"Żywoty świętych i wytyczne do kazań" - bardzo cenny inkunabuł powstały 30 lat po wynalezieniu druku - odkryto w bibliotece muzeum w Bielsku-Białej. To jedna z najstarszych ksiąg znajdujących się na Śląsku.
Ta cenna pozycja znajduje się w zbiorach muzealnej Biblioteki Fachowej w Bielsku już od ponad 20 lat. Tyle że nikt nie miał pojęcia o jej wartości. Otóż bibliotekarz zapisał w księdze inwentarzowej zakupioną w 1979 r. książkę jako starodruk z połowy XVII w. Zasugerował się datą 1647, wytłoczoną na licu oprawy. Tymczasem okazuje się, że "Żywoty świętych" już w czasie bicia daty na okładce były starodrukiem. To inkunabuł, czyli dzieło powstałe przed 1501 r.
Do odkrycia doszło przypadkiem w czasie porządkowania zbiorów bibliotecznych. - Rzuciły mi się w oczy gotyckie czcionki, nietypowy układ kolumn, ręcznie malowane, posrebrzane inicjały - mówi Krzysztof Gołaszewski, kierownik Biblioteki Fachowej. -Karty tytułowej nie ma, a podtytułowa jest także w stylu gotyckim.
Doszedł do wniosku, że data na okładce nie wskazuje rzeczywistego czasu powstania książki. Zaczął uważnie przeglądać dzieło i na samym końcu odkrył zapis w języku łacińskim: "Pracę szczęśliwie ukończono w 1485 roku". Skonsultował to ze znawcą łaciny, ks. Józefem Sanakiem z Bielska. Nie było wątpliwości. - Księga liczy sobie 516 lat. Powstała 30 lat po wynalezieniu druku - opowiada Gołaszewski.
"Żywoty świętych" mają 586 stron. Księgę oprawioną w deski obciągnięte białą skórą wydrukowano w oficynie Petrusa de Palude w Strasburgu lub Bazylei. Wcześniej znajdowała się w zbiorach XVI-wiecznego kościoła św. Marcina w Pisarzowicach koło Bielska. Założycielem parafii był zamożny, wykształcony pleban Grzegorz Jan Zdziewojski, który gromadził starodruki. Nabył m.in. znalezisko z muzeum. W zabytkowym "Inwentarzu Pisarzowickim", opisującym zbiory parafii, księga widnieje na 10. miejscu jako antyk. - To najstarsza drukowana księga w Bielsku i jedna z najstarszych na Śląsku - mówi Gołaszewski.
Po konserwacji inkunabuł będzie można zobaczyć w muzeum na krótkiej wystawie.
/gazeta.pl/