Nocna ulewa nie przestraszyła organizatorów II Festiwalu Grilla i Fajerwerków. Na szczęście, pogoda zaczęła się poprawiać i na lotnisku zrobił się gwar.

O dziwo, na skutek ulewy nawierzchnia lotniska nie była nawet bardzo mokra i dlatego uczestnicy największej biesiady na Podbeskidziu nie musieli brodzić w błocie. Organizatorzy przygotowali mnóstwo atrakcji dla najmłodszych: wesołe miasteczo, eurobungee, quady, itp. Dla starszych... śpiewali Indianie. Na grillach przeważały szaszłyki, kiełbasy, golonki, karczki i duszonki, ale były też stoiska z lodami, goframi i watą cukrową. Wszystkie pyszności najchętniej popijano piwem.

Biesiadnicy obserwowali rywalizację kucharzy z bielskich restauracji. Obok odbywały się liczne degustacje. Na koniec przyszedł czas na to, na co niektórzy przyjechali specjalnie, gdy już zaczęło się ściemniać - pokaz sztucznych ogni. Wspaniałe, podniebne show trwało blisko 20 minut.

Foto: Krzysztof Dubiel, Magdalena Dydo

Szczegółowo o imprezie na lotnisku w Bielsku-Białej piszemy w artykule Wielki grill z fajerwerkami