W czasie długiego weekendu na śląskich drogach doszło do rekordowej ilości 206 wypadków, zginęło 20 osób, a 268 zostało rannych. Rok temu w tym samym okresie na drogach zginęły tylko 4 osoby, mniejsza była też liczba wypadków. Na zakorkowanych trasach wyjazdowych z miast kilka tysięcy policjantów z drogówki kontrolowało dokumenty, sprawdzało trzeźwość kierowców i wlepiało mandaty tym, którzy zbytnio się śpieszyli. Mimo to nie wszyscy urlopowicze dojechali na miejsce. Zdaniem policjantów to pogoda w dużym stopniu przyczyniła się do złej sytuacji na drogach. - Kierowcy byli rozleniwieni kilkudniowym wypoczynkiem, a podróż w uśpiła ich czujność - tłumaczą. Najtragiczniejszy wypadek wydarzył się w Piasku k. Pszczyny, gdzie ford mondeo zderzył się ze skodą octawią. Na miejscu zginęła jedna osoba, dwie zmarły w szpitalu. Z kolei w niedzielę na ul. Armii Krajowej w Katowicach rozpędzone audi przejechało na czerwonym świetle i staranowało hondę civic. Zginęła 32-letnia kobieta, która jechała do sklepu kupić dzieciom sałatkę.
Śląska policja już teraz przygotowuje się do kolejnego długiego weekendu, który wypada pod koniec maja.
/gazeta.pl/