Nad wybudowaniem w Bielsku – Białej sztucznego lodowiska zawisło najwyraźniej jakieś fatum – termin planowanego oddania ślizgawki do użytku znów został przesunięty, a kto wie, czy nie będziemy na nią musieli poczekać aż do następnej zimy. Pierwszym z problemów, jakie pojawiły się ostatnimi czasy w tej kwestii są zmiany w obowiązującym prawie, skutkiem których gmina nie może sama sobie wydać pozwolenia na budowę. W tym przypadku pozwolenie takie wystawi Bielsku – Białej sąsiednia gmina Kozy, a w związku z całą procedurą czas oczekiwania na możliwość rozpoczęcia prac budowlanych nieco się przedłuży. O wiele poważniejszą kwestią są natomiast protesty mieszkańców z ul. Konopnickiej, których domy przylegają do terenów Panoramy, na których wybudowane ma zostać lodowisko. Dla protestujących już sąsiedztwo basenu w lecie jest uciążliwe, tym bardziej nie chcą więc hałasów zimą. W tej sytuacji władze miasta musiały podjąć decyzję, że lodowisko nie powstanie w pobliżu wejścia na teren Panoramy, tak jak planowano, ale w głębi obiektu. I tu do akcji wkroczył konserwator zabytków, który nie godzi się na tę lokalizację, bo nie pasuje ona do zabytkowej formy kąpieliska. Lodowisko miejskie, a właściwie jego brak kolejny już sezon decydować będzie niewątpliwie o niepochlebnych ocenach mieszkańców dla władz Bielska – Białej - tym bardziej, że obietnice w tej sprawie składane były przez przedstawicieli Zarządu Miasta już wiele miesięcy temu