Jutro część posiadaczy anten satelitarnych Nowej Cyfry+ zobaczy na ekranach swoich telewizorów tylko "śnieg" zamiast obrazu. Canal+ nie zdążył przestawić około 10 proc. talerzy z satelity Astra na satelitę Hot Bird. Firma DEM'a Promotion Polska, która jest odpowiedzialna za zmianę położenia wszystkich anten twierdzi, że monterzy nie mogli zastać abonentów Cyfry w domach.
- Pracownica oddziału DEM'a z Tychów zadzwoniła do mnie i umówiła z monterem półtora tygodnia temu w piątek po południu - relacjonuje Rafał W. z Katowic. - Nikt nie przyszedł. Jeśli dziś także nikt się nie pojawi, nie będę mógł oglądać programów, za które płacę wysoki abonament.
- Nie wiemy, dlaczego tak się stało. Monter miał widocznie bardzo dużo zleceń i nie zdążył - odpowiada pracownica tyskiego oddziału DEM'a.
Według Krzysztofa Zduńczyka z centrali DEM'a w Warszawie, koordynatora prac związanych z przestawieniem wszystkich anten, w całej Polsce wykonano 90 proc. prac. Nie potrafił jednak powiedzieć, jak duża część zleceń nie została jeszcze zrealizowana na terenie Śląska.
- Cały czas zmienia się baza danych o abonentach. Mamy problemy z adresami, bo nie wszystkie pokrywają się z tymi, które figurują w umowach z Canal+. Nie sposób dokładnie ustalić, ile jeszcze zostało do zrobienia - oświadczył nam Zduńczyk.
Akcja przestawiania anten satelitarnych spowodowana jest wyłączeniem sygnału z satelity Astra, który odbierany był przez abonentów dawnej Wizji TV. Termin ostatecznego przejścia na sygnał z Hot Birda przesuwany był kilkakrotnie właśnie dlatego, że nie można było dokończyć przestawienia odbiorników. W końcu wyznaczono ostateczną datę na 25 lipca. Cała operacja, która rozpoczęła się w pierwszej połowie kwietnia tego roku, jest największym tego typu przedsięwzięciem w Europie. Jak się dowiedzieliśmy w Canal+, w grę wchodziła zmiana położenia ok. 300 tys. anten. Abonenci nie mogą zrobić tego sami, bo nie znają położenia nowego satelity i nie mają urządzenia pozwalającego precyzyjnie naprowadzić antenę na sygnał. Wprawnemu monterowi potrzeba na to kilkanaście minut. Usługa jest bezpłatna.
- Przy takiej skali prac mogą się zdarzyć nieprawidłowości. Będziemy starać się zlikwidować je jak najszybciej - obiecuje Katarzyna Her z biura prasowego Canal+.
/naszemiasto.pl,DZ/