W ostatnim czasie bielscy stróże prawa prowadzą wzmożone kontrole młodocianych, których wygląd zbieżny jest z rysopisami sprawców ostatnich napadów na sklepy na terenie Bielska-Białej. Tak też było wczoraj o godzinie 16.00, gdy patrol przystąpił do legitymowania wałęsającego się po bielskim dworcu młodego mężczyzny. Na widok mundurów nałożył kaptur na głowę, usiłując za wszelką cenę uniknąć kontroli. Po wylegitymowaniu i sprawdzeniu jego danych osobowych okazało się, iż nieletni uciekł z placówki wychowawczej pod Wrocławiem. Od tego momentu zaczęły się problemy policjantów, bowiem jeden z małych, podwrocławskich komisariatów, który poszukiwał uciekiniera – nie dysponował w tym czasie patrolem mogącym przekonwojować zatrzymanego do placówki wychowawczej. A nieletni – zgodnie z obowiązującymi aktualnie przepisami - nie mógł też zostać umieszczony w Izbie Dziecka, w Pogotowiu Opiekuńczym, ani innych ośrodkach wychowawczych. W takich sytuacjach nawet Sądy Rodzinne bezradnie rozkładają ręce, pozostawiając rozwiązanie problemu Policji. Ostatecznie policjanci zmuszeni byli błyskawicznie zorganizować konwój nieletniego do Wrocławia. Koszty konwoju to blisko 500 złotych, a także dzienne uposażenie każdego z jadących w nim policjantów, którzy zamiast pełnić w tym czasie aktywną służbę na terenie miasta – wyłączeni zostali na kilkanaście godzin ze swoich czynności.