Narciarski skansen
Serce się kraja, kiedy oglądamy nieczynny wyciąg na Dębowcu i ruiny tego, co kiedyś było wyciągiem na Saharze. To wstyd dla miasta, które chce się nazywać turystyczną stolicą Podbeskidzia.
Kolejka linowa na Szyndzielnię wygląda w miarę nowocześnie. Jedzie się przyjemnie, choć wolno. Trochę odstrasza cena - bilet normalny w jedną stronę kosztuje 15 zł. Na tym jednak kończy się lokalna nowoczesność. Okolice górnej stacji kolejki przypominają teren opuszczony przez człowieka. Życie zaczyna się dopiero kilkaset metrów wyżej. Od wielu, wielu lat stoi tam mały wyciąg. Choć stok jest idealny do nauki narciarstwa, to tłumów w tym miejscu nie spotkamy.
Wytrawni narciarze tym bardziej nie mają czego szukać na Szyndzielni. Po niegdyśniejszej atrakcji, jaką stanowił stok Sahara, pozostał tylko drogowskaz oraz troszkę betonu i żelaza wśród zarastających je drzew i krzaków. Na Dębowcu też bez rewelacji. Wyciąg stoi, a wszystko wokół przypomnina czasy, kiedy jeździło się na struganych nartach. Głównymi użytkowanikami Dębowca są emeryci oraz dzieci na "jabłuszkach".
To wstyd dla miasta, że umiało zmarnować taki potencjał. Zwłaszcza, że wielu z nas pamięta swoje pierwsze kroki na nartach stawiane właśnie na Dębowcu, kiedy wyciąg jeszcze działał. Za dwa lata zimowe życie na Dębowcu znowu ożyje. Radość z tego powodu przyćmiewa jednak smutna decyzja o rezygnacji z planów zagospodarowania Szyndzielni.
Foto: Krzysztof Dubiel
Kolejka linowa na Szyndzielnię wygląda w miarę nowocześnie. Jedzie się przyjemnie, choć wolno. Trochę odstrasza cena - bilet normalny w jedną stronę kosztuje 15 zł. Na tym jednak kończy się lokalna nowoczesność. Okolice górnej stacji kolejki przypominają teren opuszczony przez człowieka. Życie zaczyna się dopiero kilkaset metrów wyżej. Od wielu, wielu lat stoi tam mały wyciąg. Choć stok jest idealny do nauki narciarstwa, to tłumów w tym miejscu nie spotkamy.
Wytrawni narciarze tym bardziej nie mają czego szukać na Szyndzielni. Po niegdyśniejszej atrakcji, jaką stanowił stok Sahara, pozostał tylko drogowskaz oraz troszkę betonu i żelaza wśród zarastających je drzew i krzaków. Na Dębowcu też bez rewelacji. Wyciąg stoi, a wszystko wokół przypomnina czasy, kiedy jeździło się na struganych nartach. Głównymi użytkowanikami Dębowca są emeryci oraz dzieci na "jabłuszkach".
To wstyd dla miasta, że umiało zmarnować taki potencjał. Zwłaszcza, że wielu z nas pamięta swoje pierwsze kroki na nartach stawiane właśnie na Dębowcu, kiedy wyciąg jeszcze działał. Za dwa lata zimowe życie na Dębowcu znowu ożyje. Radość z tego powodu przyćmiewa jednak smutna decyzja o rezygnacji z planów zagospodarowania Szyndzielni.
Foto: Krzysztof Dubiel
Reportaż wyświetlono 2861 razy.
Galeria:
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 18
Muffi
ha ha ha ha,chyćmy sie za ręce i zatańczmy razem wokół ogniska z planów i dokumentacji technicznej projektu,la la la la :D
lolek
Sorry nie usunęliście postu tylko był na 2giej stronie, przepraszam Twórców Portalu :)
lolek
Gratuluje Twórcom portalu cenzury - usuwacie posty w których nikogo się nie obraża, ani nie używa żadnych inwektyw. Gratulacje. Wracając do tematu: to gaja z tego co wiem niczego tutaj nie zablokowała tylko włodarze w katowicach oraz fakt, że te tereny są w programie natura 2000. Może jak będzie za duży mróz to Gaje też będziecie o to obwiniać ?
