W Beskidy przyjechało na wakacje kilkanaście tysięcy osób. Ale to nie oznacza, że brakuje wolnych miejsc. Właściciele hoteli, pensjonatów czy prywatnych kwater zgodnie zapewniają, że z otwartymi ramionami przyjmą każdą liczbę gości
Ceny noclegów zaczynają się już od kilkunastu złotych za osobę. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach możemy "trafić" pokój bez łazienki za 12-13 zł. W popularnych beskidzkich kurortach ceny są nieco wyższe. W Szczyrku za pokój z łazienką w korytarzu zapłacimy 15-20 zł, ceny pokoi z własną łazienką zaczynają się od 25 zł. Na dzienne wyżywienie (śniadanie i obiadokolację) trzeba wydać ok. 25 zł. Im dłużej zostajemy, tym łatwiej negocjować obniżkę cen. - Z góry jest zarezerwowana jedna trzecia miejsc. Reszta czeka na turystów, którzy przyjeżdżają w ciemno, głównie w pogodne weekendy - mówi Jolanta Lechowicz z Biura Kwater Prywatnych w Szczyrku.
W Wiśle za najtańszy nocleg pod dachem zapłacimy 18 zł. Średni standard z łazienką, dostępem do kuchni, lodówki, telewizora plus śniadanie będzie nas kosztował 36-40 zł. Pobyt z pełnym wyżywieniem w zależności od wygód waha się między 55 a 120 zł za dzień. - W tej chwili zajęta jest mniej niż połowa miejsc. Ale od kilku lat jest tak, że największy ruch zaczyna się po 10 lipca, a szczyt sezonu to Tydzień Kultury Beskidzkiej. Ludzie już teraz rezerwują sobie na niego miejsca. Chociaż i wtedy każdy będzie mógł znaleźć coś dla siebie - zapewnia Piotr Pacholczyk, kierownik Centralnej Recepcji w Wiśle. Turyści przyjeżdżają tu najczęściej na kilka dni, potem ewentualnie przedłużają pobyt. W Wiśle już działa basen, co może okazać się zbawieniem w upalne dni. Kończy się też remont amfiteatru.
Na Żywiecczyźnie, nie licząc okolic Jezior Żywieckiego i Międzybrodzkiego, jest trochę taniej. W kilku gospodarstwach agroturystycznych już za 20 zł będziemy mieć pokój z telewizją satelitarną i lodówką. Do tego boisko do koszykówki, możliwość darmowego pożyczenia rowerów. Gospodarze odbiorą nas z przystanku PKS lub dworca PKP, na życzenie zorganizują pieczenie barana i zaproszą góralską kapelę. Dzieci często wypoczywają za pół ceny lub nawet za darmo.
Jednymi z pierwszych, którzy w te wakacje poznają uroki Beskidów, są koloniści, których spotkaliśmy w sobotę w Korbielowie. To grupa 36 polskich dzieci ze Lwowa i Doliny na Ukrainie. Ich pobyt zorganizowało Towarzystwo Miłośników Lwowa. Wypoczywają za darmo w klasztorze Dominikanów w Korbielowie i nie marnują ani chwili. - Jeszcze nigdy nie byłem w takich wysokich górach. Ze szczytu Pilska widziałem nawet Tatry - mówi mały Igor Mycek. - Było ciężko wspiąć się na szczyt, dobrze, że dzień wcześniej zrobiliśmy sobie trening na mniejszej górce. Podobały mi się też wodospady w Sopotni - dodaje Aleksandra Biszko, koleżanka Igora.
/gazeta.pl/