›