Żadna ulica w Bielsku nie może mieć za patrona Armii Ludowej - uważa bielski radny Stanisław Pięta. - To wstyd dla miasta - dodaje. Rozpoczął właśnie walkę o zmianę nazwy ulicy. Ulica Armii Ludowej leży na skraju centrum Bielska. To jedna z niedługich przecznic ul. Piastowskiej. - To prawda, że jest mała, ale wstyd dla całego miasta jest ogromny - przekonuje Stanisław Pięta, bielski radny. - Trzeba koniecznie zmienić jej nazwę. Swoimi odczuciami podzielił się z radnymi na lipcowej sesji Rady Miejskiej. Zamieścił też swój obszerny pogląd na tę sprawę w "Magazynie Ratuszowym", gazecie bielskiego samorządu. "Uważam, że Armii Ludowej można przedstawić zarzut zdrady Polski i będzie to zarzut uzasadniony" - pisze m.in. w swoim memorandum. Tłumaczy też, że Armia Ludowa była zbrojnym ramieniem Polskiej Partii Robotniczej, założonej z polecenia Stalina, wykonywała rozkazy Moskwy i napadała na żołnierzy Armii Krajowej. "Nieodpowiednie" nazwy bielskich ulic zmieniano za pierwszej kadencji Rady Miejskiej na początku lat 90. Wtedy to ul. Lenina stała się ul. 3 Maja, a Dzierżyńskiego - 11 Listopada. Sprawa zmiany nazwy ul. Armii Ludowej wywołała wtedy gorącą dyskusję, jednak sprzeciwiły się temu niektóre organizacje kombatanckie. Sprawę rozwiązano wówczas kompromisowo - połowie ulicy nadano imię gen. Hallera, połowa została przy starej nazwie Armii Ludowej. Radny Pięta chce się teraz pozbyć tej wstydliwej połowy. Co o jego pomyśle sądzą w magistracie? - Rada się pod tym pomysłem nie podpisze. Nie możemy narażać ludzie na ogromne koszty związane z wymianą dowodów osobistych i innych dokumentów - tłumaczy Henryk Juszczyk, przewodniczący bielskiej Rady Miejskiej. - Radnemu Pięcie powiedziałem, że jeśli pod jego petycją podpisze się przynajmniej 60 proc. mieszkańców Armii Ludowej, wtedy zajmiemy się tą sprawą.
/gazeta.pl/