Przejście przez bielską ulicę Orzeszkowej od strony dzielnicy Kamienica wymaga niemal kaskaderskich umiejętności. Skakanie z jednej strony pobocza na drugą powtarza się bardzo często.
- To skandal! Chodnika i pobocza jak nie było, tak nie ma, a chodzić przecież musimy - żali się Zdzisława Krawczyk mieszkająca przy ul. Orzeszkowej. - Dojście do sklepu, kościoła czy apteki to koszmar. Rozpędzone samochody często w ostatniej chwili hamują. Do byłego prezydenta miasta pisałam w tej sprawie w 1997 r., ale bez reakcji. - Zimą jest jeszcze gorzej - dodaje Genowefa Strzyżykowska. - Śnieg zmusza nas do chodzenia środkiem drogi, aż strach bierze, kiedy w dni wolne całe rodziny lawirują między pojazdami. Wojciech Waluś, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg w Bielsku uważa, że choć ulica ta jest drogą gminną, to odpowiedzialność za jej modernizację i zagospodarowanie ponosi Rada Osiedla Beskidzkiego. Dlaczego? - Tą drogą chodzą głównie mieszkańcy osiedla, inni uczestnicy ruchu zdarzają się sporadycznie - tłumaczy Waluś.
Józef Gębala, przewodniczący Rady Osiedla Beskidzkiego uspokaja: - Sprawą zajmiemy się na najbliższym posiedzeniu zarządu. Zostanie poruszona i w miarę możliwości rozstrzygnięta.
/naszemiasto.pl,DZ/