Kilka ton podrobionej odzieży znanych firm zatrzymali cieszyńscy celnicy. Mówią, że dawno nie wyłapali tak wielkiej liczby podróbek.
Ciężarówka wyładowana paczkami z odzieżą podjechała na przejście graniczne w Cieszynie-Boguszowicach. Kupione w Turcji ubrania jechały do podwarszawskiego importera. Było ich w sumie 13 ton. Transport jechał legalnie, towar został zgłoszony do odprawy. Był wyceniony na 95 tys. marek.
Celnicy zaczęli jednak przeglądać ubrania. Zauważyli, że część z nich mimo kiepskiej jakości ma metki bardzo znanych firm odzieżowych. Po oględzinach stwierdzili, że nie są to oryginalne produkty, ale podróbki. - To były bluzy, spodnie, koszulki polo i swetry. Miały metki takich firm, jak: Lacoste (z charakterystycznym krokodylkiem), a także Nike, Adidas, Hugo Boss, Wrangler - mówi Elżbieta Gowin, rzecznik prasowy Urzędu Celnego w Cieszynie.
Towar został zatrzymany, a celnicy operacyjni zaczęli go przeliczać. Zajęło im to kilkadziesiąt godzin. Ostatecznie doliczono się ponad 7 tys. podrobionych ubrań, czyli kilku ton odzieży. - To jedna z największych partii podróbek, jakie zatrzymaliśmy - mówi Gowin.
O przechwyceniu podróbek Urząd Celny zgodnie z przepisami powiadomił polskich przedstawicieli firm, których znaki zostały wykorzystane przy ubraniach. To oni mogą teraz wystąpić o ukaranie nieuczciwego importera. O tym, co stanie się z zatrzymaną odzieżą, zdecyduje sąd. - Po usunięciu fałszywych metek mogą trafić do domów pomocy społecznej, domów dziecka albo zostaną zniszczone - mówi Gowin.
/gazeta.pl/