Kiedyś występowały tu Śląsk i Mazowsze, a widownia była pełna ludzi. Teraz leśny amfiteatr na Błoniach niszczeje z dnia na dzień i stwarza duże niebezpieczeństwo.
Bielskie Błonia to najpopularniejszy teren rekreacyjny w mieście. W każdy wolny dzień przyjeżdżają tu setki osób. Na dzieci czeka wiele atrakcji. Ledwie kilkadziesiąt metrów od zbudowanych dla nich domków i drabinek stoi leśny amfiteatr.
Sporych rozmiarów obiekt wzniesiono na początku lat 70. Widownia mieściła się na zboczu wzniesienia, scenę podtrzymywała żelazna konstrukcja. Bielszczanie wspominają, że amfiteatr kiedyś ściągał tłumy. - Na niektórych występach nie można było szpilki wetknąć na widowni - mówi spacerująca po Błoniach Zofia Borecka.
Henryk Juszczyk, przewodniczący bielskiej Rady Miejskiej, przypomina, że obiekt gościł kiedyś gwiazdy. - Występowały tu takie zespoły, jak Śląsk czy Mazowsze. Fachowcy mówili, że akustyka jest tu lepsza niż w sopockiej Operze Leśnej. Ściana lasu znakomicie odbijała dźwięki - opowiada.
Zwykle odbywały się tu dwie, trzy imprezy rocznie. Kilka lat temu przestano je w ogóle organizować a obiekt zaczął niszczeć. Dzisiaj jest w fatalnym stanie. Widownia jest pokryta samosiejkami, zdewastowana. Podobnie ze sceną. Zniknęła już część barierek, która zabezpieczała przed spadnięciem z niej kilka metrów w dół. - Tu w każdej chwili może dojść do tragedii. Sam przeganiałem raz dzieciaki, które się tu bawiły. Tylko patrzeć, jak by poleciały w dół - mówi pan Józef, który przychodzi tu na spacery ze swoim wilczurem.
Juszczyk tłumaczy, że amfiteatru nie ma sensu utrzymywać. - Mimo zalet jest niefunkcjonalny. Praktycznie nie ma tu dojazdu, brakuje sanitariatów. To obiekt nie na te czasy. Poza tym leży już w lesie a dźwięki straszyłyby zwierzęta - mówi. - Najlepiej byłoby go rozebrać.
Takie jest też zdanie bielskiego magistratu. - Amfiteatr trzeba będzie rozebrać. Jest w fatalnym stanie, a remontować nie ma go za bardzo po co, bo w Bielsku nie odbywa się przecież na tyle dużo imprez plenerowych. Poza tym Bielskie Centrum Kultury kupiło przenośną scenę, którą w każdym miejscu można postawić - mówi Jacek Kachel, rzecznik prasowy Urzędu Miasta.
/gazeta.pl/