Pomoc z całego świata dociera do dotkniętych powodzią Czech. Największa, jak informują nasi południowi sąsiedzi z Polski. Na Śląsku jednak chętnych, by pomóc jest niewielu. Zbiórka darów w Cieszynie także stoi w miejscu. Jeden nadający się do wysłania powodzianom koc i 150 zł- tylko tyle zebrał cieszyński PCK od początku akcji. Tylko tyle pomimo pełnionych w każdy weekend dyżurów i apelów o pomoc w mediach. Jak mówią zaskoczeni taką sytuacją pracownicy PCK, kiedy w 1997 r. powódź dotknęła Polskę pierwsza pomoc nadeszła z czeskiej Karviny. Tamtejszy Czerwony Krzyż przysłał dary warte 100 tys. koron. Były to bardzo potrzebne nowe rzeczy. Na dary dla powodzian ciągle czekają w Cieszynie. Chętni mogą się zgłaszać do siedziby PCK w rynku.