Chrobry z niespodziankami
Bardzo przyjemne uczucie - komentuje modernizację Marek Gronner, współautor projektu przebudowy placu Bolesława Chrobrego w Bielsku. Chociaż bielski architekt wspólnie z Pawłem Rączką nakreślił nową wizję popularnego Pigala ponad dwa lata temu, dopiero przed kilkoma tygodniami zaczęła się spełniać. Jacek Kachel, rzecznik Urzędu Miejskiego w Bielsku zaprzecza podejrzeniom, że remont placu rozpoczął się i zakończy przed wyborami samorządowymi. Wyjaśnia, że projekt przebudowy był wystawiony już dwa lata temu, a jego realizacja została zapisana w budżecie na 2001 rok. Kiedy wyszło na jaw, że na modernizacji się nie skończy, bo trzeba będzie także kopać w ziemi, by uporządkować linie telefoniczne, energetyczne oraz rury z wodą i gazem okazało się, że dodatkowych pieniędzy w rezerwie budżetowej nie ma. Dlatego temat został odłożony na 2002 rok.
- Musielibyśmy obecnie nic nie robić w mieście, bo wszystko można potraktować jako robienie sobie kampanii wyborczej - dodał Kachel.
Przed kilkoma dniami ,od świata", a przede wszystkim od klientów zostały odcięte popularne Delicje, sklep z odzieżą i przejście podziemne. Chociaż prace na placu budowy trwają od wielu dni, bielszczanie wściekają się, że nie widać żadnych efektów. I nie będzie przez najbliższy miesiąc, bowiem dopiero pod koniec lipca zaczną się prace nawierzchniowe. Póki co, robotnicy kopią w ziemi.
- Rysunek przyjmie wszystko, a w praktyce wychodzą różne rzeczy. A to woda jest nie na tym poziomie lub coś trzeba przenieść czy przesunąć. Cały czas bywamy na spotkaniach i naradach. Jak wyjdziemy na powierzchnię, to będzie widać coś przyjemniejszego dla oka - dodaje Gronner.
- Najgorsze dopiero przed nami - narzeka Rafał Milkiewicz, kierownik generalnego wykonawcy. Jest nią poznańska firma Silbudex, specjalizująca się w renowacji starych placów i ulic. Firma ma na koncie modernizacje placów w Gnieźnie, Płocku, Bytomiu, przed kilkoma laty nadała nowy wygląd placowi św. Mikołaja w Bielsku.
- Zwykle rozpoczyna się od pracy na największej głębokości. Jednak pod placem Chrobrego jest taka plątanina kabli (przez wiele lat nie były porządkowane), że po kilku wykopach stwierdziliśmy, iż musimy odwrócić harmonogram prac i zaczynamy od wykopów płytkich. Będziemy chcieli z kilkunastu kabli zrobić jedną wiązkę, która nie będzie przeszkadzała przy głębszych pracach. W ziemi są różne niespodzianki - tłumaczy Milkiewicz.
Podziemna plątanina kabli i rur sprawiła, że nie ma takiego dnia na budowie, który nie przyniósłby narady. Budowlańcy ustalają, który kabel można odciąć, bo jest nieczynny, a którym płynie prąd. Podobnie z liniami telefonicznymi. Na budowie codziennie pracuje około 30 osób z kilku firm. Codziennie pojawia się także archeolog. Bliska obecność Zamku Sułkowskich sprawiała, że taka osoba jest niezbędna na placu budowy. Na razie robotnicy nie trafili jednak na żadne znalezisko.
Koparki i kilofy wchodzą ostrożnie w ziemię nie dlatego, że mogą natrafiać na coś cennego, ale z uwagi na kable. Kary za ich zerwanie nie należą do niskich.
Oddanie przebudowanego placu do użytku jest zaplanowane na 28 sierpnia.
/naszemiasto.pl,DZ/
- Musielibyśmy obecnie nic nie robić w mieście, bo wszystko można potraktować jako robienie sobie kampanii wyborczej - dodał Kachel.
Przed kilkoma dniami ,od świata", a przede wszystkim od klientów zostały odcięte popularne Delicje, sklep z odzieżą i przejście podziemne. Chociaż prace na placu budowy trwają od wielu dni, bielszczanie wściekają się, że nie widać żadnych efektów. I nie będzie przez najbliższy miesiąc, bowiem dopiero pod koniec lipca zaczną się prace nawierzchniowe. Póki co, robotnicy kopią w ziemi.
- Rysunek przyjmie wszystko, a w praktyce wychodzą różne rzeczy. A to woda jest nie na tym poziomie lub coś trzeba przenieść czy przesunąć. Cały czas bywamy na spotkaniach i naradach. Jak wyjdziemy na powierzchnię, to będzie widać coś przyjemniejszego dla oka - dodaje Gronner.
- Najgorsze dopiero przed nami - narzeka Rafał Milkiewicz, kierownik generalnego wykonawcy. Jest nią poznańska firma Silbudex, specjalizująca się w renowacji starych placów i ulic. Firma ma na koncie modernizacje placów w Gnieźnie, Płocku, Bytomiu, przed kilkoma laty nadała nowy wygląd placowi św. Mikołaja w Bielsku.
- Zwykle rozpoczyna się od pracy na największej głębokości. Jednak pod placem Chrobrego jest taka plątanina kabli (przez wiele lat nie były porządkowane), że po kilku wykopach stwierdziliśmy, iż musimy odwrócić harmonogram prac i zaczynamy od wykopów płytkich. Będziemy chcieli z kilkunastu kabli zrobić jedną wiązkę, która nie będzie przeszkadzała przy głębszych pracach. W ziemi są różne niespodzianki - tłumaczy Milkiewicz.
Podziemna plątanina kabli i rur sprawiła, że nie ma takiego dnia na budowie, który nie przyniósłby narady. Budowlańcy ustalają, który kabel można odciąć, bo jest nieczynny, a którym płynie prąd. Podobnie z liniami telefonicznymi. Na budowie codziennie pracuje około 30 osób z kilku firm. Codziennie pojawia się także archeolog. Bliska obecność Zamku Sułkowskich sprawiała, że taka osoba jest niezbędna na placu budowy. Na razie robotnicy nie trafili jednak na żadne znalezisko.
Koparki i kilofy wchodzą ostrożnie w ziemię nie dlatego, że mogą natrafiać na coś cennego, ale z uwagi na kable. Kary za ich zerwanie nie należą do niskich.
Oddanie przebudowanego placu do użytku jest zaplanowane na 28 sierpnia.
/naszemiasto.pl,DZ/
Artykuł wyświetlono 958 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›