Celnicy - przemytnicy.
Trzej celnicy, pracujący w Posterunku Celnym w Skoczowie i na przejściu granicznym w Cieszynie-Boguszowicach, zostali wczoraj zatrzymani przez oficerów Centralnego Biura Śledczego z Katowic. Jeden z nich przepracował w celnictwie 21, dwaj pozostali 7-8 lat. Łączy ich to, że kiedyś pracowali razem.
W środę w Katowicach podejrzani Rafał D. oraz Maciej R. odpowiadali na pytania prokuratorów Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej, a następnie zostali aresztowani na 48 godzin. Trzeci, Mirosław M., trafił do aresztu na trzy miesiące.
Mężczyznom w wieku 30-50 lat zarzuca się współdziałanie z międzynarodowym gangiem przemytników spirytusu. - Mirosławowi M. postawiliśmy trzy zarzuty. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, która nielegalnie sprowadzała do Polski alkohol. Celnik, znając prawdziwą zawartość ciężarówek przejeżdżających przez granicę, potwierdzał, że wiozą stosowaną w budownictwie mączkę marmurową. Umożliwił bezprawne wprowadzenie na polski obszar celny co najmniej 117 tys. litrów spirytusu. Skarb Państwa stracił 7,6 mln zł - tłumaczy prokurator Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.
Prokuratorzy wiedzą o czterech tirach odprawionych "za łapówki" przez Mirosława M. Według prokuratury jego koledzy mają na sumieniu przepuszczenie przynajmniej dwóch transportów. Celników przekupili członkowie grupy złożonej z Niemców, Czechów i Polaków. Przemytnicy przewieźli do kraju około 2 mln litrów spirytusu. Szefowie gangu: mieszkaniec Cieszyna Piotr Z. i jego wspólnik Jarosław S. ze Szczecina wpadli w ręce niemieckiej policji. Obecnie siedzą w tamtejszych więzieniach. Natomiast CBŚ ujęło już 20 podejrzanych. Wśród nich są zarówno organizatorzy procederu, magazynierzy, ludzie zajmujący się dystrybucją oraz celnicy.
- Przestępcy legalnie nabywali spirytus od firm w Portugalii i Włoszech. Konwoje ciężarówek dojeżdżały do przejść granicznych polsko-czeskich lub polsko-niemieckich. Kierowcy mieli podrobione paszporty oraz fikcyjne dokumenty przewozowe. Na tirach umieszczano fałszywe numery rejestracyjne. Między innymi dzięki współdziałaniu z celnikami transporty bez przeszkód wjeżdżały do Polski - tłumaczy prokurator Goławski. Oficjalnie samochody przewoziły materiały budowlane lub alkohol zamówiony przez firmy na Litwie, Łotwie, w Azerbejdżanie. Spirytus nigdy jednak nie dotarł do tych państw. Sprzedając go w Polsce przemytnicy uzyskali przeszło 200 mln zł.
- Cała sprawa kładzie się cieniem na uczciwą i rzetelną pracę celników. To przykre - mówi Elżbieta Gowin rzeczniczka Urzędu Celnego w Cieszynie, w którym pracuje w sumie 1100 osób.
W środę w Katowicach podejrzani Rafał D. oraz Maciej R. odpowiadali na pytania prokuratorów Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej, a następnie zostali aresztowani na 48 godzin. Trzeci, Mirosław M., trafił do aresztu na trzy miesiące.
Mężczyznom w wieku 30-50 lat zarzuca się współdziałanie z międzynarodowym gangiem przemytników spirytusu. - Mirosławowi M. postawiliśmy trzy zarzuty. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, która nielegalnie sprowadzała do Polski alkohol. Celnik, znając prawdziwą zawartość ciężarówek przejeżdżających przez granicę, potwierdzał, że wiozą stosowaną w budownictwie mączkę marmurową. Umożliwił bezprawne wprowadzenie na polski obszar celny co najmniej 117 tys. litrów spirytusu. Skarb Państwa stracił 7,6 mln zł - tłumaczy prokurator Leszek Goławski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.
Prokuratorzy wiedzą o czterech tirach odprawionych "za łapówki" przez Mirosława M. Według prokuratury jego koledzy mają na sumieniu przepuszczenie przynajmniej dwóch transportów. Celników przekupili członkowie grupy złożonej z Niemców, Czechów i Polaków. Przemytnicy przewieźli do kraju około 2 mln litrów spirytusu. Szefowie gangu: mieszkaniec Cieszyna Piotr Z. i jego wspólnik Jarosław S. ze Szczecina wpadli w ręce niemieckiej policji. Obecnie siedzą w tamtejszych więzieniach. Natomiast CBŚ ujęło już 20 podejrzanych. Wśród nich są zarówno organizatorzy procederu, magazynierzy, ludzie zajmujący się dystrybucją oraz celnicy.
- Przestępcy legalnie nabywali spirytus od firm w Portugalii i Włoszech. Konwoje ciężarówek dojeżdżały do przejść granicznych polsko-czeskich lub polsko-niemieckich. Kierowcy mieli podrobione paszporty oraz fikcyjne dokumenty przewozowe. Na tirach umieszczano fałszywe numery rejestracyjne. Między innymi dzięki współdziałaniu z celnikami transporty bez przeszkód wjeżdżały do Polski - tłumaczy prokurator Goławski. Oficjalnie samochody przewoziły materiały budowlane lub alkohol zamówiony przez firmy na Litwie, Łotwie, w Azerbejdżanie. Spirytus nigdy jednak nie dotarł do tych państw. Sprzedając go w Polsce przemytnicy uzyskali przeszło 200 mln zł.
- Cała sprawa kładzie się cieniem na uczciwą i rzetelną pracę celników. To przykre - mówi Elżbieta Gowin rzeczniczka Urzędu Celnego w Cieszynie, w którym pracuje w sumie 1100 osób.
Artykuł wyświetlono 1010 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›