Pierwsi klienci pojawili się wczoraj przed hipermarketem Hypernova na Sarnim Stoku w Bielsku już o 7.00. Pierwszy wypadek na rondzie przed hipermarketem zdarzył się około 9.00. Dwa auta skasowały słup oświetleniowy. Pewnie kierowcy zagapili się, spoglądając na tłumy zdążające do centrum handlowego. - Przyszedłem z ciekawości, bo nie byłem jeszcze w takim dużym sklepie - powiedział 17-letni Przemek. Z grupą kolegów ,urwał" się z dwóch pierwszych lekcji, żeby zdążyć na otwarcie hipermarketu. - W weekend przyjadę razem z rodzicami - stwierdził. Punktualnie o 9.00 z innymi oczekującymi spokojnie wszedł do sklepu. Wszystko było zapięte prawie na ostatni guzik. Jedynie na stoiskach jubilerskich na wystawach układano ostatnie towary. - O rany, ale to wielkie! - zachwycała się 15-letnia Kasia i razem z koleżanką poszła zobaczyć ubrania do jednego ze sklepów odzieżowych w galerii handlowej.
Większość klientów kierowała się natychmiast do części spożywczej, zachęcana rozmaitymi promocjami. Każdy otrzymywał różę. Oblegane były głównie stoiska ze słodyczami i wędlinami. - Podoba mi się. Czysto, wszędzie są wskazówki, gdzie i co się znajduje, jest dużo miejsca pomiędzy regałami. Nie trzeba się przeciskać z wózkiem - powiedziała pani Halina z Mazańcowic. Zakupy w Centrum Handlowym Sarni Stok zaplanowała już dawno. Przyjechała z dwiema córkami. - Oprócz jedzenia kupię im od razu prezenty pod choinkę. Starszej kurtkę, a młodszej pewnie zabawki - dodała.
Zaskoczona cenami obuwia była Grażyna Kubica z Wapienicy. - Chciałam kupić buty na zimę, ale są dla mnie za drogie.
Przed wejściem do Media Markt tłumek był większy niż przed Hypernovą. - Ile mogę kupić na zapas artykułów spożywczych? Telewizor czy komputer po naprawdę promocyjnych cenach to co innego - uzasadniał młody człowiek swoje zainteresowanie mającym się otworzyć za kilkanaście minut obiektem. Wśród oczekujących przeważali młodzi mężczyźni, nie brakowało też całych rodzin, pojawiła się klasa, która postanowiła w ten sposób spędzić wagary.
Małe zamieszanie zrobiło się tuż po otwarciu Centrum Sarni Stok. Okazało się, że tylko z wózkami Media Marktu można robić w nim zakupy. Na szczęście obok kas czekały plastikowe koszyki, które sprawę rozwiązały. Tłum rzucił się do środka. Technika zakupów była różna. Niektórzy kierowali się w określone miejsca, ładowali na wózek kilka pudeł i po kilku minutach zdążali do kasy. - Już kilka dni temu wybrałem z reklamowej gazetki to, na czym mi zależy - powiedział nam Jarek Loranc. Inni krążyli po liczącym 3 tys. m. kw. sklepie i zwiedzali go. - Nie mamy konkretnych planów. Gdy zauważymy coś naprawdę wyjątkowego, kupimy - powiedziała nam jedna z trzech wędrujących wspólnie po sklepie kobiet.
- Ostra reklama opłaciła się. Jest środek tygodnia, a takie tłumy. Co byłoby gdyby to była sobota? - cieszył się dyrektor bielskiego Media Marktu Harald Kapinos.
Pierwsi goście chwalili dobre oznakowanie stoisk. Nie mieli najmniejszego problemu z trafieniem do poszczególnych sprzętów czy branż. Na wielu wrażenie robiło 30 tysięcy oferowanych płyt kompaktowych. - Takiej ilości jeszcze nie widziałem. O wielu tytułach nie miałem nawet pojęcia - twierdził młody człowiek zafascynowany krążkami.
Dużym zainteresowaniem cieszyło się studio hi-fi, gdzie na dwóch projektorach o przekątnej 62 cale i plazmowym TV o przekątnej 42 cale wyświetlano ,Gwiezdne wojny". Tutaj też wypróbować można każdy zakupiony sprzęt grający. Tuż obok ludzie stali jak zaczarowani patrząc na kilkudziesięciometrową ścianę wypełnioną włączonymi srebrzystymi odbiornikami TV.
/naszemiasto.pl/