Miejscy strażnicy dostali już od wydziału pomocy społecznej bloczki na jedzenie. Będą je rozdawali dzieciom żebrzącym na bielskich ulicach.
Wystarczy raz przejść ulicą 11 Listopada w Bielsku, by zobaczyć żebrzące dzieci. Kręcą się przed sklepami czy knajpami i nagabują przechodniów. Zwykle chcą pieniędzy "na bułkę". Jedni litują się i rzucają parę groszy, inni odganiają małych żebraków. Podobnie wygląda sytuacja przed supermarketami.
- Dowiedziałem się, że w niektórych miastach strażnicy miejscy rozdają takim dzieciom talony na bezpłatne posiłki - mówi Wojciech Dębowski radny, który przedstawił pomysł na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Pomysł chwycił. Wydział pomocy społecznej Urzędu Miejskiego przygotował bloczki na posiłki, które będą wydawane w Pogotowiu Opiekuńczym przy ulicy Lompy. To centrum miasta, łatwo tam dojść na piechotę.
- Pogotowie jest całodobowe. O każdej porze głodne dziecko będzie tam mogło przyjść i dostanie za bloczek to samo, co jedzą dzieci przebywające w pogotowiu. W zależności od pory może to być śniadanie, obiad albo kolacja - opowiada Mariola Bużek-Dziedzic, naczelniczka wydziału pomocy społecznej.
Najprawdopodobniej już dzisiaj strażnicy miejscy zaczną rozdawać talony. Bloczków nie będzie można wymieniać na pieniądze. Dzięki temu nie przydadzą się one dzieciom, które żebrzą, twierdząc że są głodne, a w rzeczywistości zbierają pieniądze na wódkę dla rodziców, narkotyki albo papierosy.
- Strażnicy mają rozeznanie, które dziecko jest naprawdę głodne i potrzebuje takiej pomocy - mówi Andrzej Grzegorzek, komendant bielskiej straży miejskiej.
Strażnicy obawiają się tylko, że dzieci mogą na początku uciekać na widok umundurowanych funkcjonariuszy. Liczą jednak, że z czasem się przyzwyczają. Jeśli akcja się uda, miejsc, w których głodne dzieci będą mogły zjeść za darmo, będzie więcej.
/gazeta.pl/