Wczoraj przy ul. Pawiej w Straconce było nerwowo. Spotkali się mieszkańcy oburzeni tym, co dzieje się ostatnio w tym rejonie. Okazało się bowiem, że wylot ulicy, która istnieje tu przynajmniej od wieku, o którego utwardzenie walczyli od lat kilkunastu, leży na terenie prywatnym. Dowiedzieli się o tym przedwczoraj, gdy nowy właściciel wezwał ślusarza mającego wykonać bramę zamykającą drogę. Stało się to dwa dni po wykonaniu przez służby miejskie utwardzenia wylotu. Do Urzędu Miejskiego popłynęły skargi, zebrano podpisy blisko 200 mieszkańców.
Do tej pory teren należał do dysponującej sąsiednią posesją Aquy, która niedawno sprzedała ją wraz z drogą swojemu pracownikowi po preferencyjnych cenach. Ten dokonał obrotu ziemią i sprzedał ją komu innemu. MZD, wykonując nową nawierzchnię, nie miał pojęcia, że działa na terenie prywatnym, a rzeczywisty przebieg drogi znajduje się gdzie indziej. Dobrze, jeśli właściciel nie zażąda od miasta odszkodowania za działanie na jego terenie. W dodatku mieszkańcy ulicy Pawiej na razie odcięci zostaną od wygodnego połączenia z ulicą Żywiecką i przystanku MZK. Nowy właściciel ich drogi odmówił bowiem poczekania z wykonywaniem bramy.
/naszemiasto.pl,DZ/