Skocznia ma mieć parametry K 10, 20 i 35, a więc raczej niewiele. Jednak i tak skoczek będzie musiał przelecieć z jednej gminy do drugiej. Próg jest bowiem w Wilkowicach, a zeskok w Bielsku-Białej.
Skocznia należy do LKS Klimczok z Bystrej leżącej w gminie Wilkowice. To macierzysty klub Łukasza Kruczka, kolegi z reprezentacji Adama Małysza. Obiekt jest jednak w opłakanym stanie, bo czas i turyści-wandale (skocznia leży w masywie Koziej Górki, gdzie jest kilka szlaków górskich) dokonali dzieła zniszczenia.
Teraz, po sukcesach Małysza i narodowym zainteresowaniu skokami, jest szansa na wsparcie finansowe dla odbudowy skoczni. Aby LKS Klimczok dostał jednak pieniądze z funduszy centralnych, musi stać się właścicielem całej ziemi pod skocznią. I wtedy okazało się, że właścicielami są dwie gminy: Wilkowice i Bielsko-Biała. W Wilkowicach skoczkowie będą nabierać prędkości, ale ewentualne rekordy osiągną już na ziemi bielskiej.
Nie zawsze tak było. Kiedyś skocznia w całości leżała w Bystrej, a więc w gminie Wilkowice. Jednak kilka lat temu w zamian za podłączenie do bielskiej sieci kanalizacyjnej (odpadł koszt budowy oczyszczalni) Wilkowice przekazały kilkaset hektarów. Znalazł się tam też fragment skoczni.
- Na 10 hektarach od Bielska można będzie zbudować skocznię, przede wszystkim dla najmłodszych zawodników, a także przygotować teren rekreacyjny - wyjaśniał nam prezes LKS Klimczok Zbigniew Banet. - Jest dobra wola władz Bielska i myślę, że wtedy znów ziemia pod skocznią przejdzie do gminy Wilkowice - przypuszcza prezes Banet.
- Chcemy przekazać teren pod skocznią dla klubu, choć chyba nie tak dużo. Zależy nam bowiem, aby profesjonalny obiekt tego typu był łatwo dostępnym dla mieszkańców Bielska - powiedział "Trybunie Śląskiej" Józef Heczko, odpowiedzialny w bielskim Ratuszu za sport.
Nawet jednak wtedy w dalszym ciągu rozbieg będzie w Bystrej a zeskok w Bielsku-Białej. - Granice administracyjne gmin zmienia premier, to bardzo skomplikowana procedura. Już lepiej, aby skoczkowie latali jak samoloty: z jednej miejscowości do drugiej - dodaje Heczko.
/naszemiasto.pl,TŚ/