Kasa topnieje
Intensywne opady śniegu pod koniec ubiegłego i na początku tego roku spowodowały, że większość gmin na Podbeskidziu w całości wydała już pieniądze przeznaczone na odśnieżanie dróg. Wyjątkiem są duże miasta, takie jak Bielsko-Biała, gdzie na razie starcza na ten cel funduszy.
- Na odśnieżanie miasta i utrzymanie czystości mamy w tym roku 6,1 mln zł. Na razie wydaliśmy 1,6 mln zł. Powinniśmy więc zmieścić się w limicie - poinformowano nas w Wydziale Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska bielskiego Urzędu Miasta.
Także mieszkańcy Cieszyna nie muszą na razie obawiać się, że zasypie ich śnieg. Od 23 listopada miasto wydało na walkę z białym puchem 162 tys. zł. Służby komunalne zużyły 100 ton piachu i 300 ton soli.
- Już wiemy, że z tego powodu będziemy mieli znacznie mniej pieniędzy na bieżące utrzymanie dróg. Nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich 20 lat zima tak się dała wszystkim we znaki. Bez wytchnienia pracuje u nas cały czas 40 osób - stwierdził Józef Szyguda, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Cieszynie. W czternastu sołectwach gminy Jasienica na odśnieżanie, prócz zaplanowanych 160 tys. zł, dodatkowo wydano 150 tys. zł.
- Już zastanawiamy się, na co zmniejszyć wydatki, jeżeli nastaną kolejne opady śniegu. Na razie zwróciliśmy się do Ministerstwa Finansów o zwrot tych dodatkowych 150 tys. złotych. Rząd obiecał przecież pomoc - powiedział wójt Janusz Pierzyna.
Resort nie zamierza jednak niczego zwracać. W biurze prasowym Ministerstwa Finansów poinformowano nas, że pod koniec tygodnia do gmin powinny trafić pieniądze. Wcześniej dostaną fundusze, które planowo miały być przesłane w połowie roku. Warszawscy urzędnicy nie ukrywają, że przy dziurze w budżecie państwa wątpliwe jest, by gminy dostały jeszcze w tym roku jakieś pieniądze.
W Jaworzu odśnieżanie kosztowało do tej pory 75 tys. zł. - Wydaliśmy za dużo, ale bezpieczeństwo mieszkańców jest najważniejsze. Nie możemy przecież rozłożyć rąk przed ludźmi i powiedzieć ,Nie ma pieniędzy, więc siedźcie w zaspach" - stwierdził Czesław Wierzbicki, wójt gminy.
Wojciech Czech, wójt gminy Radziechowy-Wieprz na Żywiecczyźnie przyznaje, że wydali do tej pory 120 tys. zł, czyli znacznie więcej niż poprzedniej zimy. Czech spodziewa się, że jeśli tak dalej pójdzie, to koszty mogą być jeszcze trzykrotnie wyższe. Nie tylko gminom opustoszały kasy. Także dyrekcja bielskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej zastanawia się, jak nadrobić straty w wysokości 150 tys. zł. - Pieniądze wydaliśmy m.in. na paliwo, którego jadące wolno autobusy zużywały znacznie więcej. Dlatego teraz staramy się poszerzać usługi, aby uzupełnić braki - stwierdził Wiesław Budzowski, zarządca komisaryczny bielskiego PPKS. Poważne straty finansowe odnotował także żywiecki PPKS, nie tylko z powodu nie sprzedanych biletów, ale także naprawy autobusów, które lądowały w rowach.
/naszemiasto.pl/
- Na odśnieżanie miasta i utrzymanie czystości mamy w tym roku 6,1 mln zł. Na razie wydaliśmy 1,6 mln zł. Powinniśmy więc zmieścić się w limicie - poinformowano nas w Wydziale Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska bielskiego Urzędu Miasta.
Także mieszkańcy Cieszyna nie muszą na razie obawiać się, że zasypie ich śnieg. Od 23 listopada miasto wydało na walkę z białym puchem 162 tys. zł. Służby komunalne zużyły 100 ton piachu i 300 ton soli.
- Już wiemy, że z tego powodu będziemy mieli znacznie mniej pieniędzy na bieżące utrzymanie dróg. Nie pamiętam, żeby w ciągu ostatnich 20 lat zima tak się dała wszystkim we znaki. Bez wytchnienia pracuje u nas cały czas 40 osób - stwierdził Józef Szyguda, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Cieszynie. W czternastu sołectwach gminy Jasienica na odśnieżanie, prócz zaplanowanych 160 tys. zł, dodatkowo wydano 150 tys. zł.
- Już zastanawiamy się, na co zmniejszyć wydatki, jeżeli nastaną kolejne opady śniegu. Na razie zwróciliśmy się do Ministerstwa Finansów o zwrot tych dodatkowych 150 tys. złotych. Rząd obiecał przecież pomoc - powiedział wójt Janusz Pierzyna.
Resort nie zamierza jednak niczego zwracać. W biurze prasowym Ministerstwa Finansów poinformowano nas, że pod koniec tygodnia do gmin powinny trafić pieniądze. Wcześniej dostaną fundusze, które planowo miały być przesłane w połowie roku. Warszawscy urzędnicy nie ukrywają, że przy dziurze w budżecie państwa wątpliwe jest, by gminy dostały jeszcze w tym roku jakieś pieniądze.
W Jaworzu odśnieżanie kosztowało do tej pory 75 tys. zł. - Wydaliśmy za dużo, ale bezpieczeństwo mieszkańców jest najważniejsze. Nie możemy przecież rozłożyć rąk przed ludźmi i powiedzieć ,Nie ma pieniędzy, więc siedźcie w zaspach" - stwierdził Czesław Wierzbicki, wójt gminy.
Wojciech Czech, wójt gminy Radziechowy-Wieprz na Żywiecczyźnie przyznaje, że wydali do tej pory 120 tys. zł, czyli znacznie więcej niż poprzedniej zimy. Czech spodziewa się, że jeśli tak dalej pójdzie, to koszty mogą być jeszcze trzykrotnie wyższe. Nie tylko gminom opustoszały kasy. Także dyrekcja bielskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej zastanawia się, jak nadrobić straty w wysokości 150 tys. zł. - Pieniądze wydaliśmy m.in. na paliwo, którego jadące wolno autobusy zużywały znacznie więcej. Dlatego teraz staramy się poszerzać usługi, aby uzupełnić braki - stwierdził Wiesław Budzowski, zarządca komisaryczny bielskiego PPKS. Poważne straty finansowe odnotował także żywiecki PPKS, nie tylko z powodu nie sprzedanych biletów, ale także naprawy autobusów, które lądowały w rowach.
/naszemiasto.pl/
Artykuł wyświetlono 901 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›