Bielska młodzież chce urządzić klub w Zameczku
Czy zdewastowany, opuszczony budynek przy ul. Lompy stanie się miejscem spotkań bielskiej młodzieży? Kilkudziesięciu młodych ludzi zakłada właśnie stowarzyszenie, które ma się opiekować zabytkową willą.
- Chcemy najpierw wyremontować budynek, a potem urządzić w nim klub młodzieżowy - tłumaczy Katarzyna Żurek, uczennica technikum gastronomicznego.
Zameczek wybudowano w latach 20. Kiedyś było w nim przedszkole bielskiej Befamy. Od początku lat 90. stoi opustoszały. Z dawnej świetności niewiele już zostało - resztki drewnianego wystroju pomieszczeń, zdobiony kominek, parkiety na podłogach. Tylko w dwóch oknach są całe szyby, resztę wybili wandale. W dodatku w środku jest prawdziwa melina, w której nocują narkomani, dzieciaki uciekające z domów czy ludzie poszukiwani przez policję. Zadbać o budynek nie ma komu, bo spadkobiercy właścicieli mieszkają za granicą. Dlatego właśnie bielska młodzież postanowiła zaopiekować się zrujnowanym budynkiem.
- Zaczęliśmy od sprzątania - opowiada Dominika Faroń, koleżanka Kasi Żurek. - Na początku sprzątaliśmy we trójkę, potem zaczęli przychodzić coraz to nowi ludzie.
Przychodzili prawie codziennie, do wielkich worów na śmieci pakowali zużyte strzykawki, butelki po wódce, a nawet ludzkie odchody. Na jedną górę wysypali wyniesiony z pomieszczeń gruz i stare deski. Teraz uprzątnięte śmieci trzeba jeszcze wywieźć. Deskami zabili wejście od tyłu. Z przodu chcą założyć kłódkę. Dzięki temu Zameczek ma już nie być meliną, bo nikt niepowołany nie będzie mógł wejść do środka.
- Udało mi się skontaktować z pełnomocnikiem właścicieli budynku. Wstępnie zgodził się na to, żeby wydzierżawić nam nieodpłatnie willę w zamian za remont i opiekę nad nią - opowiada Kasia Żurek.
Entuzjastycznie nastawiona młodzież chce zaopiekować się willą przez następnych 10 lat. Nie przeraża ich nawet konieczność generalnego remontu. Mówią, że wiele rzeczy zrobią sami. Tata jednego z nich ma firmę budowlaną i obiecał, że wspomoże ich różnymi potrzebnymi do remontu materiałami.
- Tak myślimy, że na dole można by urządzić miejsce spotkań młodzieży. Na górze chcemy otworzyć galerię - snuje plany Zosia Lekki.
- Będziemy urządzać happeningi, koncerty, a dochód z nich pójdzie na utrzymanie budynku - dodaje Kasia Żurek.
Młodzież opiekująca się Zameczkiem mówi, że dorośli patrzą na ich plany trochę z przymrużeniem oka.
- Ale przecież udało nam się już coś zrobić. Postanowiliśmy, że zorganizujemy koncert dla bielskiego schroniska dla zwierząt i udało się. Zebraliśmy 800 zł, za co kupimy budy i jedzenie dla psów - opowiada Mateusz Trzeciak.
/gazeta.pl/
- Chcemy najpierw wyremontować budynek, a potem urządzić w nim klub młodzieżowy - tłumaczy Katarzyna Żurek, uczennica technikum gastronomicznego.
Zameczek wybudowano w latach 20. Kiedyś było w nim przedszkole bielskiej Befamy. Od początku lat 90. stoi opustoszały. Z dawnej świetności niewiele już zostało - resztki drewnianego wystroju pomieszczeń, zdobiony kominek, parkiety na podłogach. Tylko w dwóch oknach są całe szyby, resztę wybili wandale. W dodatku w środku jest prawdziwa melina, w której nocują narkomani, dzieciaki uciekające z domów czy ludzie poszukiwani przez policję. Zadbać o budynek nie ma komu, bo spadkobiercy właścicieli mieszkają za granicą. Dlatego właśnie bielska młodzież postanowiła zaopiekować się zrujnowanym budynkiem.
- Zaczęliśmy od sprzątania - opowiada Dominika Faroń, koleżanka Kasi Żurek. - Na początku sprzątaliśmy we trójkę, potem zaczęli przychodzić coraz to nowi ludzie.
Przychodzili prawie codziennie, do wielkich worów na śmieci pakowali zużyte strzykawki, butelki po wódce, a nawet ludzkie odchody. Na jedną górę wysypali wyniesiony z pomieszczeń gruz i stare deski. Teraz uprzątnięte śmieci trzeba jeszcze wywieźć. Deskami zabili wejście od tyłu. Z przodu chcą założyć kłódkę. Dzięki temu Zameczek ma już nie być meliną, bo nikt niepowołany nie będzie mógł wejść do środka.
- Udało mi się skontaktować z pełnomocnikiem właścicieli budynku. Wstępnie zgodził się na to, żeby wydzierżawić nam nieodpłatnie willę w zamian za remont i opiekę nad nią - opowiada Kasia Żurek.
Entuzjastycznie nastawiona młodzież chce zaopiekować się willą przez następnych 10 lat. Nie przeraża ich nawet konieczność generalnego remontu. Mówią, że wiele rzeczy zrobią sami. Tata jednego z nich ma firmę budowlaną i obiecał, że wspomoże ich różnymi potrzebnymi do remontu materiałami.
- Tak myślimy, że na dole można by urządzić miejsce spotkań młodzieży. Na górze chcemy otworzyć galerię - snuje plany Zosia Lekki.
- Będziemy urządzać happeningi, koncerty, a dochód z nich pójdzie na utrzymanie budynku - dodaje Kasia Żurek.
Młodzież opiekująca się Zameczkiem mówi, że dorośli patrzą na ich plany trochę z przymrużeniem oka.
- Ale przecież udało nam się już coś zrobić. Postanowiliśmy, że zorganizujemy koncert dla bielskiego schroniska dla zwierząt i udało się. Zebraliśmy 800 zł, za co kupimy budy i jedzenie dla psów - opowiada Mateusz Trzeciak.
/gazeta.pl/
Artykuł wyświetlono 1023 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›