Setki zawodników z kilku krajów walczyły w miniony weekend na matach w hali pod Szyndzielnią. Walki odbywały się w miłej atmosferze, lecz bez kurtuazji. Bielska publiczność nie dopisała.

W sobotę w hali pod Szyndzielnią odbyły się IV Międzynarodowe Grand Prix Bielska-Białej w karate WKF. W niedzielę natomiast w tym samym miejscu rozegrano mistrzostwa Polski karate shotokan. Walki toczyły się równolegle na trzech matach, przy czym jedna zarezerwowana była dla dziewcząt. W tym wypadku określenie "słaba płeć" jest bardzo nie na miejscu, bo panie walczyły równie ostro, jak mężczyźni.

Karatecy bardzo dobrze znają zasady fairplay. Traktują przeciwników po rycersku, lecz bez kurtuazji. Dlatego nie obyło się bez kontuzji. Pasjonującym pojedynkom przyglądała się garstka widzów. Bielska publicznośc nie dopisała, co może dziwić, bo ten sport jest naprawdę bardzo widowiskowy.

Foto: Krzysztof Dubiel