Forplay
Mnie zastanawia do kogo autor artykułu ma pretensje o taki stan rzeczy. To nie miasto zaniedbało Szyndzielnię i Dębowiec ale głupie przepisy które pozwalają jakimś pseudo ekologom blokować rozwój turystyki. W okolicach niszczy się lasy ale GAJA blokuje to co nie wpłynęłoby negatywnie na okolicę a jedynie uatrakcyjniło okolicę.
lope
Włodarze BB zawsze mieli gdzieś potrzeby mieszkańców i turystów, dlatego to miasto takie zapyziałe, choć ostatnio trochę się zmienia. Oszołomy albo cynicy z Gai tylko wykorzystali indolencję władz miasta.
dzg
To wszystko działa nieco inaczej - jeśli można coś zrobić to właśnie metodami klubu G. Trzeba zainicjować akcję przeciwko działalności klubu w naszym regionie. Zapewniam, że finansowaniem takiej akcji jest zainteresowanie wiele środowisk, (w tym biznesu) które bezpośrednio jak i pośrednio ponoszą koszty funkcjonowania organizacji ekologicznych.
sqwit
Ta polska i cała "gaja" jest ładnie mówiąc chora. Na słowacji wytnie sie kilka drzew pod stok narciarski a póżnie sadzą następne gdzie indziej. A tak w ogóle to gaji wcale nie zależy na pieniądzach.Przypną się do drzew na kilka godzin dostaną kasę do ręki po kryjomu i sa zadowoleni!!!!
4645
nie znam się ale chyba taki stok narciarski nie jest z betonu i chyba nie zakłóciłby strasznie ekosystemu, przecież na tej Saharze i tak nie ma drzew.
filemon
Jak zwykle eko...szyści merytorycznie podchodzą do sprawy: "zagospodarowanie" to wycięcie wszystkich drzew wokół Bielska, dla nas liczy się tylko kasa, a przejawem sukcesu jest trzymanie za mordę całej Polski w imię wyznawanej przez siebie ideologii i jeszcze robienie na tym kasy. A może by ktoś zauważył, jak niepowtarzalnym pod względem narciarskim stokiem jest Sahara. Wystarczyło ją przedłużyć do dolnej stacji kolejki i bielszczanie nie musieliby jeździć do Szczyrku. Ileż mniej spalin poszłoby do atmosfery moi kochani ekolodzy. Tyle samo drzew można posadzić gdzie indziej, zwłaszcza, że Beskidy itak czeka masowa wycinka świerka na skalę dotąd niespotykaną.
Karol
Jakieś kilka lat temu dzwoniłem do kluba Gaja ponieważ w jednym z ogrodów w BB biegały zaniedbane psy. Psów było koło siedmiu, nie miały dostępu do wody a było upalne lato, mnozyły się między sobą, przypadkowi przechodnie karmili je. Pomogli mi w ten sposób że kazali dzwonić do Straży Miejskiej. Wtedy zrozumiałem jak to działa...
100% BB
Niech sie GAJA wytłumaczy, jak podała nie dawno jedna ze stacji radiowych jeden wpływowy biznesmen w Zieleńcu, zrobił wycinkę pod kompleks wyciągów narciarskich bez wymaganych zezwoleń. Gdzie była GAJA, Lasy Państwowe, jak to jest że gdzie jest osoba prywatna tam mozna wszystko załatwić dosłownie, dlaczego w jednym wolno a innym nie? Dlaczego Gaja interweniuje tam gdzie inwestuje państwo czy gmina a na prywatnego juz siły nie wystarczy?
Muffi
Jak ja sie ciesze że nic nie wyszło z tych planów :D, może gdybym umiał jeździć na nartach ,albo byłbym bebokiem na desce to miałbym inne zdanie,ale nie jestem i nie umiem i wole chodzić po górach :)
Jan ekologiczny
Klub G.trzy osoby /2008 r /na etacie ,składki członkowskie 211 zł/2008/ zł,przychód środków prawie 1 342 000 zł /2008 r/,wysłanych listów 60 000 szt/2008 r/.Trzeba się było uczyć pisać żeby trzymać z mordę całą Polskę
lolek
Tak, zabetonujcie wszystko i wytnijcie wszystkie drzewa w okół miasta, po to żeby można było sobie półtora miesiąca w roku pojeździć na nartach i zarobić trochę "dutków". Za to przez resztę roku wycieczka na Szyndzielnię przypominałaby wyjście na betonowe osiedle. Przecież jak tylko zima się kończy i są cieplejsze dni, bardzo wiele rodzin jedzie tam na górę odpocząć wśród przyrody, ale dla Was (popierający to tzw. zagospodarowanie) liczy się tylko kasa i krótkowzroczne myślenie.
wyborny
Zdecydowała regionalna dyreksja ochrony środowiska w katowicach. Po co bawimy się w wybory prezydenta miasta skoro nasi wybrańcy nie potrafią przygotować projektu zgodnie z obowiązującym prawem?
filemon
zdecydowała najbardziej demokratyczna spośród wszystkich demokratycznych organów władzy, czyli klub g. Po co bawimy się w wybory samorządowe, wybory prezydenta miasta, skoro wiadomo kto tak naprawdę rządzi w Bielsku-Białej
złomiarz
"żelaza wśród zarastających je drzew i krzaków" - uprzejmie informuję iż ŻELAZO to pierwiastek a w tym przypadku autor miał na myśli ŻELASTWO lub ZŁOM STALOWY




















Klauzula informacyjna ›