Sądne dni przeżywaja drogowcy. Podczas gdy z nieba płynie piekielny żar, na bielskich ulicach trwa usuwanie zniszczeń, które pozostawiła po sobie powódź. Konfrontacja z drugim żywiołem wyciska z człowieka siódme poty.

Na terenie Bielska-Białej pracuje codziennie kilka ekip z Miejskiego Zarządu Dróg, które usuwają awarie. Niektóre są skutkami niedawnej powodzi, a do innych doszło w ostatnich godzinach. Na drogach gminnych spotkać można siedem brygad oraz trzy na powiatowych. Nasz fotoreporter obserowował roboty w dwóch miejscach. Na ulicach Konwojowej i Kukułek dziury łatały niewielkie, kilkuosobowe ekipy. W obu przypadkach był podobny problem - pękła rura i wodę wyrzucało na drogę.

Ziemia wokół studzienek zapadła się na dwa metry. Robotnicy pracowali skapąni we własnym pocie, bo z nieba lał się piekileny żar. Kukułek na czas usuwania awarii zamknięto dla ruchu,  a na Konwojowej czynny był jeden pas.

Foto: Krzysztof Dubiel