Trzej nowojorscy strażacy polskiego pochodzenia, którzy przed rokiem brali udział w akcji ratowniczej po ataku na World Trade Center, przyjechali wczoraj na Śląsk. Goście odwiedzili Urząd Wojewódzki, Śląską Komendę Straży Pożarnej oraz Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach. W Polsce - jak mówili - wyleczyli rany. Ryszard Matuszewski, John Szczech i Steven Krakower w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim spotkali się z wojewodą Lechosławem Jarzębskim. Nowojorscy strażacy mówili, że nie spodziewali się tak ciepłego przyjęcia w Polsce. Twierdzili, że czują się tu jak u siebie w domu, że są kochani. O tragedii z 11 września goście opowiadali niewiele. Mówili, że w jednej z wież WTC mieściło się nowojorskie centrum zarządzania kryzysowego, a na dachu wieży - nadajniki zapewniające służbom ratowniczym łączność. W tych trudnych warunkach, zdaniem gości, sprawdziło się dobre wyszkolenie nowojorskich strażaków. "To prawda, że w wieżach zginęło 343 naszych kolegów. Ale uratowali oni 25 tysięcy osób"- podkreślali.