Trzy samochody zostały oblane żrącą substancją w ciągu ostatnich kilku dni. Dwa przypadki zanotowano w Jaworzu przed weekendem, jeden w Bielsku. W nocy z niedzieli na poniedziałek nieznany sprawca oblał substancją nieznanego pochodzenia stojącego przy ulicy Wałowej daewoo lanosa. Co ciekawe, poszkodowany mieszka kilka kilometrów od miejsca zaparkowania samochodu. Kiedy przyszedł wczoraj rano na parking, to zobaczył, że bok jego samochodu jest brudny od błota. Nie przejął się tym specjalnie i pojechał do pracy. Dopiero później zorientował się, że to nie błoto, lecz wyżarty lakier. W pobliżu parkingu leży stacja benzynowa. Pracownicy utrzymywali wczoraj, że o niczym nie wiedzą, a o całej sprawie dowiedzieli się od reportera ,DZ". Trzy dni wcześniej podobne incydenty miały miejsce w Jaworzu. Jeden z bielskich lakierników przyznaje, że w ostatnich dniach wprawdzie nikt do niego się nie zgłosił z ,wyżartym samochodem", ale wcześniej spotkał się z podobnymi przypadkami. Mówi, że niewiele trzeba, żeby ,załatwić" samochód. Wymienia konkretne substancje (celowo nie publikujemy). - Jeżeli jest tylko powierzchownie uszkodzenie, czasami samochód udaje się wypolerować. Kiedy lakier został wygryziony do blachy, wtedy zostaje tylko lakierowanie. Cena zależy od lakieru. Za jeden element trzeba zapłacić od 300 do 350 złotych. Samochód będzie wyglądał jak przed uszkodzeniem - przekonuje lakiernik.
/naszemiasto.pl/