Ustały ulewne deszcze i 38. Tydzień Kultury Beskidzkiej ruszył w sobotę w pełnym słońcu. Zgodnie z kilkuletnim zwyczajem, nie było oficjalnego otwarcia na jednej z estrad. Wszystkie wystartowały niezależnie od siebie, choć tym razem wyjątkowo bez estrady w Makowie Podhalańskim. Odcięta przez kilka dni przez wodę miejscowość wycofała się z Tygodnia Kultury Beskidzkiej. W Wiśle, Szczyrku i Oświęcimiu prowadzone są zbiórki dla powodzian. Przyłączyć się ma także Żywiec, sam dotknięty żywiołem. Najwcześniej parada folkloru rozpoczęła się w Wiśle. Korowód zespołów ruszył już o 15.00, a koncert rozpoczął się dwie godziny później. Poza folklorem rodzimym w sobotę podziwiano zespoły z Ukrainy i z Wysp Kanaryjskich. W niedzielę aplauz zdobyła grupa z Nowej Zelandii. Mimo wcześniejszego poważnego zagrożenia powodziowego przez weekend bez zakłóceń odbywały się koncerty w amfiteatrze Pod Grojcem w Żywcu. Królował folklor górski, gdyż odbywa się tam 32. Festiwal Folkloru Górali Polskich. Z powodu powodzi 4 spośród 27 grup wycofały się z festiwalu. W Szczyrku i Oświęcimiu królował folklor mieszany. Były grupy beskidzkie, podhalańskie, śląskie oraz Maorysi, Litwa, Wyspy Kanaryjskie i Mołdawia. Wczoraj koncert w Szczyrku poprzedził kolorowy korowód zespołów. Tydzień Kultury Beskidzkiej potrwa do niedzieli.