Projekt rekonstrukcji zrobiony na podstawie fragmentów tego, co odkryto na jednej ze ścian w holu Muzeum w Zamku Sułkowskich jest imponujący. To dekoracja iluzjonistyczna przedstawiająca coś w rodzaju balkonu w formie cyzu, czyli rzeźby odlewanej w metalu. Wczoraj zaprezentowana została po raz pierwszy dziennikarzom, a konserwatorzy, którzy dokonywali odkrywek podpisali protokół, że decydują się na odkrycie zabytku kosztem poświęcenia późniejszych siedmiu warstw, które pokrywały go przez ponad trzy wieki.
- Cieszy mnie, że potwierdzają się moje przypuszczenia sprzed kilkunastu lat. Zamek Sułkowskich może kryć w sobie jeszcze wiele tajemnic. Powstał na początku XIV wieku i jest jednym z pierwszych w Polsce. Przez cały czas był pod wpływem kulturowym Węgier. Przez wieki przeszedł aż jedenaście faz rozwoju. Każda epoka pozostawiła w nim pewne wartości, które stawiają obiekt w gronie najciekawszych zabytków w kraju. Jest tu możliwość pokazania rozwoju sztuki od średniowiecza do wieku XX. To rzadkość. Polichromia dodatkowo podwyższa wartość zamku, jest jedną z najciekawszych i najcenniejszych zabytków odkrytych w powojennej Polsce. Mam nadzieję, że dalsze prace pozwolą odkryć kolejne jej fragmenty - mówił wczoraj Waldemar Komorowski, historyk sztuki i badacz bielskiego zamku. Nie ma wprawdzie potwierdzenia archiwalnego, ale stylistyczne porównania z innymi polichromiami pozwalają przypuszczać, że pochodzi ona z drugiej połowy XVII wieku. Ma bez wątpienia wysoką wartość artystyczną i charakter ponadlokalny.
- Problem w tym, że na rekonstrukcję tego wspaniałego zabytku nie mamy pieniędzy. Niezbędna jest przynajmniej konserwacja techniczna, bez której nie uda się uchronić polichromii przed niszczeniem. Potrzeba na to około 20 tys. zł i mam nadzieję, że chociaż tyle uda się zdobyć. Rekonstrukcja wymagałaby znacznie wyższej kwoty. Wykorzystamy na pewno każde możliwe źródło zdobycia pieniędzy - zapewniała Iwona Purzycka, dyrektorka bielskiego Muzeum.
Obecny wczoraj na zamku rzeczoznawca ministra kultury, prof. Ireneusz Płuska nie pozostawił złudzeń w sprawie ewentualnego zastrzyku finansowego z Warszawy. - Znalezienie w centrum Bielska XVII-wiecznej polichromii jest niewątpliwą sensacją, która zdarzyć się może nieczęsto. W większości zabytków, co było do odkrycia, zostało odkryte. Pieniędzy nawet na rekonstrukcję tej rangi zabytku na razie jednak w ministerstwie nie ma. Z tego co wiem, konserwator krajowy ma w tym roku do dyspozycji z budżetu 4 mln zł, a to tyle, co nic. Użytkownicy obiektu muszą sobie więc radzić sami - mówił prof. Płuska.
/naszemiasto.pl,DZ/